Reklama

Ekologiczny trend w grach komputerowych

Gry komputerowe zazwyczaj nie kojarzą się z edukacją lub przyswajaniem wiedzy. Niesłusznie, bo mogą pomóc w budowaniu świadomości środowiskowej dzieci.

Joannie Studzińskiej pandemia przeszkodziła w otwarciu wystawy dla dzieci, którą przygotowała z koleżanką z EkoEksperymentarium. - Wtedy pojawił się pomysł stworzenia gry komputerowej. Myślałyśmy, że do jej przygotowania będziemy potrzebować wielu specjalistów. Znalazłyśmy jednak platformę Genially do tworzenia treści. W ten sposób dotarłyśmy do ponad 150 tys. dzieci - mówi nam Joanna Studzińska z "Mamy Projekt", współtwórczyni ekoeksperymentarium.pl. 

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

Reklama

Akcja gry rozgrywa się  w domu Łaskotków. Razem z członkami rodziny dzieci mogą się bawić, ucząc na przykład o oszczędzaniu wody. Zdaniem Studzińskiej "chodzi o klasyczną naukę przez zabawę". Ta jednorazowo trwa około 20 minut. Zadania mają różny poziom trudności. Twórcy chcą, aby w ten sposób utrwalały się przyjazne środowisku i ekologii nawyki.

Czy takie gry mogą się przebić na rynku? Zdaniem Joanny Pamięta-Borkowskiej, dziennikarki z magazynu "CD-Action", w głównym nurcie elektronicznej rozrywki ciężko znaleźć projekty edukacyjne. To jednak nie znaczy, że ekologia jest graczom obca. - Kwestie ochrony środowiska i eksploatacji zasobów ziemi pojawiały się w wielu grach, np. strategicznych. Przykładowo SimCity kładło nacisk na czyste środowisko podczas budowy miasta. Wysypisko śmieci nie mogło się znajdować blisko zabudowań, bo pogorszyłoby jakość życia obywateli tak jak w życiu. Pojawiały się też wątki katastrof naturalnych i wirusów. Do tego mamy także tematykę postapokaliptyczną, czyli co się stanie, jeśli zniszczymy naszą planetę - opowiada dziennikarka.

Najważniejsza jest fabuła

Zdaniem Studzińskiej istnieją narzędzia do nauki edukacji środowiskowej, ale "kompleksowej gry o ekologii jeszcze nie było". Pytana, co najbardziej się podoba dzieciom, wymienia m.in. poszukiwanie wampirków energetycznych. Studzińska podkreśla, że jednorazowe przejście gry nie wystarczy, żeby się wszystkiego nauczyć. Ma to być jednym z wielu elementów edukacji ekologicznej, obok Dni Ziemi, pogadanek czy filmów. - Tak zasiewamy ziarenko, które kiedyś może zakiełkować w życiu dzieciaków - mówi.

Pamięta-Borkowska przypomina, że w grach kluczowa jest fabuła. - Pytanie, czy ochrona środowiska będzie tłem, które wpłynie na przykład na zadowolenie postaci, czy stanie się osią gry. To musi być silny bodziec, jak w Final Fantasy VII, gdzie zła korporacja wysysała esencję Ziemi - tłumaczy Pamięta-Borkowska.

Znane gry mają sukcesy na polu edukacji. Dobrze napisane, potrafią wciągnąć równie mocno, co świetna książka. - Mam znajomych, którzy mówią, że więcej dowiedzieli się o historii z wewnętrznych encyklopedii w Age of Empires czy Cywilizacji, niż na lekcjach w szkole. Obudziły w nich ciekawość świata i chęć sprawdzenia tego, czego dowiedzieli się podczas gry - mówi Pamięta-Borkowska.

Zapewne kwestią czasu jest, zanim powstaną kolejne gry, które będą uczyły nas tego, że mamy tylko jedną planetę, o którą trzeba dbać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy