Wycinka lasów pod Warszawą. Mieszkańcy protestują, leśnicy nie widzą problemu

Mieszkańcy gmin położonych pod Warszawą, na terenie Chojnowskiego Parku Krajobrazowego i jego otuliny alarmują, że od miesięcy w lesie trwa wycinka drzew z użyciem ciężkiego sprzętu. Mimo że cenny przyrodniczo teren przez wyrąb zaczyna być dziurawy jak sito, leśnicy nie widzą problemu i mówią, że pozyskują drewno zgodnie z przepisami i dla dobra ochrony przyrody. "Nie po to wyprowadzaliśmy się z Warszawy do lasu, żeby teraz ten las nam zabrano" - mówią zgodnie mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy.

Piotr Dmowski w rozmowie z Zieloną Interią nie kryje żalu. Mieszka obok lasu w Chojnowskim Parku Krajobrazowym, często po nim spaceruje i jeździ rowerem. Od pewnego czasu zauważył jednak w lesie coraz więcej ciężkiego sprzętu - tzw. harwersterów - do szeroko zakrojonej wycinki. Jak mówi, za sprawą działań leśników z lasu znikały co najwyżej niektóre drzewa.

Wycinka lasu w Chojnowskim Parku Krajobrazowym

- Teraz to się dzieje na straszną skalę. Leśnicy wjeżdżają ciężkim sprzętem i na danym obszarze wycinają wszystko "do zera" - opisuje nasz rozmówca. - Miałem nadzieję, że leśnicy ograniczą się do wycięcia sosen, ale niestety w tym tygodniu poległy także dęby. Drzewa prawdopodobnie miały ponad 100 lat. Wycinka jest też prowadzona w okresie lęgowym ptaków. Aby powstrzymać wyrąb, nasz rozmówca stworzył grupę "Szlaban dla wycinki".

Reklama

Lasami w tym miejscu zarządza Nadleśnictwo Chojnów, które obejmuje tereny położone po lewej stronie Wisły na południe i południowy zachód od Warszawy. Łącznie leśnicy zarządzają na tym terenie powierzchnią ok. 10 tys. hektarów. W całym nadleśnictwie najwięcej jest sosen (73 proc.), potem dębów (10 proc.), brzóz (9 proc.) i olszy (6 proc.).

Przeciw wycinkom, z miesiąca na miesiąc protestuje coraz więcej mieszkańców gmin leżących w obrębie lasów zarządzanych przez Nadleśnictwo Chojnów. - Zaczęliśmy je zauważać, bo wycinki coraz częściej odbywają się przy szlakach i ulicach, gdzie to najbardziej jest widoczne dla oka - mówi nam Anna Kolińska z organizacji Alarm dla Klimatu, która również sprzeciwia się działaniom nadleśnictwa.

Był rekreacyjny las, jest szwajcarski ser

- To, co było u nas kiedyś zwartym kompleksem leśnym, znika nam sprzed oczu, na miejscu dojrzałych lasów pojawiają się młodniki, a tutejszy krajobraz leśny, jak mówią niektórzy, ma wzór sera szwajcarskiego. Z tym, że jest w nim więcej dziur niż sera - mówi Anna Kolińska.

Grupy o podobnym celu powstały już w gminach Prażmów, Piaseczno, Tarczyn, Lesznowola czy Konstancin. Łączy je jedno - sprzeciw wobec wycinki prowadzonej przez Nadleśnictwo Chojnów. Mieszkańcy zrzeszyli się nawet we wspólne Porozumienie Inicjatyw Lasów Chojnowskich. 

O problemie rozmawiali wielokrotnie z nadleśnictwem, a także z samorządami gminnymi i powiatowymi, Stowarzyszeniem Metropolii Warszawa, a nawet samym urzędem miasta jako że lasy Nadleśnictwa Chojnów leżą w obrębie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. 

Po ostatniej takiej rozmowie, do której doszło w piątek, 16 czerwca leśnicy obiecali wstrzymać wycinkę, jednak tylko w tych miejscach, gdzie zaplanowano prace, ale jeszcze ich nie rozpoczęto. W pozostałych tzw. gniazdach pozyskiwanie drewna trwa zgodnie z planem. Łącznie daje to ok. 2,5 ha, a tylko w tym roku do wycinki przeznaczono jeszcze kilka takich miejsc.

Nadleśnictwo Chojnów odpowiada na zarzuty mieszkańców

Jak to możliwe, że na terenie parku krajobrazowego trwa wycinka z użyciem ciężkiego sprzętu? Paweł Gugała z Nadleśnictwa Chojnów powołuje się na plan urządzenia lasu, który, jak mówi, "jest zgodny z zapisami Planu Ochrony Chojnowskiego Parku Krajobrazowego".

- Podstawowym kryterium zaplanowania w PUL (planie urządzenia lasu - red.) i wykonania cięć są względy i potrzeby hodowlane poszczególnych fragmentów lasu oraz zapewnienie trwałości lasu przez stopniową wymianę pokoleń na fragmentach powierzchni lasów - przekazał nam Paweł Gugała. Dzięki wycince kolejne pokolenia drzew mają być bardziej odporne na "niekorzystne czynniki". Jakie? Nie doprecyzowano.

Leśnicy dostrzegają sprzeciw mieszkańców, ale nie widzą w nim sensu. - Działania Nadleśnictwa Chojnów spotykają się ze sprzeciwem części społeczeństwa negującej obecne zasady prowadzenia gospodarki leśnej - przyznaje Paweł Gugała.

- Formułowane żądania "zaprzestania wycinki", często inspirowane przez grupę aktywistów, stoi w sprzeczności z wymogami prawa, z zasadami gospodarki leśnej i ochrony przyrody - ocenia nasz rozmówca. Podkreśla, że celem nadleśnictwa jest "uzyskanie młodego pokolenia lasu".

Polskie przepisy nie pozwalają powstrzymać wycinki

Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy, zgodnie przyznają, że gdyby była taka możliwość, zaskarżyliby plan urządzenia lasu Nadleśnictwa Chojnów do sądu. Problem w tym, że w świetle prawa są to wewnętrzne dokumenty Lasów Państwowych.

Brak możliwości ich zaskarżenia skrytykował ostatnio TSUE, przyznając rację polskim aktywistom. Na ten moment plany urządzenia lasu pozostają jednak "nie do ruszenia" przez zwykłych obywateli. - Uważamy, że plan urządzenia lasu Nadleśnictwa Chojnów jest nieadekwatny do obecnych potrzeb i postępującej zmiany klimatu - argumentuje Anna Kolińska.

- Przyznam, że nie przyszło mi do głowy, aby przed wybudowaniem domu pod lasem zapytać leśników kiedy ten las zostanie wycięty - mówi pan Piotr. - Sądziłem, że park krajobrazowy to obszar chroniony i nikt nie będzie go wycinał. Dużo ludzi wyprowadzało się z Warszawy, bo tu są lasy. A teraz ich nie ma - podsumowuje. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wycinka | Lasy Państwowe
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy