Setki zwierząt giną w Ukrainie. Inwazja Rosji zbiera tragiczne żniwo

Ofiarami wojny w Ukrainie nie są tylko ludzie. Media i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt donoszą, że rosyjscy żołnierze doprowadzili także do śmierci setek, a może nawet tysięcy, psów i kotów. Zwierzęta doznają obrażeń wskutek ataków na osiedla mieszkalne, a także schroniska, ogrody zoologiczne, azyle czy stajnie.

Psy, koty i inne zwierzęta z Ukrainy są cichymi ofiarami wojny z Rosją. Żołnierze Putina strzelają także do nich
Psy, koty i inne zwierzęta z Ukrainy są cichymi ofiarami wojny z Rosją. Żołnierze Putina strzelają także do nichLAUREL CHORAgencja FORUM

Psy i koty z Ukrainy to ciche ofiary rosyjskiej inwazji, która rozpoczęła się 24 lutego. Żołnierze Putina, oprócz ataków na ludność cywilną, doprowadzili także do śmierci wielu zwierząt domowych. Potwierdza to między innymi organizacja UAnimals, która zajmuje się ratowaniem psów, kotów i innych zwierząt w Ukrainie oraz dokumentuje ich sytuację.

"Kiedy zaczęła się wojna, zdaliśmy sobie sprawę, że z dnia na dzień jest coraz gorzej" - mówi Olha Chevhaniuk z UAnimals dla EuroNews. "Rosjanie strzelają do dorosłych, dzieci, a nawet do zwierząt. Nie mają żadnych wartości moralnych" - dodaje.

Rosyjscy żołnierze zostawili setki psów w schroniskach na pewną śmierć
Rosyjscy żołnierze zostawili setki psów w schroniskach na pewną śmierć ANADOLU AGENCYGetty Images

Zwierzęta są ofiarami wojny w Ukrainie

W Ukrainie pracują wolontariusze, którzy szukają zwierząt pozostawionych na pastwę losu, zapewniając im pożywienie i dach nad głową. Niektóre z nich żyją bez jedzenia, wody i schronienia od tygodni. Jednym z ostatnich przykładów jest kot z Charkowa, który po bombardowaniu bloku mieszkalnego przetrwał pod gruzami aż dwa tygodnie. Odnaleźli go, brudnego i przestraszonego, ratownicy ukraińskiej służby ds. sytuacji nadzwyczajnych.

Rosjanie mają na sumieniu jednak nie tylko bloki mieszkalne, w bombardowaniu których ucierpiała ludność cywilna i zwierzęta domowe. Ukraiński rząd oskarża ich także o ataki wymierzone w schroniska, azyle i stajnie. Na początku kwietnia ostrzelano prywatny ogród zoologiczny w Charkowie - część zwierząt zginęła, inne trzeba było uśpić.

Z kolei na terenie miejskiego zoo w Mikołajowie regularnie odnajdowane są kolejne pociski kasetowe zrzucone przez rosyjską armię. Ładunki mogą powodować obrażenia i śmierć ludności cywilnej nawet długo po zakończeniu walk. Broń została zakazana przez konwencję w Oslo w 2008 roku, ale Rosja nigdy nie podpisała tego traktatu.

UAnimals dotarło ostatnio do schroniska w Borodziance, gdzie Rosjanie zostawili zwierzęta zamknięte w klatkach. Wolontariusze szacują, że w czasie gdy osiedle znajdowało się pod kontrolą armii wroga tylko w tym jednym schronisku mogło zginąć ponad 300 psów. "Nie było jedzenia, wody. Setki po prostu zmarły, cierpiąc" - mówi Olha Chevhaniuk.

Gdy Ukraina odzyskała kontrolę nad miastem Bucza, obok ciał niektórych zabitych nadal czuwały ich psy. Inne zostały zastrzelone razem ze swoimi właścicielami.

Ukraińscy uchodźcy nie chcą uciekać bez swoich zwierzątAFP
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas