Reklama

​99,9 proc. prac naukowych potwierdza: Zmiany klimatyczne powoduje człowiek

Rozważania o tym, czy ludzkość jest odpowiedzialna za zmianę klimatu, czy nie uznajemy za zamknięte - ogłosili badacze z Cornell University, którzy sprawdzili tysiące prac naukowych, jakie ukazały się w tej sprawie w ostatnich latach.

Badanie opublikowane dziś w magazynie "Environmental Research Letters" nie pozostawia złudzeń co do tego, kto jest odpowiedzialny za globalne ocieplenie. Naukowcy za pomocą specjalnie stworzonego algorytmu sprawdzili pod tym kątem 88125 angielskojęzycznych opracowań dotyczących klimatu z lat 2012-2020. Odkryli, że tylko 28 było sceptycznych wobec zmian klimatycznych wywołanych przez człowieka. - Wiedzieliśmy, że ta liczba jest znikoma, ale myśleliśmy, że będzie ich więcej - wyjaśnia Mark Lynas, który kierował pracami.

Najnowsze badanie jest aktualizacją podobnej analizy z 2013 r., z której wynikało, że 97 proc. publikacji z lat 1991-2012 uznawało tezę o działalności człowieka zmieniającej klimat.

Reklama

- Musimy przyjąć do wiadomości fakt, że odpowiedź jest twierdząca. Nikt nie musi już spędzać swojego czasu na podobnym badaniu - twierdzi Lynas. Jego zdaniem "cała nasza energia musi skierować się na wypracowanie rozwiązań: jak mamy zamiar spowolnić i powstrzymać szkody, które wyrządziła ludzkość".

W wywiadzie dla Zielonej Interii Mark Lynas przyznaje, że znaleźliśmy się w punkcie, w którym klimat nie przypomina niczego, co znałby nasz gatunek od początku swego istnienia. - A to dopiero jeden stopień ocieplenia. Jeden stopień oznacza 48,8 st. na Sycylii i 200 ofiar powodzi w Europie. Jeden stopień oznacza, że całe miasteczka są niszczone przez apokaliptyczne pożary. Dodajemy do tego kolejne stopnie. Ludzie zaczynają rozumieć na bardzo głębokim, emocjonalnym poziomie, co stanie się z planetą, jeśli do tego dopuścimy - mówił Lynas.

Wywiad z Markiem Lynasem na ZIELONEJ INTERII 

Zdaniem dr hab. Jacka Pniewskiego z Instytut Geofizyki UW to "ważny artykuł, który pokazuje po raz kolejny, że prawa fizyki działają niezmiennie i niezależnie od jakichkolwiek opinii". - Wierzę, że wraz z postępującymi nieubłaganie widocznymi zmianami klimatu, pomoże on przekonać kolejne grupy sceptyków, iż działanie na rzecz klimatu jest absolutnie konieczne, jeśli ludzkość ma przetrwać - twierdzi Pniewski.

Prof. Bogdana H. Chojnickiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu "wysoka jednomyślność nie zaskakuje". Zwraca jednak uwagę na to, iż w mediach społecznościowych wciąż będą się pojawiać głosy powątpiewające i zaprzeczające wpływowi człowieka na klimat. - To normalna sytuacja, bo te media nie zostały stworzone po to, aby być źródłem tylko prawdy, a jedynie dostarczać informację - uważa prof. Chojnicki, dodając: - Trzeba pamiętać, że liczba zdobytych "lajków" nie jest miarą prawdziwości informacji, a jedynie parametrem opisującym poziom popularności określonego przekazu. W tego powodu publikacje naukowe są zdecydowanie lepszym źródłem wiarygodnej informacji niż wpisy "uczonych" sceptyków.

Zdaniem prof. Chojnickiego "brak konsensusu naukowego postulowany często w sferze komunikacji publicznej jest zwyczajną dezinformacją", a wyniki prezentowanych badań zdecydowanie wskazują, że globalna społeczność naukowa nie ma wątpliwości w tej sprawie.

28 prac uznanych za sceptyczne wobec faktu, iż zmiany klimatu wywołuje ludzkość, zostało opublikowanych w pomniejszych pismach naukowych.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje