Rekiny wystraszyły się i zniknęły. W wodzie pojawiło się coś groźniejszego
To zaledwie dwa osobniki, które nawet dostały robocze imiona Port i Starboard, ale ich wpływ na środowisko morskie wokół południowej Afryki jest ogromny. Jak podaje "Frontiers in Marine Science", to para orek polujących na rekiny spowodowała, że żarłacze białe niemal zniknęły z okolic między Kapsztadem a Port Elizabeth.

Chodzi o tereny położone na samym południowym krańcu Afryki, między dwoma oceanami - Indyjskim i Atlantyckim. Wody te zawsze obfitowały w sporą liczbę żarłaczy białych, które były drapieżnikami szczytowymi styku oceanów.
Rekiny uciekają z Afryki. Być może przez orki
Miejsce to obfituje w dużą liczbę ryb. Na nie z kolei polują płetwonogie, takie jak uchatki czy słonie morskie, znajdujące kapitalne warunki bytowe na wybrzeżach Republiki Południowej Afryki czy Namibii. A one z kolei są posiłkiem żarłaczy białych - sporych rekinów wyspecjalizowanych w łowach na morskie ssaki, zwłaszcza płetwonogie.
Tak wyglądała ta piramida pokarmowa do tej pory, ale niedawno zjawiła się nowa zmienna. To orki, które zaczęły w tej okolicy polować. Co więcej, zaczęły polować również na żarłacze białe. Jak podaje morska biolożka Allison Kock, tylko w jednym tygodniu zabitych zostało 17 rekinów. Orki wyjadły wątroby i miękkie części żarłaczy, a ciała ryb fale wyrzuciły na brzeg.
Para orek Port i Starboard wyspecjalizowała się w polowaniach na rekiny, ale nawet one, nawet przy tylu ofiarach nie byłyby w stanie zupełnie zdemolować populacji żarłaczy białych. Rekiny jednak zareagowały i opuściły łowiska.
"Frontiers in Marine Science" podaje, że skutki ataków orek na rekiny w okolicach południa Afryki układają się kaskadowo. Żarłacze białe zupełnie zniknęły z zatoki False Bay w pobliżu Przylądka Dobrej Nadziei, a to z kolei doprowadziło do silnego rozrostu populacji uchatek tworzących kolonie w tej części Afryki, np. kotików karłowatych.

Nie jest do końca jasne, czy powodem zniknięcia żarłaczy są polujące tu orki. Warto pamiętać, że Port i Starboard od lat prowadzą polowania na rekiny. Może mieć to wpływ na populację żarłaczy białych w tym regionie.
W okolicach południa Afryki pojawiła się też spora grupa siedmioszparów plamistych. Ich orki nie atakują, więc zaczęły zajmować niszę pokarmową swoich krewniaków. Te rekiny dużo rzadziej atakują płetwonogie, a jeżeli już to mniejsze osobniki.
To dość szczególna i unikalna sytuacja, dzięki której możemy zaobserwować, co się dzieje, gdy ekosystem utraci swojego szczytowego drapieżnika. Jak czytamy we "Frontiers in Marine Science", spadek liczebności żarłaczy białych, który miał miejsce w zatoce False Bay, zapewnił niezrównaną okazję do uzyskania spostrzeżeń na temat zmian ekologicznych spowodowanych utratą morskiego drapieżnika szczytowego.
Pociągnęło to za sobą wzrost liczebności gatunków, które kiedyś często padały ofiarą żarłaczy. Skutki spadku liczebności drapieżników szczytowych są trudne do wykrycia na wolności, ale takie przypadki są częstsze niż nam się zdaje - podsumowują badacze.