Takich upałów jak te, które w ubiegłym roku dotknęły północną półkulę, nie notowano jeszcze nigdy. Europa zanotowała najwyższą temperaturę w historii pomiarów - na Sycylii termometry wskazywały 48,8 stopni Celsjusza. Najwyższą w historii temperaturę zanotowano nawet za kołem podbiegunowym - syberyjski Wierchojańsk został dotknięty upałami osiągającymi 38 stopni. A tropikalny żar sięgał też do nieprzywykłej do takich warunków Kanady.
Najnowsze badanie pokazuje, że skala tych anomalii była rzeczywiście bezprecedensowa. Washington Post przeanalizował dane z amerykańskich agencji federalnych monitorujących pogodę. Dziennik wyliczył, że aż 80 proc. populacji USA doświadczyła w ubiegłym roku “nienormalnie intensywnych" upałów, często zagrażających zdrowiu mieszkańców.
Żar nad Ameryką
Najmocniej dotknięte upałami było północno-zachodnie wybrzeże Pacyfiku, górzysty i zalesiony rejon znany z “Twin Peaks" czy “Przystanku Alaska", zazwyczaj cieszący się bardzo umiarkowaną pogodą. W tym roku w regionie odnotowano kilka rekordowych fal upałów.
Najgroźniejsza, na przełomie czerwca i lipca, doprowadziła do śmierci setek ludzi. W Portland w stanie Oregon aż sześć dni przebiegało pod znakiem temperatur przekraczających 38 stopni. W normalnym roku taki dzień jest najwyżej jeden.
Padł też globalny rekord temperatury. Dolina Śmierci w Kalifornii, jeden z najbardziej wysuszonych obszarów na Ziemi, doczekała się w tym roku temperatury 54 stopni Celsjusza. Najwyższej zanotowanej kiedykolwiek na świecie.
Susza na wsi, skwar w miastach
Fala upałów zniszczyła uprawy na Środkowym Zachodzie, jednym z głównych rolniczych centrów USA, dosłownie ugotowała małże w wodach Pacyfiku, spowodowała pogłębienie niedoborów wody w zachodnich USA i zmusiła władze kilku miast, w tym Nowego Jorku, by te zaapelowały do mieszkańców o oszczędzanie energii, bo spadające poziomy wody i rosnące zużycie energii przez klimatyzatory groziły blackoutem - odcięciem prądu.
Ostrzeżenia przed niebezpiecznymi upałami objęły tereny zamieszkane przez 81 mln Amerykanów. Minione lato było najgorętszym w historii. Dotychczasowy rekord padł w 1936 r., w czasach słynnego “dust bowl" kiedy napędzane suszą burze piaskowe niszczyły całe wsie.
Bez ulgi jesienią
Nawet chłodniejsze zazwyczaj miesiące nie przyniosły ulgi. Grudzień 2021 był, z dużą przewagą, najgorętszym w historii w USA. Pod koniec ubiegłego roku, temperatury w mieście Kodiak na Alasce osiągnęły 18,3 stopnie Celsjusza. Niemal 20 stopni zimą. Na Alasce.
Tegoroczny raport IPCC podkreślał, że fale upałów napędzane zmianami klimatu będą coraz częstsze i coraz bardziej niebezpieczne. Także w Polsce. Wzrost globalnej temperatury jest szczególnie odczuwalny w miastach, a tam zwłaszcza w uboższych dzielnicach.
Badania wykazały, że temperatura odczuwana przez mieszkańców biednych dzielnic może być nawet o 4 stopnie Celsjusza wyższa, niż w bogatszych. Dowodzą tego dane z tegorocznych fal upałów w USA: większość ich ofiar stanowili ludzie starsi, ubożsi, czasami bezdomni, którzy nie mogli schronić się w klimatyzowanych wnętrzach.
Czytaj także: Siedem rzeczy, których na Ziemi może zabraknąć










