Reklama

Ekspert: Odejście od węgla w Polsce do 2030 r. jest technicznie możliwe

Greenpeace protestuje pod Ministerstwem Aktywów Państwowych, domagając się wyznaczenia daty odejścia od węgla na 2030 r. - Pod względem czysto technicznym uważam, że jest to jak najbardziej możliwe - mówi o takim postulacie Paweł Czyżak z fundacji Instrat.

Mateusz Czerniak, Zielona Interia: Czy odejście od węgla w 2030 r., które postuluje Greenpeace, jest w ogóle możliwe? 

Paweł Czyżak, ekonomista i analityk danych fundacji Instrat: Myślę, że postulat Greenpeace'u wychodzi czysto z klimatycznego punktu widzenia. W fundacji Instrat opublikowaliśmy półtora roku temu raport analizujący to, kiedy biorąc pod uwagę modele klimatyczne, powinniśmy w Unii Europejskiej odejść od węgla i faktycznie jest to 2030 r. To jest data optymalna pod względem jak największego uchronienia nas od skutków zmian klimatu, takich jak m.in. susze, powodzie czy inne ekstremalne zjawiska pogodowe

Reklama

Inną sprawą jest to, czy na takie zmiany pozwalają warunki polityczne i techniczne możliwości. I to akurat nie jest kwestia, która powinien analizować Greenpeace. Natomiast faktem jest, że czas pracy i rentowność bloków węglowych w Polsce dramatycznie spada. Wiele z nich zamknie się w 2025, 2026 i 2028 z powodu tego, że kończą im się kontrakty mocowe. Później zostanie pewnie jeszcze kilka bloków. Węgiel w Polsce jest podtrzymywany dotacjami i subsydiami. Czysto rynkowo ma on już teraz dramatycznie małą rację bytu. 

Pod względem czysto technicznym dekarbonizacja energetyki do 2030 r. jest więc możliwa? 

Jeśli założymy odpowiednio duże nakłady finansowe, to pod względem czysto technicznym uważam, że jest to jak najbardziej możliwe. Są kraje, które takiej błyskawicznej redukcji udziału węgla w energetyce dokonały, np. Wielka Brytania.  

A jak to wygląda według scenariuszy opracowanych przez Instrat? 

Według naszych prognoz, bazujących na powściągliwych danych i historycznym tempie rozwoju fotowoltaiki, farm wiatrowych czy magazynów energii, w 2030 r. w miksie zostanie jedynie dwanaście procent udziału węgla. Może on być zastąpiony przez energię wiatrową i słoneczną, zakładając odpowiednio duże moce tych źródeł. Energetyka gazowa może włączać się w to wyłącznie w szczytowych momentach.

W naszych scenariuszach ostateczną barierą wyeliminowania węgla jest 2040 r., jednak od 2030 r. ma działać aktywnie jedynie pięć bloków węglowych, a reszta stanowić zimną rezerwę. W 2035 r. natomiast już wszystkie bloki mają przejść do rezerwy.

Istnieją oczywiście możliwe przeszkody na drodze dekarbonizacji, m.in. potencjalny problem z sieciami przesyłowymi i dystrybucyjnymi. Jeśli np. spółki energetyczne będą się upierały, że nie da się podłączyć do nich fotowoltaiki czy wiatraków w odpowiedniej skali, to będzie to wielkim hamulcem dekarbonizacyjnym. Natomiast to jest głównie kwestia polityczna, z którą powinien sobie poradzić rząd, wymuszając na spółkach odpowiednie ruchy. 

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy