Ciężka walka z karpiami. To groźna ryba, przyczyniła się nawet do powodzi

U nas to ryba ceniona na wigilijnym stole i uważana za rodzimy, pospolity gatunek, którego z polskich wód wyciągają także wędkarze. To jednak iluzja. Karp nie jest naszym gatunkiem rodzimym, znajduje się na liście 100 najbardziej inwazyjnych gatunków świata. W wielu państwach trwa wręcz walka z tym zwierzęciem i spustoszeniem, które sieje.

Karp jest także gatunkiem inwazyjnym
Karp jest także gatunkiem inwazyjnymWojciech Artyniew / ForumAgencja FORUM

Niektórzy wędkarze bardzo cenią karpia i prześcigają się z wyciąganiu z wody jak największych sztuk (Księga Guinnessa podaje, że rekordowe karpie przekraczały 50 kg). Inni uważają tę rybę za zupełnie bezwartościową. Na stole wigilijnym jednak w Polsce karp jest królem, chociaż to tradycja dość świeża. Nie pochodzi jednak z czasów PRL. Pisaliśmy już w Zielonej Interii, że jest ona znacznie starsza i o innych korzeniach.

Karp zrósł się z naszą przyrodą. W Polsce jest hodowany sztucznie, w sporej mierze z myślą o wigilijnych stołach, ale występuje również dziko w jeziorach i rzekach. Kiedy to się stało? Nie jest to jasne. W basenie Morza Śródziemnego karpie były już w starożytności, zapewne sprowadzane z Orientu np. z Persji. Naturalnie żyją bowiem w rejonie basenów Morza Czarnego i Morza Kaspijskiego, więc Persowie i inne ludy Azji znali je od lat. Natomiast w Polsce upowszechniły się w średniowieczu i zapewne od tamtego momentu dzikie karpie zaczęły pływać w naszych wodach słodkich.

Karpie są symbolem Wigiliialimdi / Arterra / imageBROKER / ForumAgencja FORUM

Karp to groźna ryba inwazyjna

Przywykliśmy do jego obecności i nie zdajemy sobie sprawę z tego, jak groźny to gatunek. Karp znajduje się wszak na liście 100 najbardziej inwazyjnych gatunków na świecie. Na tej liście znajduje się wśród innych ryb takich jak: sum wędrujący, okoń nilowy, gambuzja pospolita, tilapia mozambijska czy kilka gatunków pstrągów, albo troć wędrowna. To ryby stwarzające największe zagrożenie na świecie, niezwykle ekspansywne i wprowadzone w wiele miejsc na świecie.

Gdy spojrzymy na mapę występowania karpia, znajdziemy już nie tylko basen Morza Czarnego i Kaspijskiego, nie tylko Eurazję, ale cały świat. Z ponad 200 państw świata w zaledwie około 20 nie występuje ta ryba, niesamowite! To głównie kilka państw Afryki subsaharyjskiej, Półwyspu Arabskiego i Ameryki Południowej jak Ekwador. Całą resztę świata karp opanował już całkowicie.

I jest problemem, w niektórych państwach poważnym. Są takie, które uważają go oficjalnie za gatunek inwazyjny i niebezpieczny, zwalczają go i wkładają sporo wysiłku w pozbycie się tej ryby, a jej rozprzestrzenianie w środowisku surowo jest karane. To chociażby Australia i Nowa Zelandia.

Te dwa państwa Antypodów znane są z tego, że mają unikalną przyrodę i faunę, także rybią, a wprowadzanie gatunków z innych części świata zupełnie ją dewastuje. Z karpiem było podobnie jak z innymi zwierzętami jak króliki, koty, szczury itd.

Nowa Zelandia ma problem z karpiami ozdobnymi

W Nowej Zelandii karp pojawił się jako ryba ozdobna w wersji koi, która pochodzi z Japonii. To ryby o atrakcyjnych barwach, często trzymane w japońskich sadzawkach przydomowych albo parkach. Od nich zaczęła się inwazja na Nową Zelandię, której początków szuka się w 1983 roku. Wtedy pierwsza populacja zdziczałych karpi pojawiła się w rzece Waikato na Wyspie Północnej. Zadomowiły się, ale tylko na Wyspie Północnej, nigdy nie pojawiły się na Południowej. Uważa się, że karpie koi stanowią największe zagrożenie dla płytkich, ciepłych, bogatych w składniki odżywcze zbiorników wodnych. Przy dużym zagęszczeniu zwiększają mętność wody i zakłócają ekologię ekosystemów wodnych. Są wszystkożerne, polują na różną faunę wodną i konkurują z miejscowymi gatunkami. Karpie likwidują też podwodną roślinność, przyczyniając się do jej wymiany w płytkich wodach na planktoniczne glony. A to zmienia wszystko.

Wiele państw świata ma problem z karpiamiprakasit123RF/PICSEL

Australii się udało. Wytępiła karpie

Swoją zawziętą walkę z karpiami prowadzi Australia. Tu sprawa jest poważna, bowiem za gatunek inwazyjny i groźny uznano go w latach siedemdziesiątych, gdy badania naukowe wykazały, że rozrastająca się populacja dzikich karpi w dorzeczu rzek Murray i Darling doprowadziła do takiej degradacji środowiska, iż wspomogło to wręcz wzrost powodzi. Powstało wtedy błędne koło, bo powodzie te zarazem przeniosły ryby na nowe tereny i przyczyniły się do ich rozprzestrzenienia się. Dzisiaj karp jest wszędzie w Australii poza Terytorium Północnym, dokąd nigdy nie dotarł i... Tasmanią, gdzie udało się go wytępić naturalnymi metodami. Proces trwał długo i był bardzo kosztowny, ale zakończył się sukcesem i dał nadzieję na to, że to możliwe. Tasmańskie karpie niszczące miejscowe środowisko zniknęły. Reszta Australii dalej z nimi walczy, a przepisy w niektórych stanach np. Australii Południowej uznają wypuszczenie ryby na wolność za poważne przestępstwo.

W 2020 roku Australia uznała, że sprawa jest na tyle poważna, iż trzeba sięgnąć po genetykę. Najpierw w dorzeczu Murray i Darling wypuszczony został śmiertelny dla ryb wirus opryszczki, ale nie zadziałał. Teraz zatem Australijczycy sięgają po metodę naturalnej sterylizacji samców. Czekają na efekty.

Czy na świecie zabraknie ryb? Zapotrzebowanie rośnieStowarzyszenie Program Czysta PolskaINTERIA.PL