Reklama

Mateusz Czerniak

Mało tego - to właśnie wybieranie roweru ma ich mnóstwo. Po pierwsze wybierając rower, działamy na rzecz klimatu, po drugie walczymy o czyste powietrze, a więc zdrowie własne i swoich bliskich, po trzecie sprawiamy, że miasto staje się wygodniejsze - dla wszystkich, nawet zatwardziałych kierowców. - Korzyści z przejścia na transport rowerowy, jako codzienny środek transportu, jest mnóstwo. Tutaj pierwsza nasuwa się oczywiście kwestia poprawy jakości powietrza - mówi Zielonej Interii aktywista miejski Jan Mencwel ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. 

O ile większym źródłem zanieczyszczeń powietrza są domowe piece i palenie w nich węglem, to twierdzenie, że samochody mają mały wpływ na jakość powietrza, jest całkowitym mitem. 

Zdrowie i czyste powietrze

- Emisje szkodliwych pyłów z transportu zdecydowanie mają wpływ na złą jakość powietrza w Polsce. Widać to w krajach Europy Zachodniej, gdzie nie ma takiego problemu z paleniem w piecach paliwami stałymi jak u nas, a powietrze nadal jest zanieczyszczone szkodliwymi związkami - mówi nam fizyk Jakub Jędrak z Polskiego Alarmu Smogowego. 

Według ostatniego raportu NIK ruch samochodowy w Warszawie odpowiadał za 63 proc. stężenia pyłu PM10. Jednocześnie między 2012 a 2017 rokiem ilość samochodów w Warszawie wzrosła o 27 proc.

- W skali całego kraju piece rzeczywiście emitują kilkakrotnie więcej tego pyłu niż samochody, ale trzeba podkreślić, że robią to tylko przez mniej więcej połowę roku, a samochody oczywiście przez cały rok. Dodatkowo pył emitowany przez samochody jest prawdopodobnie bardziej szkodliwy, a same auta emitują także szkodliwy tlenek azotu, którego są głównym źródłem w miastach - konkluduje ekspert.

Dlatego właśnie wybieranie roweru zamiast samochodu znacznie przyczynia się do walki o czyste powietrze. Tutaj jednak ktoś mógłby stwierdzić, że równie skuteczne w tym względzie są samochody elektryczne. To prawda, jednak rower ma wyraźnie więcej zalet. 

Wygodne miasta

- W centrach miast mamy coraz większy problem z deficytem miejsca. Nie mieszczą nam się tam wszystkie samochody, nie ma miejsc parkingowych, mamy za to korki. Natomiast transport publiczny w zależności od miasta bywa w różnej kondycji, często jest on zbyt obciążony lub kursuje zbyt rzadko - wyjaśnia socjolog miasta Krzysztof Gubański (cały wywiad tutaj). 

- W miejscu jednego samochodu zmieści się kilkanaście rowerów, więc optymalizacja jest tutaj wielka - tłumaczy Jan Mencwel. Aktywista zaznacza, że ten punkt daje przewagę rowerom również nad samochodami elektrycznymi. Rower oznacza tutaj po prostu wygodniejsze miasto dla mieszkańców.

- Rowery także korzystnie działają na zdrowie publiczne. Ludzie częściej jeżdżący na rowerach znacznie rzadziej chorują, bo są po prostu w lepszej formie fizycznej. I tutaj również zmiana samochodu spalinowego na elektryczny nie poprawia nic w tym względzie, nadal stanowi kontynuację siedzącego trybu życia - mówi aktywista. 

Poszatkowane trasy

Czego brakuje polskim miastom do bycia przyjaźniejszymi dla rowerzystów i zachęcenia większej ilości ludzi do przesiadki na tę formę transportu? - Oczywiście przede wszystkim infrastruktury rowerowej. Nawet w Warszawie, gdzie jest ona najbardziej rozwinięta, wciąż jest bardzo "poszatkowana". Nie ma tras, które pozwalają przejechać większy fragment miasta - mówi Mencwel. 

Taką diagnozę potwierdza raport "Zachowania transportowe mieszkańców dużych miast", Polskiego Alarmu Smogowego. Zapytano w nim ankietowanych, co mogłoby ich przekonać do częstszego korzystania z roweru w codziennych podróżach. 67 proc. wskazało odseparowane od ruchu samochodów drogi rowerowe za najważniejszy argument. Tyle samo badanych potrzebuje oddzielenia od ruchu pieszego. Jednocześnie 66 proc. badanych oczekuje spójnej sieci rowerowej, a 67 proc. liczy, że sieć ta będzie miała dobrą nawierzchnię.

Według Mencwela wiele do zrobienia w kwestii zachęcania do transportu rowerowego mają także pracodawcy. - Dobrze byłoby, gdyby w miejscu pracy znajdowały się prysznice, żeby po przyjeździe do pracy móc się umyć i przebrać z ubrań na rower w zwykłe ubrania. Oprócz tego oczywiście ważna jest odpowiednia ilość stojaków na rowery przed biurowcami. W Polsce bardzo często tego brakuje, mimo że na Zachodzie to absolutny standard - stwierdza działacz miejski.

Walka o klimat

Wybieranie roweru to nie tylko ograniczanie emisji pyłów zawieszonych czy tlenku azotu, szkodliwych dla zdrowia, ale także ograniczanie emisji dwutlenku węgla, które są przyczyną postępującej zmiany klimatu. 

- Transport odpowiada za od 15 do ponad 30 proc. emisji CO2 w zależności od kraju. W Polsce to kilkanaście procent. Transport jest niestety sektorem, w którym jak do tej pory nie udaje się osiągnąć nic wielkiego, jeśli chodzi o redukcję emisji - mówi Zielonej Interii dr Wojciech Szymalski, prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju. 

Jak stwierdza ekspert, w tym kontekście każde ograniczenie podróżowania samochodem przyczynia się do zmniejszenia emisji tego sektora. A rower jest tutaj najprostszą i najszerzej dostępną bezemisyjną alternatywą. - Wybranie roweru to najszybsza i najprostsza rzecz, która zapewni, że nasze przemieszczanie się będzie bezemisyjne. Jeśli zamienimy nawet podróż komunikacją miejską na rower, to jesteśmy już bardzo dużo "do przodu" - mówi Szymalski.

Dodatkowo, jak tłumaczy ekspert, od strony systemowej inwestowanie w infrastrukturę rowerową jest po prostu tanie. Budowanie infrastruktury dla transportu publicznego czy samochodów elektrycznych (stacje ładowania) jest dużo droższe. Jeśli chodzi o te ostatnie, to trzeba przede wszystkim podkreślić, że prąd w Polsce jest nadal w większości wytwarzany ze źródeł emisyjnych, więc podróż samochodem elektrycznym zasilanym takim prądem wciąż zdecydowanie bezemisyjna nie jest. 

To, że inwestycja w rowery jest skuteczniejszą metodą na dekarbonizację transportu niż tzw. elektryki, potwierdza także badanie wykonane pod przewodnictwem Christiana Branda, profesora Uniwersytetu Oksfordzkiego, opublikowane w czasopiśmie naukowym “Transportation Research Part D: Transport". W badaniu obserwowano przez niemal dwa lata 4 tys. osób mieszkających w Antwerpii, Barcelonie, Londynie, Orebro, Rzymie, Wiedniu i Zurychu. Zaowocowało to łącznie 10 tys. dzienników podróży, według których obliczano ślad węglowy uczestniczek i uczestników badania. Okazało się, że emisje z podróży osób, które na co dzień poruszały się rowerem, były o 84 proc. niższe niż osób z roweru niekorzystających.

Mateusz Czerniak, Zielona Interia

Podobał ci się ten materiał? Jeszcze więce w ramach akcji "Korba na rower:

Jak przygotować się do wyprawy rowerowej? 

Rower i co dalej? 5 rzeczy, które musisz jeszcze mieć

Precz z korkami. Rowery zmienią miasta na lepsze

Ten błąd popełnia każdy rowerzysta. Skutki mogą być opłakane