Reklama

PGE chwali się działaniami na rzecz klimatu. Greenpeace odpowiada: To greenwashing

Polska Grupa Energetyczna po raz pierwszy odniosła się do ryzyka klimatycznego w niefinansowym raporcie za 2020 r. Poruszono w nim także kwestie związane z m.in. z zarządzaniem kwestiami środowiskowymi, pracowniczymi i społecznymi oraz poszanowaniem praw człowieka. Jednak, jak mówi nam Piotr Wójcik, analityk rynku energetyki z Greenpeace, raport PGE jest w dużej mierze greenwashingiem.

Raport niefinansowy ma pokazać, jak PGE realizuje inwestycje i projekty z obszaru ESG, czyli ochrony środowiska (E), dbania o społeczeństwo (S) i prowadzenia ładu korporacyjnego (G). Z raportu wynika, że PGE przeprowadziła 23 działania związane z kwestiami pracowniczymi, ponad 35 inicjatyw w obszarze społecznym, a także 24 projekty badawczo-rozwojowe z zakresu ochrony środowiska.

Jeśli chodzi o osiągnięcia w tej ostatniej dziedzinie, PGE wskazuje, że odnotowała redukcję miliona ton dwutlenku węgla w porównaniu z 2019 r. Grupa pisze także, że osiągnęła wynoszącą 9 proc. redukcję poboru wody przy konwencjonalnej produkcji energii elektrycznej i ciepła, co ma oznaczać, że zużyła w 2020 roku o 124 mln m3 mniej wody w porównaniu z rokiem 2019.

Reklama

Neutralność klimatyczna PGE

W ubiegłym roku PGE zainwestowała także 1,6 mld zł w projekty wspierające transformację energetyczną, z czego 40 proc. stanowiły inwestycje w energetykę odnawialną. Grupa ma także realizować 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ, ze szczególnym naciskiem na cele 7., 11., 12., 13., czyli: czysta i dostępna energia, zrównoważone miasta i społeczności, odpowiedzialna konsumpcja i produkcja, działania w dziedzinie klimatu.

- Grupa PGE, jako jedna z pierwszych grup energetycznych, ogłosiła cel osiągnięcia neutralności klimatycznej. Otwarcie i rzetelnie komunikujemy, jaki kierunek rozwoju obraliśmy, jak go realizujemy i przede wszystkim, jak ten proces będzie rozłożony w czasie - mówił na temat raportu Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Sprawozdanie z greenwashingu

- Obowiązek raportowania niefinansowego ze strony Unii Europejskiej wszedł w życie dla takich spółek, jak PGE z początkiem 2017 r. Już wtedy te raporty ze strony PGE powinny zawierać informacje dotyczące wpływu spółki na środowisko i klimat oraz ryzyka klimatycznego. Największym problemem jest jednak to, że informacje, które zawarło PGE na temat swojej transformacji energetycznej, to po prostu greenwashing - mówi Zielonej Interii Piotr Wójcik, analityk rynku energetycznego Greenpeace.

Jak stwierdza ekspert, w takim raporcie powinny pojawić się informacje, w jaki sposób spółka oddziałuje na klimat, pełne dane o emisjach, w jaki sposób jej model biznesowy jest związany z klimatem, czy jakie polityki posiada i podejmuje, żeby zmniejszyć swój negatywny wpływ na klimat. Natomiast raport PGE porusza je jedynie w szczątkowym zakresie. 

Chwilowa redukcja emisji

- Weźmy sprawę emisji gazów cieplarnianych. Po pierwsze PGE podaje wyłącznie emisje CO2, a nie przytacza liczb, jeśli chodzi o emisję innych gazów cieplarnianych, takich jak podtlenek azotu lub metan - mówi Wójcik. Podkreśla, że PGE jest największym emitentem CO2 w Polsce i odpowiada za około 20 proc. krajowych emisji. 

- Grupa chwali się w raporcie, że obniżyła swoje emisje o milion ton CO2. Problem w tym, że jeśli przyrównamy tę obniżkę do całości emisji, okaże się, że jest to 1,7 proc. całości. O tyle PGE obniżyło swoje emisje - z 60,7 mln ton na 59,5 mln tony. To jest poziom porównywalny do emisji całych gospodarek Węgier czy Portugalii. I mowa tu o poprzednim roku, bo w tym emisje będą wyższe. Otworzenie nowego bloku węglowego w Turowie nie pomoże w obniżeniu emisji - wyjaśnia Piotr Wójcik. 

Analityk podkreśla też, że nawet ta mała redukcja emisji była chwilowa, bo z danych PGE z bieżącego roku wynika, że w pierwszym kwartale emisje grupy zwiększyły się już o 14 proc. (2,2 mln ton CO2) w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku. Dodatkowo zeszłoroczna redukcja nie była wynikiem jakiejś aktywnej polityki w kierunku obniżania emisji, ale wynikała w dużej mierze po prostu z pandemicznego zamknięcia gospodarki. 

Mikroinwestycje

- Druga kwestia, która bardzo jaskrawo pokazuje greenwashing PGE to podkreślanie przez Spółkę, że zainwestowała ona 1,6 mld zł w projekty wspierające transformację energetyczną, z czego 40 proc. stanowiło inwestycje w energetykę odnawialną - mówi ekspert.

Wójcik podkreśla jednak, że PGE nie pisze już o tym, że w latach 2016-2019 na OZE wydała 1,7 proc. całej kwoty przeznaczonej na wszystkie inwestycje. Rok 2020 był lepszy, bo spółka wydała 13 proc. na OZE, ale znowu w pierwszym kwartale bieżącego roku było to zaledwie 2,4 proc. całkowitych nakładów inwestycyjnych - zaledwie 20 mln zł (z puli 839 mln zł). 

Pozorna neutralność klimatyczna

- Trzecia sprawa to kwestia osiągnięcia neutralności klimatycznej przez grupę. W jej przypadku to osiągnięcie będzie polegało na tym, że pozbędzie się ona aktywów węglowych, które nadal rozwijała i które zostaną przeniesione do utworzonej specjalnie Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Tym samym PGE chce umyć ręce od odpowiedzialności za faktyczną transformację energetyczną i przerzucić na społeczeństwo wszystkie koszty swoich wieloletnich błędnych i szkodliwych decyzji, takich jak budowa nowych bloków węglowych, w tym tego w Turowie za 4,3 mld zł - stwierdza Wójcik.

- Podsumowując, naprawdę trudno uznać raport PGE za coś innego, niż zwykły greenwashing. Żeby taki raport był transparentny, musiałby zawierać czytelniejsze i bardziej kompletne informacje o wszystkich emisjach i inwestycjach PGE, powinien też pokazywać plan, jak spółka chce transformować siebie w stronę bezemisyjną, pokazywać uczciwie wszystkie trendy i rekomendacje naukowców dotyczące konieczności redukcji emisji oraz czynniki ekonomiczne, mówiące o tym, że opłacalność energetyki węglowej bardzo szybko i skrajnie spada. Tych rzeczy tam nie ma - konkluduje Wójcik. 

mcz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy