Sprawą zajęła się dziś sejmowa komisja rolnictwa. Wciąż rosnącą liczbę martwych zwierząt trudno zutylizować, dlatego w wielu miejscach m.in w powiatach żuromińskim i mławskim leżą po kilka dni hałdy rozkładających się ptaków. Służby nie nadążają z ich utylizacją, pojawiają się pomysły organizowania grzebowisk w różnych miejscowościach obu powiatów, przeciwko czemu protestują mieszkańcy w obawie o skażenie terenu i wody pitnej. O tym, jakie problemy spowodowała pośpiesznie wykonywana utylizacja duńskich norek pisaliśmy tutaj.
- W ogniu walki z szalejącą od miesiąca ptasią grypą rządzący zadziwiająco łatwo zapominają o przyczynie obecnego stanu rzeczy. To nie wirus jest największym problemem, tylko dogodne warunki, jakie mu stworzono. Wirus po prostu korzysta z nadmiernej koncentracji megakurników do tego, by nieść się dalej. Fermy przemysłowe to tykająca bomba ekologiczna, którą trzeba natychmiast rozbroić. Jedynym skutecznym rozwiązaniem jest zatrzymanie ekspansji chowu przemysłowego - twierdzi Dominika Sokołowska z Greenpeace Polska.
- Domagamy się przede wszystkim natychmiastowego wstrzymania wydawania pozwoleń na budowę kolejnych obiektów przemysłowych służących do chowu i hodowli drobiu w rejonach o dużej koncentracji ferm. Masowy chów zwierząt przekształca rolnictwo w uciążliwy przemysł, którego koszty ponoszą ludzie, zwierzęta i środowisko - uważa Bartosz Zając z Koalicji Stop Fermom.
Koalicja Stop Fermom postuluje ponadto rozpoczęcie prac nad planem dekoncentracji hodowli w istniejących już zagłębiach, ustawą wyznaczającą bezpieczne odległości między fermami a zabudową mieszkalną, a także przepisami, które uniemożliwiłyby budowanie ferm przemysłowych na obszarach nieobjętych miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego - tak, aby to gminy i mieszkańcy mogli decydować o powstaniu w ich sąsiedztwie tego typu uciążliwej inwestycji.
Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku
Mieszkańcy wielu miejscowości, od lat zmagający się z uciążliwym sąsiedztwem ferm, teraz dodatkowo zagrożeni są grzebaniem w pobliżu ich domów milionów padłych zwierząt. W Zawadach Kościelnych czy Lipowcu w woj. mazowieckim doprowadziło to do protestów, w trakcie których mieszkańcy okupowali tereny przeznaczone pod grzebowiska. - Przy próbie zorganizowania grzebowiska w Lipowcu Kościelnym całkowicie chciano pominąć zdanie i zdrowie mieszkańców - mówi Paweł Majeran, organizator protestów w Lipowcu Kościelnym.
Jego zdaniem mieszkańcy zostali postawieni przed faktem dokonanym i gdyby nie stanowcza postawa, staliby się "kozłem ofiarnym walki z ptasią grypą w postaci grzebowiska u progu własnej miejscowości i 450 metrów od jej centrum". - Przepisy nie powinny pozwalać na takie działania i takie traktowanie obywateli. Jeżeli pozwolono na koncentrację ferm, powinno się wziąć odpowiedzialność za widoczne dziś skutki, a nie podrzucać problem sąsiadom pod drzwi - mówi Majeran.
Po serii protestów powiatowy Lekarz Weterynarii w Mławie wygasił decyzję o utworzeniu grzebowiska w Lipowcu Kościelnym dla drobiu padłego na północnym Mazowszu w wyniku ptasiej grypy. Grypa ptaków jest niezwykle zaraźliwą chorobą wirusową drobiu, która może powodować śmiertelność do 100 proc. Na zakażenie wirusami grypy ptaków podatny jest zarówno drób, jak i ptaki dzikie wolno żyjące, jednak stopień wrażliwości poszczególnych gatunków jest zróżnicowany. Najbardziej podatne na chorobę są kury i indyki; najmniej strusie i emu. Więcej
Drób wodny uważa się za potencjalny rezerwuar i źródło wirusa dla drobiu. Najbardziej prawdopodobnym źródłem zakażenia drobiu domowego jest bezpośredni lub pośredni kontakt z wędrującymi ptakami dzikimi, zwykle ptactwem wodnym. Rozprzestrzenienie wirusa może następować również poprzez zanieczyszczoną paszę, wodę, nawóz, ściółkę, sprzęt i środki transportu.źródło: Greenpeace Polska, PAP, Interia









