Reklama

WiseEuropa: Opodatkowanie środków transportu - można urządzić to lepiej

System opodatkowania transportu w Polsce ma sporo wad. - Wysokość opłat nie jest powiązana z faktycznym oddziaływaniem pojazdu na otoczenie - mówi Aleksander Śniegocki, kierownik programu Energia, Klimat i Środowisko w instytucie WiseEuropa.

Artykuł jest częścią cyklu przygotowanego we współpracy z WiseEuropa z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu 2021

Pierwsza rejestracja samochodu osobowego w Polsce wiąże się z koniecznością poniesienia podatku akcyzowego. Z podatku tego zwolnione są pojazdy elektryczne i pojazdy napędzane wodorem. Oprócz tego właściciele pojazdów ponoszą opłaty m.in. za wydanie dowodu rejestracyjnego, tablice rejestracyjne, nalepkę kontrolną itd.

Autorzy raportu WiseEuropa "Wsteczny bieg. Społeczno-gospodarcze skutki importu używanych samochodów do Polski" podkreślają, że w wielu krajach UE funkcjonują również opłaty, które są uzależnione od wysokości emisji zanieczyszczeń pochodzących z pojazdu oraz jego wpływu na środowisko. Opłaty te mają charakter jednorazowy i zazwyczaj uiszczane są podczas rejestracji pojazdu lub funkcjonują jako coroczny podatek od posiadania określonego rodzaju pojazdu. 

Reklama

WiseEuropa podaje dwa przykłady - Hiszpanii i Węgier. W Hiszpanii to opłata o charakterze jednorazowym, którą należy zapłacić przy pierwszej rejestracji pojazdu. Najwyższa wysokość opłaty - 14,75 proc. nakładana jest na najbardziej emisyjne pojazdy, emitujące ponad 200 g CO2/km. Pojazdy emitujące mniej niż 120 g CO2/km są zwolnione z opłaty. Wysokość opłaty może być uregulowana przez władze regionalne, które często decydują się na zwiększenie opłaty dla najbardziej emisyjnych pojazdów.

Natomiast na Węgrzech przy pierwszej rejestracji pojazdu należy m.in. opłacić opłatę rejestracyjną, która uzależniona jest od pojemności silnika oraz norm emisji spalin EURO. Instytut tłumaczy, że opłata rośnie wraz ze wzrostem pojemności silnika oraz zmniejszeniem klasy EURO. Węgierski rząd wprowadził zwolnienia z tego rodzaju podatków dla pojazdów ekologicznych, tj. samochodów elektrycznych i hybryd plug-in. 

Powód: "negatywny odbiór społeczny"

W Polsce do tej pory nie zdecydowano się na wprowadzenie opłat uzależnionych od emisji zanieczyszczeń przez dany pojazd. Działanie to jest m.in. wpisane w Plan Rozwoju Elektromobilności. WiseEuropa podkreśla jednak, że zgodnie z informacją z kontroli NIK48 nie zostało zrealizowane, ze względu na możliwy negatywny odbiór społeczny. 

Raport wylicza, że poziom opodatkowania środków transportu jest w Polsce dość niski. Wskazują na to dane Eurostatu. Opodatkowanie środków transportu (uwzględniające m.in. opłaty drogowe, opłaty od rejestracji pojazdów, z wyłączeniem paliw) w relacji do PKB jest u nas niższe niż w Europie Zachodniej i Unii Europejskiej. Pokazuje to poniższy wykres: 

- Polityka fiskalna państwa wobec środków transportu cechuje się szeregiem słabości. Wysokość opłat nie jest powiązana z faktycznym oddziaływaniem pojazdu na otoczenie. Dodatkowo wysokość opodatkowania środków transportu w Polsce kształtuje się znacznie poniżej średniej unijnej, i to już po uwzględnieniu różnic zamożności między krajami. Państwo rezygnuje więc z dostarczania bodźców do wyboru bardziej przyjaznych dla środowiska i zdrowia publicznego pojazdów, a jednocześnie pozbawia się dodatkowych środków, które mogłoby przeznaczyć na dofinansowanie transportu publicznego - mówi Śniegocki. 

Fundusze na aktywną politykę

Instytut stwierdza, że dla Polski wskaźnik podatków od transportu w stosunku do PKB wynosi ok. 0,22 proc., natomiast średnia dla Francji i Niemiec to 0,29 proc. a średnia unijna to aż 0,45 proc. Raport wylicza, że zwiększenie podatków w Polsce do tych poziomów zwiększyłoby przychody do budżetu o ponad 5 mld zł. Według raportu opodatkowanie emisji to okazja do wprowadzenia bardziej aktywnej polityki transportowej, która stwarza możliwość pozyskania środków na modernizację transportu.

Według WiseEuropa zrównanie opodatkowania środków transportu w Polsce ze średnią unijną pozwoliłoby np. na sfinansowanie zakupu 1,6-2,2 tys. autobusów elektrycznych rocznie, wsparcie zakupu niemal 200 tys. elektrycznych samochodów osobowych lub 27-krotne zwiększenie skali finansowania Funduszu rozwoju przewozów autobusowych.

- Dostosowanie wysokości opłat od środków transportu do poziomów porównywalnych - z uwzględnieniem różnic dochodów - do Niemiec i Francji, dostarczyłoby dodatkowych środków pozwalających na zakup ponad 600 autobusów elektrycznych do średnich miast czy dofinasowanie niemal 55 tys. samochodów elektrycznych rocznie - mówi Piotr Chrzanowski, analityk WiseEuropa i współautor raportu. 

Źródło: WiseEuropa, Zielona Interia

mcz

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama