Reklama

Bill Gates nie zgadza się z ekologami i aktywistami. "To nierealistyczne"

W najnowszym podkaście Bloomberga Bill Gates został zapytany o swoje podejście do walki ze zmianami klimatycznymi. Miliarder ocenił, że ograniczanie konsumpcji i próba zmiany stylu życia wszystkich ludzi na Ziemi są "nierealistyczne". Podkreślił, że jest zwolennikiem długofalowych strategii ograniczania emisji, dlatego w dobie kryzysu energetycznego powinno się np. przywracać do pracy elektrownie węglowe. Ocenił też, że według niego zasoby Ziemi wcale nie są ograniczone.

Bill Gates był gościem podkastu "Zero" prowadzonego przez Akshata Rathiego i publikowanego na stronach Bloomberga. Dziennikarz pytał miliardera m.in. o to, czy zmiany klimatu można jego zdaniem powstrzymać poprzez redukcję konsumpcji.

"Prosimy społeczeństwo, aby przestało używać rzeczy, które, gdyby nie zmiany klimatu, mogłyby wystarczyć na dłużej. Elektrownie węglowe, konkretne zawody, elektrownie gazowe, metody wytwarzania cementu. Prosimy społeczeństwo, aby to wszystko porzuciło" - ocenił Bill Gates.

Reklama

Czy powinniśmy odejść od konsumpcji? Bill Gates się nie zgadza

"Oczywiście im bardziej będziemy odchodzić od np. gazu ziemnego, tym stanie się on tańszy (...) Ale jeśli ktoś mówi ludziom, że powinni przestać jeść mięso albo nie budować ładnego domu i tak naprawdę zmieniać ludzkie potrzeby, to uważam, że jest to zbyt trudne (...) To nierealistyczne, aby odgrywało to główną rolę" - stwierdził miliarder.

Zmiany klimatyczne dotyczą wszystkich krajów na świecie, więc rodzi się pytanie, czy możemy ograniczyć emisje bez ograniczania konsumpcjonizmu. Redukcja produkcji i konsumpcji to fundamenty ruchu degrowth, o który również zapytano Billa Gatesa.

Twórca Microsoftu zgodził się, że zredukowałoby to emisje najbogatszych krajów, ale nie rozwiąże to problemu, bo stanowi tylko ok. 1/3 wszystkich zanieczyszczeń. Reszta emisji - pochodzących z budynków czy transportu - nadal byłaby produkowana.

Zmienić przyzwyczajenia ze względu na klimat? "To nierealistyczne"

"To nierealistyczne mówić, że ludzie całkowicie zmienią swój styl życia ze względu na obawy dotyczące klimatu. Można stworzyć rewolucję kulturową, gdzie spróbujemy wszystko porzucić, można doprowadzić do stanu jak w Korei Północnej, gdzie wszystko kontroluje rząd. Poza ściśle scentralizowaną władzą zmuszającą ludzi do posłuszeństwa nie widzę rozwiązania problemu podjęcia wspólnych działań" - ocenił Bill Gates.

Miliarder dodał także, że nie do końca zgadza się ze stwierdzeniem, że zasoby Ziemi są ograniczone. Jedzenie można produkować dzięki rolnictwu, wody i minerały szybko nie znikną, a na dodatek, poza Afryką, populacja ludzi na świecie spada - argumentował.

Bill Gates: trzeba włączyć zamknięte elektrownie węglowe

Co zatem według Billa Gatesa trzeba zrobić w ramach walki ze zmianami klimatycznymi? Przedsiębiorca chce szukać rozwiązań długofalowych, rozłożonych w czasie. Przykładem na ryzykowność szybkiego ograniczania emisji jest według niego obecny kryzys energetyczny w Europie.

Gates ocenił, że państwa Unii Europejskiej powinny nadal inwestować w paliwa kopalne: budować terminale LNG i otwierać pozamykane elektrownie węglowe. "Na dłuższą metę klimatowi wyjdzie to na dobre. W krótszej perspektywie trzeba znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie, nawet jeśli ma to znaczyć, że emisje wzrosną" - powiedział Bill Gates. 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy