Reklama

Problemy energetyczne nie unieważniają szkodliwości smogu

Przejeżdżając przez Otwock jesienią, można mieć pewność, że w żadnym z domów nie udało się wybrać papieża. Gęsty, czarny dym, który wydobywa się z kominów, rozwiewa wszelkie wątpliwości. Można więc zatrzymać się, pooddychać i zastanowić się, o co chodzi. Może o niebanalne doznania.

Koneserzy zapachów z pewnością docenią miks spalonych płytek pleśniowych rocznik 90, bieżących śmieci z resztkami węgla doprawionego domieszką opon. Ten zapach działa na wyobraźnię. Po kilku głębszych oddechach bez problemu można sobie zwizualizować większość nowotworów. W sumie trudno myśleć o czymkolwiek innym. To zapach najbliższych miesięcy.

Kiedyś było tu czym oddychać

Kiedyś do Otwocka ludzie przyjeżdżali się leczyć. To tu powstało jedno z pierwszych w Polsce sanatorium dla osób z chorobami płuc. To, że w takim miejscu nie da się oddychać, nie jest przypadkiem czy ciekawym paradoksem. Jest regułą. Na liście miejsc z najgorszym powietrzem w Polsce mamy trzy uzdrowiska. O tym, że będziemy mieć z nimi śmierdzący problem, Najwyższa Izba Kontroli ostrzegała już sześć lat temu. Dziś lecznicze właściwości większości uzdrowisk istnieją głównie na papierze. To symbolicznie pokazuje, w jakim miejscu dziś jesteśmy. Przed smogiem nie bardzo jest gdzie uciekać.

Reklama

Czystemu powietrzu nie sprzyja geopolityka, ale pomaga pogoda. To drugie za chwilę przestanie. Wyjątkowo ciepły październik już się skończył, a w tym tygodniu czeka nas pierwszy atak zimy. To będzie prawdziwy test. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, zwłaszcza te na niebie, wskazują, że go oblejemy. To nie jest jakiś abstrakcyjny problem, bo najpierw go poczujemy, a potem odczujemy wszyscy. Zobaczymy go w wynikach badań i diagnozach.

Długa lista błędów

Kiedyś największym problemem była wiedza. Ludzie nie rozumieli, że palonymi w piecu kaloszami oddychają nie tylko dzieci sąsiada, ale również ich własne. Tu dużo się zmieniło. Kropla drąży skałę i udało się też coś wydrążyć w umysłach. Ludzie rozumieją, że warto stawiać na ekologię. Nie dlatego, że ktoś obleje dzieła sztuki zupą pomidorową tylko dlatego, że chcą mieć czym oddychać. Najgorsze jest jednak to, że państwo nie zmieniało się tak szybko, jak świadomość jego obywateli.

Do miejsca, w którym się znaleźliśmy, doprowadziła nas cała lista zaniechań. Niestety prędzej doczekaliśmy się kryzysu energetycznego niż niektórych zmian. Nie mamy przecież atomu, a miks energetyczny pozostawia wiele do życzenia. W naszych gospodarstwach pompy ciepła są rzadkością. Na prowincji królują przestarzałe kopciuchy. Nawet, gdy nie ma węgla.

To, jak będzie wyglądać ta zima, to kwestia rachunków, ale nie tylko tych za ogrzewanie. Czasami słyszymy, że nie stać nas na ekologię. Pytanie czy w takim razie stać nas na leczenie ogromnej liczby nowotworów, udary w każdej rodzinie i rosnącą liczbę poronień? Wszystkie te rzeczy wprost powiązane są z jakością powietrza. Problemy energetyczne nie unieważniają szkodliwości smogu. Nie możemy zapominać o potrzebie zmian, nawet jeśli dziś wielu wydaje się, że nie jest to najpilniejsza potrzeba.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: smog | uzdrowiska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy