Przeziębienie zabija wielkie małpy. Winni są turyści

Wirusy, które u ludzi powodują co najwyżej irytujący katar, mogą doprowadzić wielkie małpy na krawędź wymarcia. Zawleczone przez człowieka choroby są śmiercionośne dla szympansów czy goryli. Czasami zabijają więcej małp niż kłusownicy.

Wielkie małpy nie mają odporności na pospolite choroby człowieka
Wielkie małpy nie mają odporności na pospolite choroby człowiekamatthewcuda123RF/PICSEL
Patogeny wywołujące u człowieka przeziębienie odpowiadają nawet za 40 proc. zgonów małp
Patogeny wywołujące u człowieka przeziębienie odpowiadają nawet za 40 proc. zgonów małpEric BaccegaEast News

Małe szympansiątko długo tuliło się do mamy, ale Stella nie reagowała. Szympansica, mieszkająca w parku narodowym Kibale w Ugandzie, zmarła wkrótce po urodzeniu dziecka. Bobas nie miał szans na przetrwanie i zmarł wkrótce potem.

Zabójcą nie był ani drapieżnik, ani ludzki kłusownik. Ale winą za śmierć obojga szympansów, podobnie jak za śmierć setek wielkich małp w całej Afryce, najprawdopodobniej ponoszą ludzie. Turyści i strażnicy nieumyślnie sprowadzają na zagrożone zwierzęta śmierć. Zabójcą mają być pospolite wirusy, u Homo sapiens powodujące co najwyżej przeziębienie. 

Choroby odczłowiecze gorsze, niż kłusownictwo

W samym parku Kibale w ciągu zaledwie kilku miesięcy choroba zabiła aż 12 proc. populacji. Początkowo naukowcy nie wiedzieli, co zabija szympansy. Podejrzewano nawet, że wirusem-zabójcą jest jakaś forma eboli. Dopiero zwłoki Stelli pozwoliły rozwikłać zagadkę. Gdy Tony Goldberg, epidemiolog z Uniwersytetu Wisconsin-Madison prowadzący badania w Ugandzie przeprowadził polową sekcję zwłok samicy, okazało się, że jej płuca i osierdzie są pełne płynu. Tkanka płucna jest ciemnoczerwiona i zmieniona. Wyglądało to tak, jakby szympansica umarła na ciężkie zapalenie płuc.  Kilka miesięcy później badania molekularne ujawniły winowajcę: ludzki metapneumowirus (HMPV), jeden patogenów, które u ludzi objawiają się jako przeziębienie, ale dla wielkich małp są śmiertelnym zagrożeniem. 

Zjawisko zarażania się zwierząt chorobami od ludzi dotyka gatunki na całym świecie - od małży zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu A po gruźlicę przenoszoną na słonie azjatyckie. Jednak ze względu na ich ewolucyjną bliskość z człowiekiem małpy człekokształtne są zwykle najbardziej bezbronne.

Dla niektórych populacji małp człekokształtnych choroby pochodzące od człowieka stanowią większe zagrożenie niż utrata siedlisk lub kłusownictwo. W parku Kibale patogeny układu oddechowego, takie jak ludzki rinowirus C i HMPV, są głównymi zabójcami szympansów od ponad 35 lat, odpowiadającymi za prawie 59% zgonów. Choroby te są dla wielkich małp zabójcze, bo zwierzęta te nigdy nie miały okazji uzyskać na nie odporności. Gdy szympans lub goryl zachoruje, zwykle niewiele można zrobić, aby mu pomóc.

Wielki problem z turystami

Kto zaraża małpy? Pierwsze podejrzenie padło na turystów. Chociaż już w 2015 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) opublikowała wytyczne dotyczące turystyki małp człekokształtnych, zalecając, aby ludzie przebywali w odległości co najmniej 7 metrów od zwierząt, grupy wycieczkowe ograniczały swoją liczebność, wszyscy odwiedzający nosili maski na twarz, a osoby, które źle się czują, były wykluczane z wycieczek, obostrzenia w praktyce są trudne do wyegzekwowania. Co prawda wiele parków wprowadziło np. stacje do dezynfekcji rąk, ale utrzymanie grup podekscytowanych turystów na wodzy okazuje się bardzo trudne. 

Badanie z 2020 r., w którym przeanalizowano 282 filmy na YouTube przedstawiające turystykę z gorylami górskimi, wykazało, że 40% przedstawia ludzi w zasięgu ręki goryli lub w fizycznym kontakcie ze zwierzętami. Inne badanie przeprowadzone w 2020 r. przez Darcey Glasser z Uniwersytetu Miasta Nowy Jork dało jeszcze bardziej niepokojące rezultaty. Badaczka dołączyła do 101 grup turystów wybierających się w Kibale na wędrówki w poszukiwaniu szympansów. Zaobserwowała, że aż podczas 88 proc. wędrówek turyści kaszleli, podczas 65 proc. kichali, a podczas 37 proc. oddawali mocz.

Wielkie małpy nie mają odporności na pospolite choroby człowieka
Wielkie małpy nie mają odporności na pospolite choroby człowiekamatthewcuda123RF/PICSEL

Generalnie jednak urzędnicy mają tendencję do unikania narzucania rygorystycznych zasad, które ich zdaniem mogą mieć wpływ na doświadczenia odwiedzających. Powód jest prosty. Nie chcą odstraszać klientów, od których pieniędzy zależy często przetrwanie parków narodowych i otaczających je społeczności.

Turystyka źródłem chorób wśród wielkich małp

Chociaż wszystko wskazuje na to, że turystyka stanowi źródło zagrożenia epidemiologicznego dla krytycznie zagrożonych wyginięciem małp, jej eliminacja raczej nie wchodzi obecnie w grę. Turyści podróżujący w nadziei na zobaczenie z bliska dzikich małp człekokształtnych stanowią kluczowe źródło dochodów dla aż 13 krajów afrykańskich. W krajach tych turystyka stała się jednym z głównych filarów ochrony tych zwierząt. Zapewnia ochronę siedlisk i zachęca miejscową ludność do wspierania dzikiej przyrody. Jednak ten sam przemysł, który finansuje ochronę wielu małp człekokształtnych, może również przyczyniać się do ich wyginięcia.

Pozostaje jednak zagadka. Choć turystyka stanowi dla małp ryzyko choroby, z pewnością nie tłumaczy całego problemu. W wielu przypadkach choroby “odczłowiecze" dotykały populacji małp człekokształtnych, które nigdy nie widują się z grupami wycieczkowymi. Dotyczyło to m.in. populacji, do której należała Stella i jej dziecko.

Dokładniejsze badania wykazały jednak charakterystyczny wzorzec. Większość patogenów, które zabijają małpy, to infekcje, które najczęściej u ludzi dotykają dzieci, które łapią je w szkole a następnie przynoszą do domu.

Zdrowe dzieci to zdrowe szympansy

Może to sugerować, że źródłami zakażeń są nie tylko turyści, ale i okoliczna ludność a także sami pracownicy parków. Większość z wykrytych u małp schorzeń u dorosłego człowieka nie daje żadnych wyraźnych objawów. Oznacza to, że ludzie mogą zakażać małpy zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że tworzą dla nich zagrożenie.

Nie żyje szympansica Kizi. Miała 43 lata i mieszkała w zoo we Wrocławiu (zdj. ilustracyjne)
Nie żyje szympansica Kizi. Miała 43 lata i mieszkała w zoo we Wrocławiu (zdj. ilustracyjne)FOT. MIECZYSLAW MICHALAK / Agencja Wyborcza.plmateriały prasowe

Oznacza to, że najlepszym sposobem na zabezpieczenie przed infekcjami małp może być dbanie o zdrowie okolicznych mieszkańców. Zdrowe dzieci to zdrowe i bezpieczne szympansy.

Ekolodzy wraz z miejscowymi władzami zaczęli więc pracować nad programami, które skupiają się na zapewnieniu lepszego zdrowia dzieci żyjących w pobliżu małp człekokształtnych. Pierwsze programy mają zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób ucząc dzieci mycia rąk i innych zasad higieny i prewencji.

Wielkie małpy w krytycznym zagrożeniu

Wszystkie gatunki wielkich małp są uznawane za krytycznie zagrożone. W Afryce żyje pięć gatunków blisko spokrewnionych z człowiekiem: goryle wschodnie, zachodnie, szympansy i bonobo. Cierpią z powodu zmian w środowisku wywoływanych przez człowieka, zmian klimatu oraz kłusownictwa.

Opublikowane w 2021 r. badanie Wildlife Conservation Society przewiduje, że w ciągu najbliższych dekad afrykańskie małpy człekokształtne mogą stracić nawet 90 proc. zajmowanych obecnie terytoriów. Przyczyną będzie niszczenie lasów przez przemysł drzewny, wydobywczy i rolnictwo, wzrost populacji ludzi oraz rosnące temperatury.

Dania: W Bałtyku zaczyna brakować tlenuDeutsche Welle
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas
{CMS: 0}