"Wrocław nie strzela" to miejska kampania prowadzona od 2015 r. Prezydent miasta Wrocławia Jacek Sutryk potwierdza, że huk petard powoduje u wielu zwierząt ogromny strach i lęk.
Wrocław nie strzela dla zwierząt
"We Wrocławiu od 2015 roku apelujemy, aby zrezygnować z fajerwerkowego szaleństwa. W tym roku podjęliśmy jeszcze szersze działania - w listopadzie zaapelowaliśmy do zarządców miejskich targowisk o nie udostępnianie terenu handlującym fajerwerkami. Od przyszłego roku, nie kupicie na miejskich placach żadnych materiałów pirotechnicznych" - czytamy na oficjalnym portalu internetowym Wrocławia. "Bez fajerwerków też można bawić się wystrzałowo!" - dodaje prezydent.
Ponadto od 2023 r. w mieście nie będzie można sprzedawać fajerwerków na miejskich targach - informuje Urząd Miasta. Już w tym roku miasto zaapelowało o nieudostępnianie terenu na targach dla sprzedających fajerwerki.
Wadowice i Kalwaria Zebrzydowska zrezygnowały też z miejskich pokazów ogni sztucznych.
Zakaz sprzedaży i odpalania fajerwerków w noc sylwestrową popierają też politycy oraz organizacje prozwierzęce. Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt apeluje, aby wstrzymać się od korzystania z petard i fajerwerków. "To nieszczęście zwierząt" - podaje organizacja. "Nie kupujmy petard i fajerwerków - zwierzęta boją się naszej zabawy, dla nich to istny horror. Kiedy my się bawimy, zwierzęta przeżywają potworny stres, który u starszego psa może doprowadzić nawet do zawału serca" - podaje organizacja na Facebooku.
Wiele zwierząt cierpi z powodu głośnych i trwających nawet kilka godzin (a nawet dni) wystrzałów. Lęk odczuwają zarówno ptaki, jak i dzikie ssaki oraz zwierzęta udomowione - głównie psy. Przestraszone zwierzęta próbują uciekać w ciemne, ciasne miejsca, trzęsą się i nerwowo dyszą. Co roku 1 stycznia w lasach i miastach można znaleźć wiele martwych ptaków. To także wynik sylwestrowej zabawy z fajerwerkami.
KTOZ radzi, jak pomóc przerażonemu zwierzęciu w noc sylwestrową:











