Słodki drapieżnik. Bałtyckie foki potrafią być niebezpieczne

TikTok i Instagram wręcz jest zalewany przez filmiki z fokami. Zabawne kichanie, klaskanie, słodkie oczka, na dodatek chodzą, leżąc - kto nie kocha fok? Jednak są i tacy. Od lat istnieje konflikt interesów na linii foki-rybacy. Czy istnieje możliwy kompromis?

Bałtyk jest domem dla ok. 50 tys. fok szarych
Bałtyk jest domem dla ok. 50 tys. fok szarych123RF/PICSEL

Niedawno internet obiegły filmiki z fokami wylegującymi się na Mierzei Wiślanej. Z roku na rok coraz częściej możemy spotkać te zwierzęta w Polsce.

- Obecna populacja fok jest szacowana na ponad 50 tys. osobników. Jest ona jednocześnie około o połowę niższa niż 100 lat temu - mówi Zielonej Interii Aleksandra Sadowska z Fundacji WWF Polska.

- W XX w. intensywnie polowano na foki, które uznawano za szkodniki, co było głównym (choć nie jedynym) powodem utraty ok. 90 proc. populacji tego gatunku w Bałtyku. Dzięki działaniom ochronnym liczebność tego gatunku od lat 90. XX w. stopniowo wzrasta - dodaje.

Nie dziwi więc radość z widoku fok nad polskim morzem.

Jakie zagrożenia czyhają na foki

Foki są zwierzętami wodno-lądowymi. W wodzie nie mają sobie równych. Na morzu są jednymi z zagrożeń dla ryb. Jednak i foki muszą mieć się na baczności.

- Zagrożeniem dla fok są sieci widmo, czyli zagubione lub w inny sposób utracone sieci rybackie wykonane z tworzyw sztucznych. W zależności od typu, mogą znajdować się blisko powierzchni, dryfować, stać pionowo w kolumnie wody lub osadzać się na dnie albo podwodnych zaczepach, np. wrakach - tłumaczy ekspertka.

- Unosząc się przy powierzchni, stwarzają zagrożenie m.in. dla ptaków, które nurkują w celu zdobycia pożywienia. Dryfując i utrzymując pionowe ustawienie w kolumnie wody sieci tworzą pułapki, w które wpadać mogą ryby, a także ssaki morskie (w przypadku Bałtyku - foki i morświny). Cięższe sieci osadzają się na podwodnych zaczepach i tam dalej łowią. Zwierzęta złapane i uwięzione w sieci widmo giną w cierpieniach.

Jak twierdzi Aleksandra Sadowska, odpady te są jednymi z najgroźniejszych odpadów morskich. "Utrzymują się one w środowisku przez dziesiątki lat" - podkreśla.

Jednym z największych zagrożeń dla fok w Bałtyku są tzw. sieci widmo
Jednym z największych zagrożeń dla fok w Bałtyku są tzw. sieci widmoAdrian Slazok/REPORTEREast News

Jednak największym zagrożeniem dla zwierząt jest człowiek.

- Obecnie, kiedy populacja fok szarych jest w fazie naturalnego odradzania się, głównym zagrożeniem dla tego gatunku jest kurczenie się terenów, z których mogą korzystać do realizacji swoich podstawowych potrzeb, jakimi są m.in. odpoczynek, rozród oraz zdobywanie pokarmu - mówi ekspertka WWF.

- Intensywny rozwój turystyki i związana z nim obecność człowieka wypiera zwierzęta z ich tradycyjnych siedlisk, a także uniemożliwia im powrót na historyczne miejsca rozrodu. Natomiast w siedliskach, do których udaje im się dotrzeć i z nich korzystać, często dochodzi do płoszenia, co zakłóca ich spokój i bezpieczeństwo - dodaje.

Nawet w wodzie człowiek zagraża fokom.

- Do zagrożeń, z jakimi mierzą się foki, zaliczyć można m.in. przyłów, czyli wszystko, co wpadło w sieć rybaka, a nie było celem jego połowu. Szacuje się, że każdego roku w wyniku przyłowu w całym Bałtyku może ginąć nawet 2000 osobników fok. Ofiarami przyłowu są również: morświny, ptaki morskie - stwierdza Sadowska.

Widzisz fokę? Nie zbliżaj się!

To zwierzę uwielbia wylegiwać się na lądzie, gdzie regeneruje siły. Coraz częściej można je spotkać w Polsce, wylegujące się na nadmorskich plażach.

Jeśli uważamy, że fokom lub jakiemukolwiek dzikiemu zwierzęciu zagraża niebezpieczeństwo i jest narażone na utratę życia - trzeba powiadomić służby. Najprościej jest zadzwonić na straż miejską - nr 986.

Aby ułatwić ocenę zagrożenia, warto przekazać służbom informacje takie jak wielkość foki, widoczne obrażenia, czy porusza się, czy trzyma głowę w górze itd.

- W przypadku spotkania z tym drapieżnikiem rekomendujemy kontakt z Błękitnym Patrolem WWF (795 536 009) lub ze Stacją Morską Uniwersytetu Gdańskiego w Helu (601 889 940) - mówi Aleksandra Sadowska z WWF Polska.

123RF/PICSEL

- W ten sposób specjaliści ocenią stan zdrowia foki i podejmą decyzję o tym czy wystarczy zapewnić jej spokój do momentu powrotu do wody, czy ze względu na osłabienie lub symptomy choroby przetransportować zwierzę do Stacji Morskiej UG. W tym miejscu działa ośrodek rehabilitacji fok.

Jeżeli istnieje możliwość, to pozostańmy i obserwujmy zwierzę do przyjazdu funkcjonariuszy i ratowników.

- Postaraj się, aby inni plażowicze (jak i psy) nie podchodzili do foki bliżej niż na odległość 30 metrów. Dobrym rozwiązaniem jest oznaczenie terenu wokół zwierzęcia patykami wbitymi w piasek oraz informowanie nadchodzące osoby o fakcie odpoczynku foki i potrzebie zapewnienia jej spokoju - radzi ekspertka.

Słodkie oczy foczki

Do tego charakterystyczne dla młodych fok futerko - lanugo - powodują, że gdy zobaczymy takie zwierzątko, to chcemy wziąć je na ręce i przytulić. Często takie zachowanie to efekt tzw. bambinizacji, które, jak tłumaczy Sadowska, "oznacza postrzeganie świata zwierząt jako uniwersum rodem z bajki Disneya - infantylizowanie drapieżników i przyrównywanie ich do słodkiej sarenki Bambi". Konsekwencją może być zachowanie nieadekwatne do sytuacji.

Głównym obszarem występowania syndromu Bambiego są wielkie miasta. Przyczyn jest co najmniej kilka. Oderwanie od rzeczywistości i postrzeganie przyrody w sposób infantylny najczęściej dotyka osoby, które na co dzień nie obcują z naturą. Mieszkańcy aglomeracji miejskich wiele zwierząt znają jedynie z mediów, bajek i ogrodów zoologicznych. W tych pierwszych coraz częściej triumfuje obraz infantylnej i wyidealizowanej przyrody, co tylko wzmacnia syndrom, który zrodził się w dzieciństwie - pisaliśmy.

Potem taki człowiek w zetknięciu z dziką foką może chcieć zrobić z nią zdjęcie lub ją pogłaskać.

- Podejście to jest niezwykle szkodliwe: foka czy niedźwiedź zaskoczone naszym widokiem mogą chcieć się bronić. Dlatego tak ważne jest postępowanie w takich sytuacjach według wskazówek ekspertów, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i zwierzętom - nawołuje ekspertka,

I tłumaczy: - Nie znając języka i sposobu komunikacji zwierząt, z dużym prawdopodobieństwem możemy pomylić się w odczytaniu pewnych zachowań. Można jednak podejść do tematu spotkania zwierzęcia jak do poznania nowego człowieka: jeśli na początku spotkania podejmiemy próbę pogłaskania go po głowie, druga strona niekoniecznie nas polubi. Dodatkowo nie zna naszych intencji wyciągnięcia ręki w jego stronę.

Przy obserwacji jakichkolwiek zwierząt należy zachować spokój oraz dystans. W przeciwnym wypadku narażamy się na utratę zdrowia lub życia.

Foka szara oprócz tego, że wygląda uroczo, to potrafi ważyć prawie 300 kg i mierzyć 2,5 m oraz ma ostre jak brzytwa zęby.

Foka szara
Foka szaraADAM WAJRAK / Agencja Wyborcza.plAW

Foka to szkodnik jakich mało

Istnieje także druga strona medalu. Oprócz tego, że foka potrafi być groźnym drapieżnikiem, to jest również szkodnikiem. Wszyscy rybacy przyznają, że foki utrudniają im połowy i wyrządzają ogromne szkody.

Od lat toczy się spór pomiędzy rybakami a aktywistami oraz państwem. Chcą, tak jak rolnicy, domagać się rekompensat za poniesione straty wyrządzone przez zwierzęta. Na liście znajdują się łosie, dziki, wilki czy bobry, ale niestety na próżno szukać tam fok.

Rybacy przyznają, że nie mają z nimi szans. Te zwinne zwierzęta bez trudu niszczą sieci. Co więcej - są na tyle inteligentne, że nauczyły się śledzić kutry i czekać na połów.

- Foka płynie ze mną na łowisko czekając, aż będę podejmował siatki z wody i wtedy zaczyna się rwanie, kto pierwszy weźmie rybę ja czy foka  - mówił dla TVN24 jeden z rybaków.

Problem trwa od lat. Jednak mimo tego, że resort Ministerstwa Gospodarki Morskiej miał do wydania 4 mln euro na rekompensaty, to od 2014 do 2018 r. nikt nie zawnioskował o wypłatę środków.

“Badania wskazują również, że żerowanie fok nie jest w ekosystemie znaczącym czynnikiem odpowiedzialnym za niską liczebność ryb. Świadczą o tym choćby przykłady, gdy redukcja liczebności fok poprzez polowania nie przyniosła oczekiwanych rezultatów odtworzenia stad ryb" - czytamy.

Aleksandra Sadowska zapewnia, że WWF współpracuje "z dwiema dużymi organizacjami rybackimi w tematach takich jak wdrażanie Wspólnej Polityki Rybołówstwa oraz minimalizowanie interakcji między rybakami a fokami".

Zioła jadalne, smaczne i trujące. Jak je rozpoznać?INTERIA.PL
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas