Reklama

Rysie w Polsce nie mają łatwego życia. Dlaczego jest ich u nas tak mało?

Rysie w Polsce nie mają w łatwego życia. Średniowiecze było dla tych zwierząt ostatnim spokojnym momentem, później rozpoczęła się gehenna. Dziś, choć ten największy kot jest pod ścisłą ochroną, to spotkanie go jest jak wygrana w lotka. Szacuje się, że w kraju jest tylko 200 osobników tego gatunku. Jaka jest kondycja tych zwierząt?

Choć brakuje szczegółowych danych z tego okresu, eksperci są pewni, że właśnie w średniowieczu rysie miały o wiele przyjemniejsze życie, a ich populacja była dużo wyższa niż obecnie. Lasy ciągnęły się kilometrami i nie przecinały je żadne drogi, a środowisko było — w porównaniu z obecną sytuacją — praktycznie nietknięte.

Poza tym było znacznie mniej ludzi, a trzeba wiedzieć, że to człowiek jest jedynym naturalnym wrogiem dla tego gatunku. W XVII i XVIII w., gdy wzrosła dostępność do broni strzeleckiej, niemal automatycznie rozpoczęły się poważne problemy rysi, bo ich skóra była rarytasem wśród kłusowników. W kolejnych wiekach ryś przez długi czas uchodził za szkodnika, więc tępiono go na wszelkie możliwe sposoby. Populacja się na tyle skurczyła, że osobniki nie występowały już na zachód od Wisły.

Reklama

- Zmiana podejścia nastąpiła w drugiej połowie XX w., wówczas ryś stał się na tyle rzadkim gatunkiem, że postanowiono go objąć ochroną w wielu krajach europejskich. W Polsce ryś jest chroniony od 1995 r., mimo to jego liczebność rysia wcale nie zaczęła rosnąć — mówi nam Stefan Jakimiuk, biolog i specjalista ds. dużych drapieżników z WWF.

Zobacz także: Blisko Rysia. Nowa akcja Interii

Zaledwie 200 rysi w całej Polsce

Szacuje się, że obecna populacja największego kota wynosi w Polsce od 150 do 200 osobników. W całej Europie liczba ta wynosi ok. 9 tys.

W naszym kraju wyróżniamy dwie główne populacje rysia: nizinną i karpacką. Pierwsza z nich żyje w północno-wschodniej część kraju (Puszcza Białowieska, Puszcza Knyszyńska i Augustowska) i charakteryzuje się jednolitym ubarwieniem. Z kolei drugą rodzinę polskich rysi, która ma mocniej cętkowane futro, możemy spotkać na Pogórzu Karpackim czy w Bieszczadach.

Dlaczego jest ich u nas tak mało? Jednym z elementów prawidłowego funkcjonowania populacji rysi są wędrówki osobników na duże odległości. Samce, które na ogół prowadzą samotniczy tryb życia, mogą poruszać się na obszarze aż do 250 kilometrów kwadratowych. Takich areałów, które nie byłyby poprzecinane zabudową mieszkalną, ulicami czy inną infrastrukturą utrudniającą migrację, nie ma w Polsce zbyt wiele.

- Niestety, w tej chwili duża część lasów jest mocno penetrowana przez człowieka, a rysie lubią spokój. Zmiany środowiskowe, charakterystyczne dla ostatnich dekad, są niekorzystne. Bliskość dróg i ruchu samochodowego jest dla nich przeszkodą. Analizowano, że rysie co prawda mogą przechodzić nawet przez ruchliwe drogi, to jednak ich bliskość — ze względu hałas i obecność człowieka — sprawia, że nie chcą wybierać takich miejsc na stały pobyt — mówi Jakimiuk.

Dla rysia ważny jest też charakter lasów. - To nie musi być bardzo stary las, ale dobrze by było, gdyby to był las zróżnicowany. Dzięki temu rysice mogą znaleźć miejsce, żeby urodzić i odpoczywać, bez ryzyka, że przeszkodzi w tym człowiek. Niestety, w tej chwili duża część lasów to tzw. monokultury — dodaje ekspert.

Dużym utrudnieniem dla nizinnej populacji rysia w Polsce jest mur wybudowany na granicy polsko-białoruskiej. Zdaniem naszego eksperta, konstrukcja ta może przyczynić się do zmniejszenia różnorodności genetycznej tego i tak słabego gatunku. Populacja nagle się podzieli na te, które zostały w Polsce i te będące po stronie białoruskiej. Minie wiele czasu, zanim grupy znajdą sposób, by pokonać barierę. Tymczasem przetrwanie podlaskich rysi zależy przede wszystkim od możliwości migracji osobników między subpopulacjami zamieszkującymi poszczególne puszcze.

Zmora rysi. Śmiertelnie niebezpieczny świerzb

Rysie są bardzo aktywnymi drapieżnikami. Jeden zdrowy dorosły osobnik zabija średnio ponad pięć saren lub jeleni miesięcznie, co daje około 66 sztuk zwierzyny rocznie. Sytuacja się zmienia, gdy dziki kot choruje, na przykład na powszechny wśród polskiej populacji rysi świerzb

- To choroba, która występuje również u zwierząt domowych, ale stosunkowo łatwo ją wyleczyć lekami. U dzikich zwierząt, które nie mogą liczyć na wizytę u weterynarza, sytuacja się komplikuje. Następstwem jest znaczne pogorszenie kondycji, zwierzęta są mniej zwinne i gorzej polują - mówi Jakimiuk. Chory ryś nie ma siły na pościgi, więc szuka pożywienia bliżej domostw.

Bywa, że rysie chodzą głodne, ponieważ w miejscach, gdzie przebywają te duże koty notuje się niski stan saren i innych zwierząt kopytnych. Również za to częściową winę ponosi człowiek. "W Puszczy Białowieskiej zbyt intensywne odstrzały saren i jeleni w latach 1992-1996 spowodowały niemal pięciokrotny spadek zagęszczeń sarny (z ok. 5 do 1 os./km2), co wywołało gwałtowne obniżenie sukcesu rozrodczego rysi" - podaje portal dzikiezycie.pl.

Jaka przyszłość czeka polskie rysie?

Wprowadzenie prawnej ochrony nad rysiami w 1995 r. było niezbędnym posunięciem, ale nie wpłynęło na wzrost populacji tych zwierząt. Naukowcy zaczęli szukać innych form odbudowy — jednym z nich jest program reintrodukcji, czyli ponowne wprowadzenie na stary obszar bytowania gatunku.

Takie działania rozpoczęło w 2019 r. Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze w porozumieniu z WWF. W krótkim okresie w wybranych lasach wypuszczono na wolność ponad 60 rysi pochodzących z różnych hodowli. Naukowcom zależało na tym, by w programie uczestniczyło jak najwięcej osobników, dzięki czemu osobniki miałyby większą szansę na spotkanie i dobieranie w pary bez potrzeby długich wędrówek

- Nasze podejście przynosi bardzo pożądane efekty — mówi Jakimiuk. - W krótkim okresie czasu rysie zaczęły tworzyć lokalne populacje. W zeszłym roku mieliśmy do czynienia z rekordem narodzin w młodych rysi z reintrodukcji. Rózia, Mniszka, Szelma, Chyża i Luna — młode rysice wypuszczone w ramach programu — urodziły aż 17 młodych. Samice niekiedy prowadzą czasami nawet czwórkę potomstwa! Sukces był możliwy, ponieważ przed rozpoczęciem projektu przeanalizowaliśmy inne programy, które się nie powiodły i wyciągnięto z nich wnioski. Najczęściej popełniane błędy? Wypuszczenie zbyt małej liczby rysi — dodaje Jakimiuk.

Co dalej z polskimi rysiami?

Mimo wszystko rokowania dla polskich rysi nie są zbyt optymistyczne — walka toczy się o to, czy w ogóle przetrwają. - Mamy jednak nadzieję, że dzięki reintrodukcji na Pomorzu Zachodnim powstanie w miarę silna populacja, która będzie się rozmnażać, a rysie rozprzestrzenią się po ościennych regionach. Wierzymy, że podobne działania reintrodukcyjne uda się zaimplementować w innych miejscach w Polsce, co sprawi, że w dłuższej perspektywie populacja odbuduje przynajmniej do tego stopnia, że nie będziemy musieli się martwić, czy gatunek przeżyje w naszym kraju — kończy Jakimiuk.

Innymi pomysłami na poprawę bytu rysi w Polsce jest stworzenie korytarzy ekologicznych łączących główne kompleksy leśne Polski, zwiększenie lesistości i bioróżnorodności w kraju, a także zmobilizowanie służb do skuteczniejszej walki z kłusownictwem — szczególnie mowa tutaj polowaniach na sarny czy jelenie. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: rysie | zwierzęta | przyroda | WWF

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy