Gangi wron opanowują miasta

Utarło się, że symbolem mądrości jest sowa. Tymczasem - według naukowców – mogłaby zastąpić ją wrona. Jednym z dowodów na to może być fakt, iż to właśnie wrony tworzą w naszych miastach skrzydlate gangi.

article cover
Wikimedia
Polsat News

W miastach rządzą niepodzielnie, spychając na drugi plan wszędobylską srokę. - Wrona w awifaunie miejskiej jest świeżym nabytkiem, który wciąż jest w fazie kolonizacji - mówi dr Przemysław Chylarecki, ornitolog z Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk.

Ornitolodzy podejrzewają, że wrony, które dawniej gniazdowały w dolinach rzek, ściągnęło do miast bogactwo pożywienia. - Dla takiego oportunistycznego gatunku, który zje wszystko co mu się dziób nawinie, miasto to prawdziwe eldorado - twierdzi dr Chylarecki.

Wrony starają się zająć wszelkie miejskie terytoria. Bywa, że na jednym podwórku gniazda mają nawet po trzy pary tych ptaków. - Walczą intensywnie ze sroką ze względu na to, że jest to konkurencja gniazdowa i pokarmowa - mówi Krzysztof Janus, ornitolog z SGGW badający krukowate.

Efekt jest taki, że w miastach często na czubkach drzew można obserwować samce, które właśnie z takiej pozycji strażnika czuwają nad bezpieczeństwem swojej rodziny i terytorium. Zdarza się, jak mówi Janus, że wrony walczą między sobą albo tworzą prawdziwe ptasie gangi. Wówczas ich ofiarami mogą stać się być sroki, gołębie grzywacze albo inne wrony.

- Podczas takich ataków niewiele ptaków może się obronić przed całym stadem liczącym od kilku, do nawet kilkunastu napastników - mówi Janus.

Tworzenie "wronich grup przestępczych" to tylko jeden z całego wachlarza przejawów niezwykłej inteligencji tych ptaków. - Kiedy karmimy wronę na przykład jakimś suchym herbatnikiem, warto ją uważnie obserwować. Często ze smakołykiem podlatuje do wody, by go zmoczyć i dopiero wówczas zjeść - mówi dr Chylarecki.

Kolejnym przejaw sprytu nagrała nasza kamera w warszawskim ogrodzie zoologicznym. Na jednym z osłów, które wyszły na wybieg wrona zapalczywie wyrywała sierść zwierzęcia. Osioł wydawał się być tym zupełnie nieprzejęty, wrona przeciwnie - skrupulatnie korzystała z okazji. Takiej jakości ciepła wyściółka w sezonie lęgowym jest bezcenna. I warto ją zbierać, nawet z grzbietu właściciela.

Hubert Mateuszczyk wrony obrączkuje od trzech lat. Kilka razy na własnej skórze mógł przekonać się jak dobra jest ich pamięć: - Wrona, która mnie pamięta, siada na czubku drzewa i zaczyna krakać. To jest sygnał dla wszystkich innych ptaków, od mew po gołębie. Wrony pamiętają mnie, doskonale rozpoznają moją twarz i to pomimo, że teraz chodzi się w maseczce.

Marcin Szumowski, Polsat News

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas