Reklama

Szacuje się, że pożary powstałe w wyniku działań wojennych podczas wojny w Zatoce Perskiej stanowiły ponad 2 proc. wszystkich emisji CO2 w całym 1991 roku. Zanieczyszczeń było tak dużo, że sadzę z pożarów ropy znaleziono nawet na lodowcach znajdujących się w oddalonym o około pięć tysięcy kilometrów Tybecie. Osady znacznie przyspieszyły topnienie lodowców w tym regionie.

Dramatyczne skutki klimatyczne wojny

Siły irackie w czasie wojny w Zatoce Perskiej podpaliły od 600 do 700 szybów naftowych, wywołując katastrofalne zniszczenia dla lokalnej przyrody i ogromne straty dla klimatu całej planety. Z powodu dramatycznych zanieczyszczeń powietrza wielu Kuwejtczyków miało problemy z oddychaniem.

Była to tzw. taktyka spalonej ziemi, która jest zakazana konwencją genewską. Poprzez sianie totalnego zniszczenia przez wycofujące się wojska ma uniemożliwić wrogowi pozyskanie jakichkolwiek informacji.

Działania wojsk Saddama Husajna groziły także wystąpieniem kwaśnego deszczu. Obliczono, że pożary ropy w Kuwejcie wyemitowały w 1991 roku do atmosfery więcej szkodliwych substancji niż na przykład cała Szwecja.

Pomarańczowa mieszanka zabiła przyrodę i zatruła ludzi

Ogromne szkody dla środowiska wyrządziły również działania wojsk amerykańskich podczas wojny w Wietnamie. Stany Zjednoczone użyły wówczas tzw. defoliantów, czyli silnych chemikaliów sprawiających, że rośliny zrzucają liście. Ich zadaniem było zniszczenie kryjówek wietnamskich żołnierzy, którzy słynęli z umiejętnego i podstępnego kamuflażu.

W zależności od składu, armia USA nadała tymże środkom różne przydomki, np. "mieszanka pomarańczowa" (ang. Agent Orange), "zielona" czy "różowa". Chemikalia były lepkie, więc przed użyciem mieszano je jeszcze z olejem napędowym. Środki te były tak żrące, że niszczyły nie tylko rośliny, ale nawet powłoki lakiernicze i gumę. W sumie na Wietnam, Laos i Kambodżę zrzucono ponad 70 mln litrów groźnych chemikaliów, niszcząc nawet 40 proc. roślinności.

Po latach wyszło na jaw, że te "kolorowe mieszanki" używane przez amerykańskich żołnierzy były dodatkowo skażone dioksynami, które są bardzo toksyczne dla ludzi. Powodują zmiany wyglądu twarzy, zwiększają ryzyko zachorowania na raka i podatność na upośledzenia. Co więcej, zatrucie chemikaliami przetrwało do kolejnych pokoleń. Niektóre rodziny w Wietnamie do tej pory odczuwają skutki użycia tej broni. W sumie z jej powodu ucierpiały co najmniej 4 mln ludzi.

Oprócz bezpośredniego wpływu na ludzkie zdrowie środki chemiczne użyte przez Stany Zjednoczone podczas wojny w Wietnamie mają jeszcze inny, długofalowy efekt. Zniszczono ogromne połacie roślinności, przez co radykalnie spadła zdolność środowiska do pochłaniania dwutlenku węgla - gazu, który w największym stopniu odpowiada za zmiany klimatyczne.  

Czytaj także: Europa nie wróci już do węgla? Wojna i pandemia przyspieszyły transformację

Wojna jest wrogiem klimatu

Przykładów na niszczycielski wpływ konfliktów zbrojnych na klimat jest więcej, ale niestety ich wpływ na środowisko nie jest aż tak dobrze zbadany. Trudno się dziwić - w czasie wojny niewiele osób myśli o długofalowych efektach ekologicznych działań zbrojnych, skupiając się przede wszystkim na kryzysie humanitarnym.

Aby dokładnie obliczyć choćby emisje spalin wybranych wojsk, musiałyby one podawać konkretne dane na ten temat, do czego nie są w żaden sposób zobowiązane. Należy także pamiętać, że inne będą emisje armii amerykańskiej, wojsk krajów Europy czy na przykład żołnierzy rosyjskich. Ich wpływ na środowisko będzie też różny w zależności od rodzaju prowadzonych działań, terenu czy specyfiki danego konfliktu.

Dlatego badacze, próbując oszacować wpływ wojny na klimat i środowisko, muszą korzystać ze strzępków danych, które od czasu do czasu zdarza się wyjawić różnym wojskom. I tak na przykład udało się dotrzeć do informacji, że armia amerykańska kupowała w 2017 roku 270 tys. baryłek ropy dziennie, stając się największym komercyjnym użytkownikiem węglowodorów na świecie.

Obliczono także, że gdyby wojsko USA było krajem, zajęłoby 47 miejsce na świecie jeśli chodzi o emisje gazów cieplarnianych. Za połowę z nich odpowiadają siły powietrzne - głównie dlatego, że wydzielają spaliny na dużych wysokościach.

Trwająca od lutego wojna w Ukrainie z pewnością także nie pozostanie bez śladu jeśli chodzi o środowisko i klimat w Europie. Działania wojsk rosyjskich już przyczyniły się do emisji setek ton nadprogramowego CO2, głównie ze względu na pożary lasów. Szkody dla środowiska oszacowano na 6,4 mld euro.

Do tego trzeba jednak doliczyć jeszcze zanieczyszczenia wydzielane przez pojazdy wojskowe, emisje powstałe wskutek wybuchów i zniszczeń sprzętu militarnego. Jak wyliczył Polski Instytut Ekonomiczny, rok wojny w Ukrainie zniweczy wysiłki całej Unii Europejskiej w celu redukcji emisji na kolejne trzy lata

Jakub Wojajczyk