Reklama

Miasta 15-minutowe - co to jest? Definicja, przykłady i korzyści

Nasze miasta nie są z gumy. Przestrzeń, w której żyjemy jest z różnych względów ograniczona. Dlatego szkoda, aby tak dużo miejsca w miastach zajmowała infrastruktura przeznaczona dla aut. Koncepcje takie jak miasta 15-minutowe udowadniają, że samochody wcale nie są nam potrzebne do szczęścia.

Bliskość natury, jak pokazują badania, działa zbawiennie na nasze zdrowie. Działa ona pozytywnie na takie choroby jak depresja, nerwice i inne zaburzenia. Dostęp do zieleni poprawia także sen, redukuje stres, zwiększa poziom szczęścia i promuje pozytywne interakcje społeczne.

Jak udowodnili naukowcy, bliskość terenów zieleni sprzyja także częstszemu uprawianiu sportu, co przekłada się na korzyści dla zdrowia fizycznego. Inne badania pokazują z kolei, że nawet samo patrzenie na naturę może mieć pozytywne skutki dla człowieka.

Jest tylko jeden szkopuł. W dobie rosnącej liczby samochodów w miastach coraz mniej miejsca pozostaje dla zieleni. Nietrudno więc wysnuć wniosek, że miasta szczęśliwe, w których ludzie żyją długo i zdrowo, to miasta z jak najmniejszą liczbą samochodów i jak największą ilością zieleni.

Reklama

W Polsce jest już prawie 650 samochodów na każde 1000 mieszkańców kraju, a ich ogólna liczba przekroczyła 30 milionów sztuk. Polskie miasta rozwijały się z myślą o autach, samochody są nadal wybierane jako środek transportu ze względu prestiż i wygodę.

Miasta podporządkowane samochodom mają jednak zasadnicze wady: zanieczyszczenia i korki. Jak informuje Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego w wywiadzie z Zieloną Interią, spaliny samochodowe odpowiadają w Polsce za ok. 12 proc. wszystkich zanieczyszczeń powietrza. Wpływa on niekorzystnie nie tylko na zdrowie fizyczne, ale może mieć także wpływ na częstsze występowanie zaburzeń psychicznych.

Drogi kosztem zieleni

Problemem dzisiejszych miast jest też to, że auta zabierają przestrzeń mieszkańcom. Ze względu na rosnącą liczbę samochodów korki występują częściej, co prowadzi do poszerzania jezdni lub budowania nowych dróg. Zaspokajając potrzeby kierowców, tracimy cenne dla zdrowia tereny zieleni.

Korki, przepełnione parkingi, zanieczyszczenia powietrza i przejmowanie przestrzeni przez samochody można jednak powstrzymać. Jednym ze sposobów jest zmiana środka transportu z auta na rower. - Rowery powinny być kierunkiem rozwoju mobilności z prostego powodu. W centrach miast mamy coraz większy problem z deficytem miejsca. Nie mieszczą nam się tam wszystkie samochody, nie ma miejsc parkingowych, mamy za to korki - mówi w wywiadzie z Zieloną Interią socjolog Krzysztof Gubański.

Ograniczoną przestrzeń miejską najbardziej ekonomicznie wykorzystują właśnie rowery i komunikacja publiczna. Problem jednak w tym, że komunikacja miejska bywa zawodna. Z kolei jeżdżenie rowerem czy autobusem do sklepu lub apteki, które są oddalone o dłużej niż kilkanaście minut jazdy, jest męczące i niewygodne.

Miasto 15-minutowe - co to jest?

Odpowiedzią na problemy z przestrzenią i transportem w mieście może być koncepcja tzw. miast 15-minutowych, która może odmienić nasze osiedla i dzielnice. Elementy tego podejścia są już z powodzeniem realizowane np. w Paryżu, Cagliari, Portland czy Bogocie. Sporo z nich znalazło zastosowanie jako tymczasowe rozwiązanie problemów miejskich związanych z pandemią.

Czym jest miasto 15-minutowe? Miasto 15-minutowe to taka przestrzeń, w której wszystkie nasze codzienne potrzeby są w najbliższej okolicy - w zasięgu 15-minutowego spaceru bądź przejażdżki rowerem. Stoi to w opozycji do tego, co urbaniści tworzyli w miastach do tej pory - mieszkania i domy miały być oddzielonymi strefami, z dala od handlu, przemysłu i rozrywki.

Miasta 15-minutowe powinny gwarantować mieszkańcom bliskość sześciu fundamentalnych funkcji, do których zaliczają się:

  • mieszkanie,
  • praca,
  • zakupy,
  • służba zdrowia,
  • edukacja,
  • rozrywka.

W koncepcji tej kładzie się ponadto nacisk na edukację i jak najwięcej zieleni miejskiej, poszerzającej bioróżnorodność przestrzeni i pomagającej walczyć z gatunkami inwazyjnymi. Dzielnice, w których najważniejsze usługi i inne funkcje są dostępne w zasięgu 15-minutowego spaceru lub przejażdżki rowerem, mają korzystny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne i żyje się w nich po prostu lepiej.

Dodatkową zaletą miast 15-minutowych jest także inkluzywność. Są one dostosowane także dla osób starszych i z niepełnosprawnościami, nie tylko dla tych tych najbogatszych, zdrowych i uprzywilejowanych. 

Inne alternatywy

Miasto 15-minutowe to koncepcja stworzona przez naukowca Carlosa Moreno i spopularyzowana przez burmistrz Paryża Anne Hidalgo. Rozwiązania zwiększające przyjazność przestrzeni dla mieszkańców były jednym z fundamentów jej kampanii w 2020 roku.

Trudno jednak powiedzieć, że Moreno ma monopol na tę ideę. Swoje wersje "15-minutowego miasta" przedstawili m.in. naukowcy z Uniwersytetu w Wuhan, zauważając, że koncepcja nie musi dotyczyć całego miasta, a po prostu wielu pojedynczych, funkcjonalnych dzielnic. Zwrócili też uwagę, że ten typ urbanistyki zwiększa także bezpieczeństwo mieszkańców, choćby pod kątem przenoszenia chorób.

Wśród innych wariantów zmienia się m.in. czas potrzebny na dotarcie do wybranych punktów w okolicy czy środek transportu. Ich autorzy są jednak zgodni: idealne miasta to takie, w których nie potrzeba samochodów, bo wszystko jest w zasięgu naszych własnych nóg.

Jakub Wojajczyk

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: rowery | miasta szcześliwe | samochody | przestrzeń | urbanizacja | urbanistyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama