Ryby też gorączkują. Robią to celowo, żeby przeżyć
Podwyższenie temperatury ciała pomaga zwalczyć organizmowi chorobę. Ludzie często sięgają po środki farmakologiczne, żeby zbić temperaturę, choć główną korzyścią wystąpienia gorączki jest pobudzenie układu odpornościowego. W większości zmiennocieplne ryby też gorączkują, a co więcej, potrafią taką sytuację wykorzystać, żeby leczyć się jeszcze efektywniej.

Wzrost temperatury ciała jest objawem (jednym z wielu) stanu zapalnego, a to z kolei jest reakcją obronną organizmu w odpowiedzi na infekcję bakteryjną czy wirusową.
Szacuje się, że około 450 milionów lat temu pojawiły się pierwsze zwierzęta wyposażone w szereg mechanizmów odpierania i identyfikowania konkretnego "najeźdźcy".
Gorączka występuje wśród tych kręgowców, które mają stałą temperaturę ciała, czyli m.in. ssaków, ale też u tych, u których zależy od temperatury otoczenia. Nazywana jest wtedy gorączką behawioralną.
Rybia gorączka behawioralna
Temperatura w większości zmiennocieplnych ryb (w większości przypadków) jest zbliżona do temperatury wody, w której żyją. Ryby, jak i m.in. płazy i gady, w wyniku zakażenia patogenem często migrują do miejsc o wyższej temperaturze. Zjawisko to określane jest jako gorączka behawioralna, bo prowadzi do podniesienia temperatury ciała zakażonego zwierzęcia w wyniku zmiany jego zachowania.
W wyniku takiej migracji do cieplejszego miejsca podnosi się temperatura ciała ryby, a to z kolei wywołuje wiele reakcji odpornościowych i może dojść również do zahamowania namnażania się patogenów.
Długo nieznane były czynniki wywołujące i hamujące gorączkę behawioralną ryb. M.in. badacze Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2017 r. dowiedli w badaniach na zainfekowanych wirusem karpiach, że umożliwienie rybom swobodnego przepływu pomiędzy akwariami o różnych temperaturach wody (24oC, 28oC i 32oC) wpływa na zahamowanie choroby.

"Stwierdzono, że zdrowe karpie przebywały w większości w wodzie o temperaturze 24oC, natomiast karpie zakażone wirusem (CyHV-3) przepływały do przedziału o temperaturze 32oC" - podkreślał dr Krzysztof Rakus.
Wszystkie karpie przeżyły infekcję wirusem.
W najnowszym badaniu naukowcy z uniwersytetu w Szanghaju dowiedli, że tilapia nilowa zakażona bakterią Edwardiella piscicida przeniosła się do cieplejszej części zbiornika na pięć dni. Tilapia celowo wywołała gorączkę, aby pomogła jej zwalczyć infekcję. Ryba w czasie gorączkowania mniej jadła, co pozwoliło wzmocnić organizm i szybciej zwalczyć infekcję.
Ryby chcą mieć gorączkę, ludzie za wszelką cenę obniżają
Zdolność do podnoszenia temperatury ciała, automatycznie, jak w przypadku zwierząt stałocieplnych, lub jak w przypadku zmiennocieplnych poprzez przemieszczanie się do cieplejszych miejsc, odgrywa zasadniczą rolę w zwiększaniu odporności i zwalczaniu infekcji. To z kolei zwiększa szanse na przeżycie.
W licznych badaniach zaobserwowano, że obniżanie gorączki metodami farmakologicznymi (w przypadku zwierząt stałocieplnych) lub poprzez zablokowanie możliwości przemieszczania się zwiększa śmiertelność zakażonych zwierząt.