Tajemnicza sprawa. Coś przyciąga rekiny do "strefy mroku"

Rekiny raz jeszcze wprawiły badających je naukowców w ambaras. Zwierzęta kojarzone - poza niektórymi gatunkami głębinowymi - z pływaniem raczej w wodach powierzchniowych nurkują całkiem głęboko. Schodzą w abisal oceaniczny, w strefę mroku i nikt nie wie, dlaczego. Nie ma tam bowiem ich ofiar, którymi zazwyczaj się żywią. A jednak coś je przyciąga.

Ustalenia są dość zaskakujące. Pismo "PNAS" (Proceedings of the National Academy of Sciences) donosi o regularnych nurkowaniach co najmniej kilku gatunków z reguły powierzchniowych rekinów w stronę abisalu, czyli strefy oceanicznej rozciągającej się do 1500 metrów w głąb. Dopływają do tzw. strefy mroku, czyli tej części mórz i oceanów, która w całości albo w sporej części pozbawiona jest dostępu do światła słonecznego.

Rekiny pokochały głębiny

Schodziły bardzo głęboko, np. nie spodziewalibyśmy się po żarłaczu białym, że przekroczy granicę 1100 metrów. A badane żarłacze białe nurkowały właśnie tak głęboko. Podobnie żarłacze tygrysie, a na 2000 metrów zanurzały się rekiny wielorybie, czyli największe współcześnie ryby. To szczególnie zaskakujące, zważywszy na to, że to rekiny planktonożerne. Zbierają unoszący się drobny pokarm do wielkich paszcz. Czego szukały tak głęboko?

Reklama

Naukowcy badali także inne ryby - tuńczyki żółtopłetwe i mieczniki. One także zanurzały się głęboko i nie jest jasne, po co to robiły. Istnieje bowiem sporo gatunków ryb, w tym rekinów głębinowych - do nich należy chociaż by długowieczny rekin polarny. To jednak inne gatunki, które dotąd tego nie robiły.

Zobacz także: Steven Spielberg nakręcił "Szczęki" i był zdruzgotany. "Szczerze żałuję"

Camrin Braun z Woods Hole Oceanographic Institution uściśla: "To nie jest tak, że te ryby nie mają powodu, by nurkować. Z pewnością go mają, tyle tylko, że my go jeszcze nie znamy".

On i reszta badaczy zebrali dane ze znaczników elektronicznych, sonaru, satelitów obserwujących Ziemię i modeli oceanów, aby określić ilościowo ekologiczne znaczenie głębokiego nurkowania dla dużych drapieżników pelagicznych. "Bez względu na to, na jakiego największego drapieżnika spojrzysz, wszystkie spędzają czas w głębinach oceanu" - powiedział Carmin Braun. "Wszystkie zwierzęta, o których myślimy, że zamieszkują powierzchniowe wody mórz i tam im dobrze, korzystają z głębin oceanu znacznie częściej, niż wcześniej sądzono. Jest tam coś niezwykle ważnego dla wszystkich tych zwierząt".

Ich badania wykazały niebywale intensywne ruchy głębokiej warstwy rozpraszającej (DSL) - strefy, w której ogromna liczba małych ryb i organizmów morskich jest upakowana tak gęsto, że sonar pomylił tę warstwę z dnem oceanu. W ciągu dnia zwierzęta w DSL zamieszkują strefę mezopelagiczną. Ale kiedy zachodzi słońce, wiele z tych zwierząt - takich jak ryby, mięczaki, skorupiaki i inne - wypływa na wody powierzchniowe, aby się pożywić. Kiedy słońce ponownie pojawi się nad horyzontem, rozpraszając światło na powierzchni, schodzą z powrotem do strefy mroku, gdzie pozostaną aż do kolejnej nocy. Ten codzienny rytm nazywa się migracją pionową Diel i jest wzorcem, który naukowcy z WHOI badają od dziesięcioleci.

Zobacz także: Wielkie zwycięstwo. Wieloryby wracają do raju, w którym je wybito

Ryby nurkują nie z powodu pokarmu. Zatem po co?

Niektóre drapieżniki pelagiczne nurkują zatem, aby się nimi pożywić. - Znaleźliśmy jednak zachowania drapieżników, które nie służą wyłącznie żerowaniu - powiedział Carmin Braun. - Na przykład miecznik podąża za tą migracją pionową, ale często zamiast nurkować na głębokość 500 metrów, schodzi znacznie głębiej.

Oznacza to, że te ryby mogą nurkować z innych, nie do końca poznanych powodów. Nie tylko dla zdobycia pokarmu. "Rekiny i tuńczyki są od siebie bardzo odległe ewolucyjnie i mają bardzo różne systemy sensoryczne. A mimo to obie te grupy uważają, że warto zachowywać się w ten sposób" - powiedział Simon Thorrold, ekolog ryb w WHOI i współautor badania.

Tajemnica na razie pozostaje nierozwiązana, ale wiemy już, że jest korzystna dla życia w oceanach. Nurkujące ryby zabierają ze sobą z powierzchni sporo dwutlenku węgla i dostarczają go do strefy mroku i strefy mezopelagicznej. - Odkryliśmy, że ta strefa stanowi ważne ogniwo dla innych części oceanu - powiedziała uczestnicząca w badaniach Alice Della Penna z Uniwersytetu w Auckland w Nowej Zelandii.- Jeśli zaczniemy eksploatować te ekosystemy mezopelagiczne zanim dowiemy się, jak działają, istnieje naprawdę duże ryzyko spowodowania szkód, które nie będą łatwo odwracalne.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Rekin | zwierzęta | Ryby | Ocean
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy