Reklama

Dlaczego ceny prądu są wyższe? Większość Polaków tego nie wie

Opłata za energię to tylko około połowa rachunku. Cena prądu podyktowana jest także innymi czynnikami, takimi jak uprawnienia do emisji CO2. Jak jednak wynika z badania zleconego przez między innymi PGE, Tauron i Enea, większość Polek i Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy.

Ceny emisji CO2 osiągnęły już stawkę 95 euro za tonę. O drastycznych podwyżkach cen emisji - do nawet 100 euro - Zielona Interia informowała już w lipcu 2021 roku. To one, jak ocenia Polski Komitet Energii Elektrycznej, mają obecnie największy udział w kosztach produkcji energii elektrycznej - prawie 60 proc. Sam zakup surowca i produkowanie z niego prądu to tylko około jednej czwartej tej kwoty.  

Uprawnienia do emisji CO2 kontroluje system ETS. Dochód ze sprzedaży uprawnień do emisji trafia do budżetu Polski. W 2021 roku wpłynęło do niego z tego tytułu ponad 25 mld zł. Jednak z powodu tego, że krajowa energetyka nadal opiera się głównie na spalaniu węgla, Polska emituje ponad trzykrotnie więcej CO2 niż wynosi średnia unijna.    

Reklama

Wytwarzanie energii to jednak tylko około połowa całkowitego rachunku za prąd. Drugą część stanowią opłaty związane z dystrybucją przez takie spółki jak PGE, Tauron, Enea czy Energa. To właśnie polskie firmy energetyczne, które wraz z organizacjami branżowymi tworzą PKEE, postanowiły zlecić badanie IBRiS i zapytać Polki i Polaków o to, czy wiedzą skąd biorą się wysokie ceny prądu.

Ceny prądu. Skąd podwyżki?

Jako główną składową ceny wytworzenia prądu uprawnienia do emisji CO2 wskazuje 17 proc. Polek i Polaków. Co czwarty badany uważa, że głównym składnikiem ceny energii są koszty surowców, niewielu mniej wymienia akcyzę i inne podatki oraz marżę sprzedawcy i producenta. W rzeczywistości akcyza i marża stanowią razem zaledwie 2 proc. ceny prądu.

Na pytanie o najważniejsze składowe kosztu wytwarzania energii respondenci wskazali:

  • 25 proc. - koszty surowca do produkcji,
  • 22 proc. - akcyzę i inne podatki,
  • 19 proc. - marżę sprzedawcy i producenta,
  • 17 proc. - uprawnienia do emisji dwutlenku węgla,
  • 5 proc. - koszty inwestycji w odnawialne źródła energii.

W rzeczywistości, według wyliczeń PKEE z grudnia 2021 r., największy udział w strukturze kosztów produkcji energii, bo aż 59 proc., miały koszty uprawnień do emisji CO2. 25 proc. stanowiły pozostałe koszty związane z produkcją energii, 8 proc. - koszty OZE i efektywności energetycznej, 6 proc. - koszty własne sprzedawców energii, a tylko po 1 proc. stanowiły marża sprzedawców i akcyza. Opłata za energię elektryczną stanowi średnio około połowy wysokości rachunku. Pozostała kwota to koszty dystrybucji.

Polki i Polacy o emisjach CO2

Ankieterzy zapytali również Polaków, czy zetknęli się z pojęciem handlu emisjami dwutlenku węgla. 56 proc. odpowiedziało, że tak, spotkało się z tym pojęciem. Częściej wskazywali tak mężczyźni (66 proc.) niż kobiety (47 proc. wskazań pozytywnych), częściej osoby z wyższym wykształceniem, deklarujące duży lub średni stopień zainteresowania zmianami klimatu.

Co piąty badany (19 proc.) odpowiedział prawidłowo na pytanie o udział kosztów uprawnień do emisji w cenie energii. Aż 43 proc. w ogóle nie udzieliło odpowiedzi na to pytanie. Z kolei 61 proc. respondentów uznało, że koszt uprawnień do emisji dwutlenku węgla jest obecnie wyższy niż na początku 2021. 12 proc. twierdziło, że jest na zbliżonym poziomie, a 3 proc., że spadł.

Co czwarty badany (24 proc.) nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie. W rzeczywistości od stycznia do grudnia 2021 roku koszty uprawnień do emisji CO2, które muszą kupować m.in. polskie elektrownie węglowe i gazowe, wzrósł trzykrotnie, z ok. 30 do 90 euro za tonę, co jest jedną z głównych przyczyn wzrostu cen prądu - podaje PKEE.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy