Unijny zakaz eksportu używanej odzieży. Francja i inne kraje są za

Katarzyna Nowak

Opracowanie Polecamy Katarzyna Nowak

Każdego roku w Europie powstaje 5,2 mln ton odpadów odzieżowych i obuwniczych. Niechciane ubrania trafiają często na wysypiska znajdujące się poza Europą. Francja chce definitywnie skończyć z tymi nieetycznymi praktykami. Proponuje wprowadzenie zakazu eksportu używanej odzieży poza tereny Unii Europejskiej.

Według Komisji Europejskiej w Europie każdego roku powstaje 5,2 miliona ton odpadów odzieżowych i obuwniczych. Trafiają m.in. na afrykańskie wysypiska
Według Komisji Europejskiej w Europie każdego roku powstaje 5,2 miliona ton odpadów odzieżowych i obuwniczych. Trafiają m.in. na afrykańskie wysypiskaSTEEVE JORDAN/AFP/East NewsEast News

Francja zaproponowała, aby Unia Europejska wprowadziła zakazu eksportu używanej odzieży poza swoje terytorium. To odpowiedź na problem dotyczący nadprodukcji i zaśmiecania odpadami tekstylnymi innych krajów - szczególnie afrykańskich.

Według ministerstwa środowiska Francji takie rozwiązanie popiera też Dania i Szwecja. Agencja Reutera podaje, że kwestia ta zostanie omówiona podczas posiedzenia unijnej Rady ds. Środowiska w Brukseli 25 marca.

Afryka wysypiskiem Europy

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych UE wyeksportowała w 2022 r. do krajów afrykańskich ponad 1,4 mln ton używanej odzieży. Tendencja ta jest wzrostowa - w 2000 r. było to dwa razy mniej. Jak wynika z danych opublikowanych przez Komisję Europejską, na naszym kontynencie powstaje ok. 5,2 mln ton odpadów odzieżowych i obuwniczych rocznie.

Odzież, która trafia do Afryki lub Azji, zanieczyszcza środowisko. Ubrania masowo lądują na wysypiskach albo w piecach, jak w przypadku Kambodży. Według azjatyckiej organizacji LICADHO zajmującej się prawami człowieka, sterty ubrań zalegają w środowisku lub są spalane w piecach.

"Afryka nie może być już masowym śmietniskiem i ofiarą szybkiej mody" - stwierdziło francuskie ministerstwo środowiska w oświadczeniu dla Agencji Reutera. "Musimy ograniczać ilość naszych odpadów i właściwie nimi zarządzać" - poinformował francuski resort.

Francja podjęła radykalne kroki wobec fast fashion

Francja jest pierwszym państwem na świecie, które wprowadza krajowe ograniczenia dotyczące rynku tzw. fast fashion. Chodzi o ubrania produkowane masowo i po niskich kosztach, a równocześnie mające negatywny wpływ na środowisko oraz ludzi (m.in. poprzez przymusową pracę i zanieczyszczenia, które generują producenci fast fahion).

W związku z tymi problemami kraj zagłosował m.in. za wprowadzeniem opłaty środowiskowej za tanie ubrania. Od przyszłego roku zostanie najprawdopodobniej wprowadzona dodatkowa opłata w wysokości 5 euro za przedmiot o dużym śladzie środowiskowym. Po 2030 r. kwota podatku wzrośnie do 10 euro. Opłata nie będzie mogła przekroczyć 50 proc. ceny artykułu.

Działacze protestują przeciwko modelowi biznesowemu marki Shein
Działacze protestują przeciwko modelowi biznesowemu marki SheinHuchot-Boissier Patricia/ABACA/Abaca/East NewsEast News

Francja walczy o swój krajowy rynek tekstylny i krytykuje zwłaszcza działania azjatyckiego giganta "szybkiej mody", markę Shein. W raporcie organizacji Friends of the Earth (FoE) oszacowano, że Shein produkuje globalnie około miliona sztuk odzieży dziennie. Firma "słynie" z nadprodukcji odzieży, szycia ubrań z materiałów o niskiej jakości, a także eliminowania konkurencji i wyzysku pracowników.

Marka jest często krytykowana na arenie międzynarodowej za społeczne i środowiskowe konsekwencje swojego modelu biznesowego.

System kaucyjny w Polsce. Jak będą działać butelkomaty?Polsat News

Polecamy

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas