Reklama

USA. Pakiet klimatyczny Joe Bidena utknął w martwym punkcie

Administracja Joe Bidena jeszcze podczas wyborów zapowiedziała przeznaczenie aż 500 miliardów dolarów na walkę ze zmianami klimatu. Może to być największy zastrzyk finansowy dla zielonej energii w historii USA. Na horyzoncie pojawiły się jednak problemy z wdrożeniem tego ambitnego planu. Ustawa utknęła w amerykańskim Senacie.

Plan prezydenta Joe Bidena znany jako "Build Back Better" zakłada ogromne nakłady inwestycyjne w całą infrastrukturę i pomoc w rozwoju Stanów Zjednoczonych. Budżet programu to ponad 2 biliony dolarów. Jest w nim także mowa o zmianach klimatu i inwestycjach w energię odnawialną. Na ten cel ma zostać przeznaczona równie imponująca suma - ponad 500 miliardów dolarów.

Zielony ład Joe Bidena

"Build Back Better" Joe Bidena to między innymi naprawa 10 tys. mostów, ponad 30 tys. kilometrów dróg, czy poszerzenie dostępu do internetu, ale także na przykład ożywienie rynku pojazdów elektrycznych. Cześć związana z klimatem ma na celu ograniczenie emisji USA do 2030 roku o połowę (w porównaniu z poziomami z 2005 roku).

Reklama

Obserwuj Zieloną Interię na Instagramie

Jak administracja Joe Bidena chce osiągnąć ambitne cele klimatyczne? Przede wszystkim przez ulgi podatkowe dla niskoemisyjnych źródeł energii. Dziesięcioletnie zachęty finansowe obejmą inwestycje w energetykę odnawialną ze słońca, wiatru i atomu. Amerykanie będą mogli uzyskać także 12,5 tys. dolarów ulgi podatkowej przy kupnie samochodów elektrycznych produkowanych w USA. Planowane są też inwestycje w technologie wychwytywania CO2.

Ponad 170 miliardów dolarów ma powędrować na ożywienie rynku pojazdów elektrycznych. Rząd USA chce w ten sposób pomóc władzom stanowym i lokalnym oraz wybudować w całym kraju w ciągu 10 lat sieć 500 tys. ładowarek do samochodów elektrycznych. Ulgi mają objąć także pojazdy elektryczne takie jak hulajnogi czy rowery.  

W planie ujęta została także pomoc dla rolnictwa. Powstać ma także specjalna jednostka Civilian Climate Corps, w której zatrudnionych ma zostać 300 tys. osób zajmujących się zmianami klimatu na poziomie lokalnym.  

USA. Ratowanie klimatu utknęło w martwym punkcie

"Build Back Better" został już zatwierdzony przez amerykańską Izbę Reprezentantów. Od ponad miesiąca utknął jednak w Senacie. Do przegłosowania planu potrzebne jest 50 głosów, jednak ustawie sprzeciwiają się wszyscy Republikanie oraz senator Demokratów - Joe Manchin. Przeciwnicy zielonych inwestycji argumentują, że plan Bidena tylko pogorszy i tak już najgorszą od dekad inflację.

Joe Manchin posunął się nawet do stwierdzenia, że ustawa jest "martwa". To właśnie jego głos może zadecydować o tym, że Senat zatwierdzi plan inwestycji w ochronę klimatu. Sprzeciw Manchina jest o tyle kontrowersyjny, że senator reprezentuje bogaty w węgiel stan Wirginii Zachodniej. Sam jest też założycielem firmy konsultingowej działającej w branży energetyki węglowej.

Biden: Zmiany klimatu już tu są i zagrażają wszystkim

Senator Manchin nie wyklucza, że poprze politykę klimatyczną Bidena, ale jedynie w częściach. Polityk mówi, że jest w stanie zaakceptować na przykład ulgi podatkowe dla inwestycji w energię ze słońca i wiatru, ale nie poprze całego pakietu klimatycznego. Swoją decyzję argumentuje rosnącym długiem publicznym USA, inflacją i pandemią. Twierdzi także, że inwestycje mogą także zagrozić bezpieczeństwu dostaw prądu i uzależnić Stany Zjednoczone od importu energii zza granicy.

- Jednak jeśli nadal będziemy to robić w tempie szybszym niż pozwalają na to technologia i rynek, może przynieść to katastrofalne skutki dla Amerykanów i Amerykanek - dodaje polityk. Póki co nie rozpoczęły się jeszcze rozmowy nad wznowieniem prac przy Build Back Better. Joe Biden wyraził nadzieję, że jednak uda się przyjąć plan. Nawet jeśli miałoby to oznaczać podzielenie go i przyjęcie pewnych elementów teraz, a kolejnych później. 

Jakub Wojajczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy