Wrony nauczyły się wykorzystywać samochody do rozbijania twardych orzechów. Szympansy uczą się nawzajem posługiwania kamiennymi młotkami, a makaki nie tylko kradną turystom cenne przedmioty i wymieniają je za okup, ale nawet umieją oceniać wartość różnych przedmiotów i porywają te najcenniejsze.

"Ludzie uważali, że są inteligentniejsi od delfinów, tak dużo bowiem dokonali - stworzyli koło, Nowy Jork, wojny i tak dalej - delfiny zaś nie robiły nic poza buszowaniem w wodzie i leżeniem brzuchami do góry. Delfiny uważały na odwrót: że to one są znacznie inteligentniejsze od ludzi, i to z tych samych powodów" - pisał w powieści "Autostopem przez Galaktykę" Douglas Adams. W świetle najnowszych odkryć jego żart warto przemyśleć na nowo i całkiem na poważnie. 

Umysł i zwierzęce ciało

Trzeba sobie powiedzieć to jasno: wciąż nie umiemy wyjaśnić fenomenu, jakim jest nasz własny umysł. Nie wiemy dokładnie, dlaczego powstał ani jak przebiegała jego ewolucja. Nie umiemy nawet zdefiniować tego, czym właściwie on jest i jak to się dzieje, że jesteśmy świadomi. O umysłach zwierzęcych wiemy mniej więcej tyle samo. 

Z inteligencją sprawy mają się nieco lepiej, bo do pewnego stopnia przynajmniej umiemy ją mierzyć. Jeśli idzie o zwierzęta, zwykle możemy dawać przykłady tego, jakie umiejętności opanowały. I pod tym względem niemal bezustannie nas zadziwiają.

Już jakiś czas temu naukowcy z uniwersytetu w Manchesterze udokumentowali, że indonezyjskie orangutany potrafią wyplatać skomplikowane gniazda doskonale dobierając różnorodne materiały. Genetycznie jesteśmy do nich bardzo podobni, więc to akurat znacznie łatwiej nam zaakceptować niż fakt, że nawet muchy umieją zapamiętać miejsce, w które chcą dolecieć i to pomimo postawienia im na drodze przeszkód. Naukowcy odkryli, że ryby można wytrenować, tak by kojarzyły dźwięk z czasem karmienia i pamiętają to nawet po wypuszczeniu na wolność. Twierdzenia, że złota rybka pamięta coś tylko przez trzy sekundy, można włożyć między bajki po odkryciu, że umie naciskać dźwignię uwalniającą jedzenie nawet pół roku po tym, jak widziała to po raz pierwszy.

Kolejny przykład: kury. Mają lepszą orientację w przestrzeni i lepiej liczą niż małe dzieci - taki wynik przyniosły badania prowadzone przez dwie dekady przez prof. Christine Nicol z Uniwersytetu w Bristolu. "Wynika z nich, że mają doskonale wyostrzone zdolności sensoryczne, zdolność myślenia, wyciągania wniosków, stosowania logiki i planowania z wyprzedzeniem". W tej sytuacji nie powinno nikogo raczej dziwić, że uważane za znacznie inteligentniejsze świnie przeglądają się w lustrze i świetnie radzą sobie z grami wideo, a owce - jak dowiedli badacze z Uniwersytetu w Cambridge - równie sprawnie, jak małpy i znacznie lepiej niż gryzonie, rozpoznają kolory i kształty. Są w stanie zapamiętać 50 twarzy.

- Ludzie bardzo długo myśleli, że zwierzęta nie zdają sobie sprawy z niczego, co było wcześniej ani później i działają reagując wyłącznie na to, co dzieje się tu i teraz - mówi Kamila Plis z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk. Wątpliwości w tej sprawie definitywnie rozwiała gorylica Koko, która zdołała nauczyć się około tysiąca znaków języka migowego i rozumiała około dwóch tysięcy słów w języku angielskim. 

Już dawno porzuciliśmy pogląd uważanego za twórcę współczesnej filozofii Kartezjusza, który utrzymywał, że zwierzęta to mechanizmy sprawiające jedynie wrażenie myślących, ale w rzeczywistości kierujące się automatycznymi odruchami. Dziś już wiemy, że może być całkiem inaczej, choć między naukowcami wciąż trwają spory dotyczący tego, które zachowania są przejawem ogólnej inteligencji, pozwalającej na wykorzystanie nabytych wcześniej umiejętności na nowe sposoby, a które to rezultat procesów, które długo nazywaliśmy "instynktem". "Sądzono, że zwierzęta w toku ewolucji wypracowały bardzo konkretne rozwiązania dla bardzo konkretnych, drobnych problemów" - mówiła magazynowi "New Scientist" Judith Burkhart, antropolożka ewolucyjna z Uniwersytetu Zurychu.

