Jedna z ulubionych ryb Polaków niemal zniknęła. Niepokojące dane z Bałtyku
Nasza lokalna odmiana łososia atlantyckiego, którą jest łosoś bałtycki, występowała niegdyś masowo w Wiśle, ale zanieczyszczenia i inne formy antropopresji spowodowały wyginięcie ryb. Łosoś wrócił do królowej polskich rzek dzięki wysiłkom przyrodników. Ale stan tych ryb musi być stale monitorowany, także w Bałtyku.

W skrócie
- Łosoś bałtycki, dawniej masowo występujący w Wiśle, obecnie jest gatunkiem zagrożonym z powodu zanieczyszczeń, przełowienia i antropopresji.
- Naukowcy z Morskiego Instytutu Rybackiego rozpoczną projekt monitoringu populacji łososia bałtyckiego oraz analizy wpływu zmian środowiskowych i pokarmowych w Bałtyku.
- Hodowla łososi wiąże się z wyzwaniami dla środowiska, a większość handlowanego łososia pochodzi z akwakultur, które stosują m.in. chemikalia i antybiotyki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Łososie są rybami wędrownymi i dwuśrodowiskowymi. Występują w północnej części Oceanu Atlantyckiego, Morzu Bałtyckim i w rzekach Europy. Najbardziej zasobnymi w łososie rzekami są te na Alasce i w rejonie północnego Bałtyku.
Co jest nie tak z łososiami w Bałtyku?
Ryby spędzają większość swojego życia w morzu, a następnie migrują w górę rzek na tarło. Migracja nie jest dla nich bezpieczna - płyną nawet 100 km dziennie i muszą pokonywać liczne przeszkody. W trakcie przekraczania granicy wód słodkich i słonych dokonują się w ich organizmach zmiany biochemiczne i fizjologiczne. W trakcie wędrówki nie pobierają pokarmu. Podczas tych podróży wiele osobników traci życie.
Największym zagrożeniem dla łososia są nadmierne połowy i bariery wodne. Większość ławic jest eksploatowana na maksymalnym poziomie lub przełowiona. Stan dzikich populacji łososia w północno-wschodniej części Atlantyku i w Morzu Bałtyckim jest krytyczny - ostrzega organizacja przyrodnicza WWF.
W głównym basenie Morza Bałtyckiego dodatkowym zagrożeniem są nielegalne, w tym błędnie udokumentowane, połowy. Obecny w polskich rzekach łosoś nadal jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem.
Naukowcy chcą monitorować populacje łososia bałtyckiego
Populacja łososia w polskich rzekach całkowicie wyginęła w połowie lat 80. XX w. Było to związane głównie z zanieczyszczeniem tarlisk. Problem potęgowało przełowienie, w tym kłusownictwo.
Projekt polskich naukowców, który ruszy w przyszłym roku, ma na celu analizę kondycji łososi odławianych w południowym Bałtyku od lat 50. XX w. do 2023 r. Projekt - jak podkreśla Morski Instytut Rybacki - Państwowy Instytut Badawczy (MIR-PIB) - ma przyczynić się do odbudowy środowiska i ochrony ekosystemów.
Głównym składnikiem pokarmu łososi są szproty, dlatego gdyńscy naukowcy sprawdzą, jak na przestrzeni lat zmieniały się zasoby tej ryby w południowym Bałtyku i czy sytuacja miała wpływ właśnie na kondycję łososi.
W latach 80. Bałtyk był zasobny w dorsze, które też żerowały na szprotach. Naukowcy podejrzewają, że pojawiła się pod tym kątem konkurencja między łososiem a dorszem.
Kondycja łososia mogła być inna w porównaniu z latami obecnymi, kiedy dorsza jest o wiele mniej, więc ta konkurencja pokarmowa jest również dużo mniejsza. Obecnie w Bałtyku widzimy innego konkurenta ryb łososiowatych o zasoby szprota - foki, których liczebność znacznie wzrosła
Presja połowa na rybach Bałtyku
Obecnie populacja dorsza bałtyckiego kurczy się z powodu presji połowowej. Przełowienie doprowadziło ponadto do zmniejszenia wagi ryb oraz nawet skrócenia długości ich ciał.
Dorsz bałtycki, który jest nieco mniejszy od atlantyckiego krewniaka, osiągał niegdyś ok. 70 cm długości, a od 1996 do 2019 r. stracił niemal połowę swojej średniej długości. W tym samym okresie ryby stały się ponadto lżejsze, tracąc prawie cztery piąte swojej wagi.
Z kolei szprot jest często łowiony razem ze śledziem. Gatunek ten jest również poławiany na paszę, w tym na mączkę rybną, co generuje wysoką presję połowową. "Stado w Morzu Bałtyckim znajduje się jeszcze w dobrej kondycji, jednak poławiane jest na zbyt wysokim poziomie. Liczebność stada wzdłuż wybrzeża irlandzkiego i szkockiego nie jest znana" - zaznacza WWF.

Hodowla łososia i środowisko
Do najpopularniejszych ryb hodowlanych na świecie należą: karp, tilapia i właśnie łosoś. Dwa pierwsze gatunki były najlepiej sprzedającymi się na rynku w 2023 r. Z kolei sumaryczna waga sprzedawanej i najpopularniejszej w Europie ryby, czyli łososia atlantyckiego, wyniosła ok. 1,9 mln ton. Niemal 100 proc. ryb sprzedawanych w sklepach pochodzi z niewoli.
Większość hodowli łososia w akwakulturze prowadzona jest w Norwegii, Chile i Szkocji. Hodowla o dużym zagęszczeniu odbywa się w klatkach, umieszczonych w wodzie morskiej lub słodkiej.
Łososie są rybami mięsożernymi, konsumują ok. 3 kg dziko żyjących ryb na 1 kg wagi ciała. Ekologiczne hodowle łososia prowadzone są zazwyczaj w sposób ekstensywny niż te w hodowli tradycyjnej, nastawionej na ilość.

Hodowla łososi nie jest obojętna dla środowiska. Stosuje się m.in. substancje chemiczne i antybiotyki. W hodowlach ekologicznych barwniki, chemikalia przeciw pleśni i glonom są zakazane, a leki stosowane jedynie w przypadku choroby.
Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa w 2023 r. na całym świecie wyhodowano niemal 99 mln ton zwierząt wodnych, czyli głównie ryb, mięczaków i skorupiaków.
Ponad 90 mld zwierząt jest hodowane rocznie na całym świecie na potrzeby wyżywienia ludzi. Wszystkich istot w hodowlach są biliony.











