Hit w PRL-u, teraz wraca na stoły. Kiszony jest znany jako "polskie oliwki"
Jego zalety doceniały już nasze prababki. Wspomaga układ odpornościowy, pokarmowy, krwionośny. Jest bogaty w witaminę A, C oraz wiele pierwiastków. Kiszony w stanie niedojrzałym nosi miano "polskich oliwek". W ostatnich latach dereń jadalny wraca na polskie stoły. Doceniamy jego walory zdrowotne, smakowe i coraz częściej kupujemy owoce u plantatorów. Tropem derenia ruszył Marcin Szumowski.

Mateusz Andrychowicz ma dereniowy sad w Rogowie pod Łodzią. Od kilku lat zauważył wyraźne zainteresowanie tymi owocami. "Coraz więcej osób szuka owoców derenia" - zauważa plantator. "Dzwonią, czy są dostępne. Zainteresowanie zwiększyło się w ostatnich kilku latach" - przyznaje.
Dereń to bomba witaminowa. Wraca na polskie stoły
Polski dereń jadalny wraca na polskie stoły, bo coraz częściej doceniamy jego wartości prozdrowotne. Ten mały czerwony owoc to prawdziwa bomba witaminowa. "Posiada pełną gamę różnego rodzaju witamin - A, C, P, dużo żelaza. Ogólnie wpływa na odporność organizmu" - wylicza Mateusz Andrychowicz.
Derenie jadalne dawniej hodowane były w pobliżu dworów szlacheckich i parków przyklasztornych. Ich owoce były szeroko wykorzystywane w staropolskiej kuchni. Owoce można m.in. wykorzystywać na kompoty i galaretki. Można też je ukisić.

Co zrobić z derenia?
"Takim charakterystycznym produktem był dereń kiszony, zbierany na zielono zanim dojrzał. To były tzw. polskie oliwki" - tłumaczy Katarzyna Misiak z Ogrodu Botanicznego w Powsinie.
Tym, którzy wolą jednak łagodniejsze smaki, polecamy bogaty w witaminy dżem. Może być bardziej wytrwany i wtedy sprawdzi się bardziej do słonych dań z mięsa. Słodki zaś lepiej będzie pasował do deserów, np. naleśników.
W czasie chłodnych jesiennych dni dobrze jest wzmocnić swój organizm sokiem z derenia. Wzmacnia odporność i podobno nawet skraca czas przeziębienia. Owoce derenia można też mrozić. Zachowują w ten sposób większość swoich witamin oraz substancji odżywczych.










