Katalonia to region najdotkliwiej doświadczony przez suszę. Pod koniec lutego rząd wprowadził ostre restrykcje dotyczące wody, w tym 40 proc. redukcję jej zużycia w rolnictwie, 15 proc. redukcję w przypadku użytku przemysłowego oraz zmniejszenie średniej dziennej podaży dla każdego mieszkańca z 250 litrów do 230 litrów.
Wprowadzono zakaz używania wody pitnej do nawadniania parków i ogrodów lub do czyszczenia ulic oraz rozpoczęto opracowanie planów zwiększenia pozyskiwania wody z recyklingu.
Brak wody nie jest jednak jedynym problemem. Z braku trawy i wody zwierzęta niszczą uprawy, zwłaszcza młodą pszenicę i jęczmień. Nie pogardzą również korą winorośli i drzew owocowych.
Jeśli w kwietniu nie będzie padać i będziemy mieli kolejny rok, taki jak w zeszłym roku, winorośl nie przetrwa.
W całej Katalonii rezerwy wody spadły aż o 74 proc., w związku z czym rolnicy mogą uprawiać tylko 1/4 dostępnej ziemi. Muszą zadecydować, które uprawy traktować priorytetowo.
Plaga królików
Zgodnie z obliczeniami w niektórych obszarach żyje aż 100 razy więcej królików niż ilość, którą uważa się za bezpieczną dla upraw. Eksplozja populacji tych zwierząt nastąpiła między innymi przez pandemię, podczas której nie wolno było na nie polować oraz dzięki temu, że uodporniły się na myksomatozę.
Zdaniem rządu do września należy zabić aż ćwierć miliona królików, by uratować uprawy. By pomóc myśliwym, zezwolono na stosowanie fosforanu glinu, który uwalnia toksyczny gaz fosfinowy po wprowadzeniu do nor.
Źródło: The Guardian










