Ekowyzysk, to nowe pojęcie. Jest raport, zobacz kto łupi ziemię najbardziej

Powstał przełomowy raport, który wskazuje kraje odpowiedzialne za nadmierne wykorzystanie surowców naturalnych w ciągu ostatniego pół wieku. Nie trudno zgadnąć kto znalazł się na szczycie listy 160 krajów uwzględnionych w dokumencie.

Jak pokazuje raport, to Stany Zjednoczone są największym winowajcą, odpowiadając za 27 proc. nadmiernego zużycia materiałów na świecie
Jak pokazuje raport, to Stany Zjednoczone są największym winowajcą, odpowiadając za 27 proc. nadmiernego zużycia materiałów na świecieUnsplash
Jak pokazuje raport, to Stany Zjednoczone są największym winowajcą, odpowiadając za 27 proc. nadmiernego zużycia materiałów na świecie
Jak pokazuje raport, to Stany Zjednoczone są największym winowajcą, odpowiadając za 27 proc. nadmiernego zużycia materiałów na świecieUnsplash

Raport ukazał się na łamach prestiżowego Lancet Planetary Health kilka dni temu. Jak informuje The Guardian, jego główny autor, prof. Jason Hickel z Instytutu Nauk o Środowisku i Technologii (ICTA-UAB) w Barcelonie, powiedział, że wnioski w nim zawarte są dramatyczne i niepokojące.

"Wszyscy byliśmy zszokowani skalą wkładu krajów o wysokich dochodach w nadmierne wykorzystanie zasobów" - powiedział Guardianowi. "Nie spodziewaliśmy się, że będzie tak wysoka. Jeśli mają teraz osiągnąć zrównoważony poziom, muszą zmniejszyć zużycie zasobów średnio o około 70% w stosunku do obecnych poziomów. ".

Stany Zjednoczone i Europa. To oni stoją za większością eko-katastrof

Jak pokazuje raport, to Stany Zjednoczone są największym winowajcą, odpowiadając za 27 proc. nadmiernego zużycia materiałów na świecie. Dalej w kolejce jest Unia Europejska (25 proc.), w tym Wielka Brytania. Inne bogate kraje, takie jak Australia, Kanada, Japonia i Arabia Saudyjska, były wspólnie odpowiedzialne za 22% nadmiernego wykorzystania.

Dalej w kolejce znalazły się Chiny, które przekroczyły limit zrównoważonego rozwoju, zużywając 15% zasobów więcej, niż powinny, biedniejsze kraje globalnego południa były masowo odpowiedzialne za 8%.

"Kraje o wysokim dochodzie są głównymi winowajcami napędzającymi globalny kryzys ekologiczny i muszą pilnie ograniczyć zużycie zasobów do sprawiedliwego i zrównoważonego poziomu" - czytamy w komunikacie.

Dług ekologiczny względem reszty świata

Ze względu na dług ekologiczny, jaki kraje wysokorozwinięte mają wobec reszty świata, "narody te muszą przejąć inicjatywę w radykalnym ograniczeniu zużycia zasobów, aby uniknąć dalszej degradacji", dodają autorzy badania opublikowanego w czasopiśmie Lancet Planetary Health.

Wnioski zamieszczone w raporcie sugerują, że ograniczenia wymagałoby to od bogatych krajów, takich jak Wielka Brytania i USA, "zaprzestania koncentrowania się na wzroście PKB jako głównym celu i zorganizowania swoich gospodarek wokół wspierania dobrobytu ludzi i zmniejszania nierówności".

Sprawiedliwość? Jak ją zmierzyć?

Hickel i pozostali autorzy artykułu wykonali symulację, w której rozdali poszczególnym krajom sprawiedliwy, ich zdaniem udział w globalnie zrównoważonym poziomie wykorzystania zasobów w oparciu o wielkość populacji. Później odjęli je od rzeczywistego wykorzystania zasobów przez kraje w celu określenia przekroczeń ekologicznych w latach 1970-2017.

Raport w przeliczeniu na jednego mieszkańca wygląda już nieco inaczej. Przewodzi w nim Australia, która przekroczyła dopuszczalny limit o 29,16 tony na osobę, tuż za nią jest Kanada (25,82 tony na osobę) i później USA (23,45 tony na osobę).

W badaniu przeanalizowano wydobycie krajowe, a także materiały zaangażowane w globalne przepływy handlowe zasobów takich jak paliwa kopalne, drewno, metale, minerały i biomasa, wykorzystując dane z ONZ i ekstrapolowane obliczenia.

Janez Potočnik, współprzewodniczący panelu ONZ i były komisarz UE ds. środowiska, określił wnioski z badania jako "logiczne i poprawne". "Kraje o wysokim dochodzie to te, które naprawdę przekraczają granice planetarne" - powiedział. "Ustaliły one zasady gry gospodarczej i [globalnej] standardy i muszą pokazać, że są w stanie i gotowi poprowadzić drogę powrotną do zrównoważonego rozwoju".

Ekonomistka Kate Raworth, starszy współpracownik w Instytucie Zmian Środowiskowych Uniwersytetu Oksfordzkiego, powiedziała: "Otwiera się nowa era globalnej odpowiedzialności dzięki potężnym analizom, takim jak ta. Nowe wskaźniki, takie jak te, przynoszą potężną nową jasność etyczną długotrwałym niesprawiedliwościom między globalną północą a globalnym południem. Niezaprzeczalna odpowiedzialność najbogatszych narodów świata za zniszczenie systemów podtrzymywania życia w naszym planetarnym domu musi teraz zostać przekształcona w znaczące odszkodowania dla najbardziej dotkniętych.

Około 44% wydobytych materiałów na naszej planecie zostało wykorzystanych przez kraje, które przekroczyły swój sprawiedliwy udział w zużyciu zasobów. W tym samym okresie 58 krajów, w tym Indie, Indonezja, Pakistan, Nigeria i Bangladesz, pozostało w granicach zrównoważonego rozwoju.

Degrowth. "Postwzrost" może nas uratować

Drogą do poprawy stanu środowiska jest tzw. "degrowth" , czyli idea postwzrostu, której głównym postulatem jest redukcja produkcji i konsumpcji. Strategie "degrowth" mogą poprawić życie ludzi. Wśród rozwiązań są m.in. zobowiązanie producentów do zakończenia praktyk, takich jak "wbudowane" starzenie się przedmiotów,  rozszerzeniedo transportu publicznego oraz zachęty do naprawy, recyklingu i ponownego użycia przedmiotów, wyjaśnił Hickel.

Inny z autorów raportu, dr Andrew Fanning z University of Leeds, podkreślił, że "nie wszyscy ludzie w bogatych krajach są w równym stopniu odpowiedzialni za degradację ekologiczną. Oprócz zmniejszenia nierówności między krajami, zmniejszenie naszej zależności od wzrostu oznacza również zmniejszenie nierówności życiowych.

Zdanie twórców raportu znalazło odbicie w ostatnim raporcie IPCC, który opublikowano na początku tygodnia. Wyjaśniono w nim jasno, że ścieżki degrowth mogą być "kluczowe" dla połączenia postępu społecznego z technicznie wykonalnymi strategiami łagodzenia nadmiernego rozwoju i konsumpcji.

Dr Gemma Cranston, dyrektor ds. Biznesu i przyrody w Cambridge Institute for Sustainability Leadership, powiedziała, że pomysł degrowth ma potencjał, ale "będzie wymagał zmiany paradygmatu z sektora korporacyjnego i aktywnej transformacji wzorców konsumpcji".

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas