Reklama

"Mamy to!". Jest porozumienie na COP26. Osłabiły je m.in. Chiny, Indie i Rosja

Po dwóch tygodniach negocjacji blisko 200 państw porozumiało się w sprawie głównych postanowień szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow. Dokument zawiera słabsze postanowienia niż wcześniej, jednak zdaniem USA to najlepsze możliwe porozumienie.

Zmęczeni, sfrustrowani, jednak z porozumieniem w zasięgu ręki - tak wyglądali obecni na nieformalnym posiedzeniu plenarnym delegaci krajów. Po dwóch tygodniach szczytu nie udało się osiągnąć oczekiwanych zapisów, które wzmacniałyby cel Porozumienia paryskiego, czyli osiągnięcia 1,5 st. wzrostu średniej temperatury, głównie poprzez redukcję emisji gazów cieplarnianych, zwłaszcza dzięki ograniczeniu użycia paliw kopalnych. Jednak kraje poparły ostateczny dokument, choć wiele z nich zrobiło to z zastrzeżeniami i podkreślając, że nie są zadowolone z zapisów końcowego porozumienia.

Reklama

- To nie były łatwe negocjacje, mogę was o tym zapewnić - powiedział Alok Sharma, przewodniczący COP26. Podkreślił jednak, że był pod dużym wrażeniem dążenia krajów do osiągnięcia porozumienia. 

- Mamy porozumienie - powiedział przed rozpoczęciem oficjalnego posiedzenia reporterowi agencji Reuters Xie Zhenhua, główny negocjator Chin, jednocześnie pokazując kciuk do góry. 

Specjalny wysłannik USA ds. klimatu John Kerry wzywał resztę krajów do ratyfikowania dokumentu, mówiąc, że jest to najlepszy możliwy wynik. - To potencjalne porozumienie, które jesteśmy gotowi zaakceptować i wcielić w życie, jest bardzo ważnym krokiem we właściwym kierunku - mówił Kerry.

Mały głos niezadowolenia

Jednak przewodniczący amerykańskiej delegacji widział, że nie wszyscy są zadowoleni z porozumienia. - Jeżeli są to dobre negocjacje, to wszyscy są niezadowoleni - mówił Kerry. - Myślę, że to były dobre negocjacje - dodał.

Największy głos niezadowolenia płynął z małych krajów rozwijających się, głównie państw wyspiarskich. Minister środowiska Malediwów Aminath Sauna powiedziała, że dla jej kraju "będzie i tak zbyt późno". Choć wiele małych państw powtarzało swoje niezadowolenie, to nadal zapewniały, że poprą porozumienie.

Kraje rozwijające się walczyły o 100 mld dol. wsparcia finansowego, w związku ze zniszczeniami spowodowanymi zmianami klimatu i adaptacją do nich. Jednak kraje bogate, zwłaszcza Chiny, opierały się przyspieszeniu działań w tym zakresie. Wysłannik ds. klimatu Wysp Marshalla Tina Stege powiedziała, że obecne uzgodnienia nie zaspakajają ich potrzeb, jednak jest postępem, co jest lepsze, niż nic.

Z kolei wysłannik Tuvalu Seve Paeniu pokazał zdjęcie swoich trzech wnuków i przyznał, że zastanawia się, co powie im po powrocie na wyspę. - Glasgow złożyło obietnicę ochrony przyszłości - powiedział. - To będzie najlepszy prezent pod choinkę, jaki będę mógł im przywieźć - dodał.

Emitenci nieprzekonani

Minister środowiska i klimatu Indii Bhupender Yadav krytykował zapisy dotyczące wygaszenia inwestycji w paliwa kopalne. Po nieformalnym posiedzeniu delegacje USA, Chin, UE i Indii spotkały się i osiągnęły porozumienie, osłabiając jeszcze bardziej zapisy dotyczące wygaszania elektrowni węglowych. 

- Docenić też trzeba deklaracje Indii, chociaż należy ubolewać nad wprowadzoną w ostatniej chwili poprawką odnośnie odchodzenia od węgla, mimo,że podana data wybiega daleko poza rok 2050, to jednak pokazuje, że ten gigant gospodarczy zamieszkały przez prawie 1,4 mld ludzi poważnie podchodzi do problemu transformacji energetyki oraz przemysłu i miejmy nadzieję, że uda mu się ten proces znacznie przyspieszyć. Szkoda, że Polska nie wykorzystała okazji, aby w końcu, po raz pierwszy pokazać się na arenie międzynarodowej jako kraj poważnie podchodzący do kryzysu i wskazań nauki. Ale zamiast ogłoszenia odejścia od węgla do 2030 r. czy przyjęcia celu neutralności klimatycznej, mieliśmy puste słowa pana premiera i – jak to określił resort –"wizytę”  pani ministry klimatu i środowiska w Glasgow na spotkania ze związkowcami i ministerialnymi młodzieżowymi przybudówkami, które równie dobrze mogłyby się odbyć w Warszawie – zaznacza Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej.

- Zmiana w zapisie dotyczącym odchodzenia od węgla miała miejsce w ostatnim momencie posiedzenia. Delegaci schowali się w kuluarach, a obrady były przedłużane. Wszystko po to, by po wielu wzruszających mowach, w których odwoływali się do posiadania dzieci, wnuków i potrzebie zatrzymania wzrostu globalnej temperatury na poziomie 1.5 stopnia, zmniejszyć ambicje finalnego dokumentu. Nie mamy czasu na "redukowanie" węgla, potrzebujemy odejść od niego maksymalnie do 2030 roku. To postulat nauki, a ta pozostaje bezkompromisowa - stwierdziła natomiast Wiktoria Jędroszkowiak, aktywistka Greenpeace Polska obecna na COP26 w Glasgow.

Chiński negocjator Zhao Yingmin powiedział, że obecna umowa nie jest doskonała, jednak jego zespół nie zamierza wracać do stołu negocjacyjnego.

Światełko nadziei

Szwajcarska minister środowiska Simonetta Sommaruga stwierdziła, że choć deklaracja jej się nie podoba z powodu proponowanych zasad zarządzających rynkami węglowymi, jednak jest w stanie z tym żyć. - Jesteśmy zawiedzeni tym, co w ostatniej chwili ustalono, nie zbliży nas to do celu 1,5 st., znajdziemy się od niego dalej - dodała. 

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, odpowiedzialny za klimat Frans Timmermans, poprosił kraje o poparcie dokumentu "dla naszych dzieci, naszych wnuków". - Nie wybaczą nam, jeśli dzisiaj ich zawiedziemy - powiedział.

- Warto pamiętać, że nikt nie jest w stanie narzucić poszczególnym państwom celów redukcji emisji - to rządy zgłaszają dobrowolnie swoje poziomy ambicji. Jeszcze dekadę temu próbowano ustalić wiążące cele redukcyjne dla wszystkich państw w trakcie kolejnych szczytów klimatycznych, jednak okazało się to niemożliwe. Właśnie dlatego w Porozumieniu paryskim przyjęto logikę opartą o dobrowolne deklaracje rządów i regularny przegląd ambicji. Po kilku latach udało się doprowadzić do sytuacji, w której deklaracje osiągnięcia neutralności klimatycznej stały się powszechne, a ich realizacja daje szansę na ograniczenie wzrostu temperatur poniżej 2 st. Celsjusza. To nadal za mało do osiągnięcia celu 1,5 st., wszystko też będzie zależało od faktycznego wdrażania działań na poziomie poszczególnych państw. Mamy jednak po raz pierwszy do czynienia z sytuacją, gdy społeczność międzynarodowa sformułowała kierunek działań obejmujący niemal całą gospodarkę światową, który w razie realizacji pozwoli uniknąć najgorszych skutków katastrofy klimatycznej. To bardzo ważny sygnał dla rządów i inwestorów na całym świecie, również w Polsce – transformacja jest nieuchronna i będzie przyspieszać - komentuje Aleksander Śniegocki, kierownik programu "Klimat i energia" instytutu WiseEuropa.

- Od początku COP26 w Glasgow mówiono, że to szczyt ostatniej szansy i taka była też retoryka wielu politycznych wypowiedzi, które słyszeliśmy. Mimo tego nie kończy się on żadnym wielkim przełomem. Wezwania największych gospodarek do przyspieszenia działań na rzecz redukcji emisji i pokazania konkretnych planów z nimi związanych w ciągu najbliższych 12 miesięcy wydają się na tym etapie niewystarczające. To najbliższe lata będą decydujące dla nieprzekroczenia progu wzrostu temperatury o ponad 1,5 st. C. Jeśli ma się to udać, to potrzebne są już nie tylko plany, ale konkrety i przede wszystkim działania - mówi dr Paulina Sobiesiak-Penszko, kierowniczka Programu Zrównoważonego Rozwoju i Polityki Klimatycznej z Instytutu Spraw Publicznych.

Główne założenia deklaracji

Po całonocnych negocjacjach, które przedłużyły się z piątku, kiedy to szczyt miał się zakończyć, kraje zaakceptowały trzecią wersję porozumienia. Oto jego główne założenia:

- Kraje mają przygotować na przyszłoroczny szczyt ambitniejsze cele klimatyczne, tak aby ograniczyć wzrost średniej temperatury do 1,5 st. Celsjusza.

- Bogate kraje mają wesprzeć finansowo państwa rozwijające się. Do 2025 r., w porównaniu z poziomem z 2019 r., ich wsparcie ma być podwojone.

- Powstanie organizacja, która będzie wspierała narażone państwa w tzw. loss and damage, czyli w już poniesionych kosztach i szkodach z powodu zmian klimatu.

- Społeczność międzynarodowa ma ograniczać energetykę węglową, której emisje nie są wyłapywane, a także zakończyć "nieefektywne finansowanie paliw kopalnych", jednak mając na uwadze zamożność krajów, oraz kładąc większy nacisk na czyste źródła energii. 

- W dokumencie kraje są proszone o "przyspieszenie działań na rzecz wygaszania" paliw kopalnych.

Agencja Reuters podkreśla, że to pierwsze podsumowanie szczytu klimatycznego ONZ, w którym wymieniono paliwa kopalne. Przeciwne temu były m.in. Chiny i Arabia Saudyjska, jednak na ostatniej prostej zdecydowały się poprzeć porozumienie.

Główne osiągnięcia COP26

Podczas szczytu poszerzono także porozumienie ws. redukcji emisji metanu o 30 proc. do 2030 r., do którego dołączyło ponad 100 krajów.

Kraje porozumiały się także w sprawie wylesiania i ochrony lasów.

Ponad 190 sygnatariuszy zadeklarowało również chęć podpisania porozumienia ws. odejścia od węgla. Wśród niech jest m.in. Polska, jednak porozumienia nie chciały podpisać USA, Chiny, Indie i Australia. Więcej na temat tych deklaracji przeczytasz TUTAJ.

Koalicja organizacji finansowych, banków i inwestorów zgodziła się wspierać "czyste" technologie.

Choć szczyt zaczął się od spięcia na linii Pekin-Waszyngton, a w Glasgow zabrakło lidera Chin Xi Jinpinga, to później te kraje podpisały wspólną deklarację ws. współpracy na rzecz walki z kryzysem klimatycznym. Więcej o tym przeczytasz TUTAJ.

Źródło: Reuters, BBC News, Greenpeace Polska, Koalicja Klimatyczna, Zielona Interia

ppg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy