Reklama

Kiedy koniec węgla w Polsce? Wysokie emisje to droższa energia

Węgiel od lat stanowi fundament polskiej energetyki i do dziś stanowi główny surowiec, z którego produkuje się energię w naszym kraju. Według zapowiedzi rządu mamy już jednak mniej niż 30 lat na całkowicie odejście od tego wysoce emisyjnego paliwa. Ze względu na unijną politykę klimatyczną dopłacamy do energii rekordowo wysokie kwoty.

Choć prezydent Andrzej Duda podczas szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach w 2018 r. mówił, że "mamy jeszcze zapasy węgla na 200 lat", to prawda jest jednak inna. Eksperci podają różne daty, ale są zgodni co do jednego: polskiego węgla zacznie brakować w przeciągu 20-30 lat.     

Na ile wystarczy polskiego węgla?

Najbardziej pesymistyczny jest raport NIK z 2011 r. Izba oceniła wówczas, że jeśli utrzymamy tempo wydobycia węgla kamiennego, to zabraknie go już w 2035 r. Z kolei eksperci Fundacji im. Heinricha Bölla oszacowali, że zasobów w Polsce wystarczy do 2042 r. Państwowy Instytut Geologiczny - Państwowy Instytut Badawczy wyliczył, że złoża węgla mogą się wyczerpać w Polsce w 2053 r.

Reklama

"Przy obecnym tempie wydobycia węgla kamiennego w Polsce złóż obecnie eksploatowanych oraz wytypowanych do eksploatacji wystarczy do 2035 roku. Bezpieczeństwu dostaw tego surowca energetycznego zagraża nieracjonalne, a niekiedy wręcz rabunkowe wydobycie prowadzone przez przedsiębiorców" - ostrzegała w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli.

Gdyby wziąć pod uwagę wszystkie złoża węgla w Polsce, moglibyśmy korzystać z niego nawet przez 1000 lat. Problem w tym, że nie każdy węgiel jest opłacalny w wydobyciu lub w ogóle możliwy do wydobycia.

"Jeśli jednak mówimy o zasobach operatywnych (czyli złożach, które są możliwe do wydobycia oraz opłacalne), to ich wystarczalność wynosi od 40 do 50 lat. Po uwzględnieniu złóż jeszcze niezagospodarowanych wystarczalność wzrasta do 100 lat" - podaje w raporcie z 2020 r. PIG-PIB.

Polska odejdzie od węgla do 2049 r.

Zgodnie ze zaktualizowaną z powodu kryzysu energetycznego Polityką energetyczną Polski w 2040 r. węgiel nie będzie mógł stanowić więcej niż 28 proc. w wytwarzaniu energii elektrycznej. Z wyliczeń Głównego Instytutu Górniczego wynika, że zużycie będzie jednak wyższe.

Z kolei maksymalnie dziewięć lat później - do 2049 r. - Polska ma już całkowicie odejść od węgla. Tak mówią m.in. deklaracje ze szczytu klimatycznego w Glasgow. Plan potwierdzała też wielokrotnie minister klimatu Anna Moskwa, nawet po agresji Rosji na Ukrainę.

Z analizy fundacji Instrat wynika jednak, że Polska mogłaby znacznie ograniczyć zużycie węgla już w 2030 r., i to przy zachowaniu bezpieczeństwa energetycznego. - Pod względem czysto technicznym uważam, że jest to jak najbardziej możliwe - mówi o takim postulacie Paweł Czyżak z fundacji Instrat.

Inni eksperci jednak nie są tak optymistyczni. - Nie mamy zdolności technologicznych, aby przestać korzystać z węgla szybciej niż za 10-12 lat. Powinniśmy stopniowo i w sposób zrównoważony ograniczyć jego użycie - ocenia ekonomista Akademii Leona Koźmińskiego dr. hab. Waldemar Karpa.

"Bez węgla nie będziemy mieć energii w domach. Rodziny, które żyją z pracy w sektorze węglowym stracą środki do życia. Europejscy nabywcy polskiego węgla nie otrzymają surowca, do którego dostawy jesteśmy zobowiązani" - zauważa ekspert.

Dlaczego powinniśmy odejść od węgla?

Spalanie węgla w celach energetycznych to jedno z głównych przemysłowych źródeł emisji CO2 - największego winowajcy zmian klimatu. Dużo zależy też od rodzaju węgla i technologii spalania. Węgiel brunatny zawiera więcej siarki i popiołu oraz ma niższą wartość opałową niż węgiel kamienny. Z węgla brunatnego jest też więcej zanieczyszczeń powietrza w przeliczeniu na wytworzoną energię.

Wydobycie węgla, oprócz innych zanieczyszczeń, powoduje także zmianę właściwości ziemi i wód, przyczyniając się m.in. do powstawania kwaśnych wód kopalnianych. Węgiel kamienny wpływa negatywnie na środowisko głównie ze względu na jego transport i wysokie zapotrzebowanie na energię podczas wydobycia.

Węgiel będzie też coraz droższy. Ze względu na wysoką emisyjność tego surowca, polityka klimatyczna Unii Europejskiej zakłada konieczność dopłaty do każdej wyemitowanej tony dwutlenku węgla w ramach tzw. uprawnień do emisji. Za tonę CO2 trzeba w ostatnich tygodniach zapłacić 70-80 euro. Podatku nie trzeba płacić w przypadku zielonej energii. Odnawialne źródła są tańsze niż trwanie przy węglu.

Koszt emisji CO2 w Polsce jest dużo wyższy niż średnia unijna. Wynika to właśnie z energetyki opartej na węglu. Z tego względu dopłacamy do każdej megawatogodziny ok. 280 złotych. W krajach takich jak Francja czy Finlandia są to kwoty o niemal 260 zł niższe. Średnia unijna wynosi 90 zł. To efekt tego, że państwa te nie generują tylu zanieczyszczeń co Polska. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy