Badania gdańskich naukowców nad wilkami rozpoczęły się 10 lat temu. Wówczas wilków na zachód od Wisły było bardzo niewiele. Obecnie żyje tu kilka wilczych rodzin.
- Nawet połowa terytorium zajmowanego przez daną rodzinę jest dzielona z innymi - opowiada Maciej Szewczyk z Uniwersytetu Gdańskiego. - Wiele z tych grup jest ściśle ze sobą spokrewnionych, więc wówczas wilki dzielą się pożywieniem z krewniakami, a nie obcymi osobnikami.
To zaskakujące wnioski z badań zespołu dr Macieja Szewczyka, patrząc na terytorialność wilka znaną od wieków. Okazuje się, że drapieżniki potrafią się dzielić przestrzenią i zasobami pokarmu.

Nadajniki śledzą wilki. Działają 2 lata
Nadajnik zakładany zwierzętom składa się z baterii, nadajnika GPS i powinien działać dwa lata. Ten sprzęt namierza wilki. Aplikacja pozwala dzięki temu śledzić wędrówki drapieżników np. w poszukiwaniu partnerki, a potem miejsca bytowania wilczej rodziny. Naukowcy mogą szybko odszukać resztki ofiar wilków i zbadać je.
Badane są nie tylko ofiary, ale i ciała padłych wilków. Przyczyny ich śmierci są różne, ale chociaż myśliwi ostrzą sobie zęby na zabijanie tych zwierząt, więcej osobników ginie jednak nie od kuli myśliwego jak zastrzelony ostatnio w okolicach Starogardu Gdańskiego wilk Lego, a potrącone przez samochody. Populacja wilków jest też ograniczana ze względu na pasożyty i choroby wirusowe czy bakteryjne.
Badania wykazują też, że wilki nie kryją się jedynie w lasach. Gąszcz kukurydzy daje schronienie ssakom nawet do października. - Śmiejemy się, ze mamy nowy ekotyp wilka. To wilk kukurydziany - mówią naukowcy.