Według tego założenia to, jak zwierzę radzi sobie z jednym konkretnym problemem, nie miałoby wpływu na to, jak poradzi sobie w zupełnie nowej sytuacji. Nie byłoby wówczas czegoś takiego, jak "zwierzęca inteligencja", bo przez inteligencję rozumiemy zdolność do elastycznego myślenia i znajdowania rozwiązań zupełnie nowych problemów w oparciu o posiadaną wiedzę. 

Nowe testy, prowadzone na różnych, bardzo odległych od siebie ewolucyjnie gatunkach, sugerują jednak, że instynkt to mit, a zwierzęta częściej, niż sądziliśmy, kierują się procesami umysłowymi bardzo podobnymi do naszych.

Pierwszych dowodów na elastyczność zwierzęcego myślenia dostarczyły nam myszy. W 2003 r. prof. Louis Matzel, psycholog z Uniwersytetu Rutgersa, poddał gryzonie serii standardowych testów sprawdzających, w jaki sposób poradzą sobie z różnymi zadaniami - od rozpoznawania tego, w którym z pojemników znajduje się żywność, aż po nawigację w rozmaitych labiryntach. Gdyby umysł myszy rzeczywiście składał się z szeregu niepowiązanych ze sobą instynktownych zachowań to, że jakieś zwierzę dobrze poradziło sobie z jednym testem nie oznaczałoby wcale, że dobrze poradzi sobie z innym, wymagającym innych umiejętności.

Wyniki pokazały jednak coś zupełnie innego. Myszy, które odnosiły sukces w jednym zadaniu częściej dobrze radziły sobie z innymi próbami. Gryzonie nie tylko różniły się między sobą inteligencją, ale rozkład mysiej inteligencji okazał się bardzo podobny do wyników ludzkich testów IQ. 

Tak, jak u ludzi, najinteligentniejsze zwierzęta radziły sobie z zadaniami o około 40 proc. lepiej niż najmniej inteligentne. I, tak jak u ludzi, rozkład inteligencji u gryzoni nie był równomierny, a rozkładał się według krzywej, w której zdecydowana większość osobników cechuje inteligencja przeciętna, a osobniki najbystrzejsze i najmniej błyskotliwe stanowią niewielki odsetek populacji.

W kolejnych latach podobnym testom poddano szympansy, orangutany, sroki czy altanniki. Wszędzie wyniki były podobne. Zwierzęta różniły się między sobą zdolnościami poznawczymi, a rozkład inteligencji zawsze trzymał się tej samej krzywej. Co więcej, podobnie jak u ludzi, inteligencja wydaje się dziedziczna: spokrewnione ze sobą osobniki mają podobne zdolności poznawcze. To może być zaskakujące, bo mówimy o zwierzętach bardzo odległych od siebie ewolucyjnie i posiadających zupełnie różnej budowy mózgi. 


Kruk wie, że nie wie

Ostatni wspólny przodek ssaków i ptaków żył około 330 mln lat temu, a ptasie mózgi wyglądają zupełnie inaczej niż nasze: za zdolności umysłowe ssaków ma odpowiadać część mózgu znana, jako kora nowa, która przetwarza bodźce ze zmysłów i odpowiada za procesy poznawcze, pamięć i planowanie. 

Ptaki nie mają jej w ogóle. Mimo to, zwłaszcza krukowate, w laboratoryjnych testach radzą sobie doskonale, nie ustępując małpom naczelnym. 

Kruki, wrony, gawrony czy sroki potrafią korzystać z narzędzi, kłamać, zapamiętywać ludzkie twarze i rozwiązywać złożone problemy wymagające od nich zrozumienia podstawowych praw fizyki, na przykład prawa Archimedesa. Wydaje się nawet, że są zdolne do metapoznania - zdają sobie sprawę z własnej wiedzy i wiedzą, kiedy czegoś nie wiedzą. Co więcej, ich inteligencja rozwija się szybciej od tej u ssaków - osiągają wyniki porównywalne z szympansami, czy orangutanami już w wieku czterech miesięcy.

Źródło tych ptasich talentów było długo zagadką. Naukowcy byli przekonani, że pozbawione kory nowej ptaki nie powinny być w stanie myśleć na aż tak abstrakcyjne sposoby. Dokładne badania ich mózgów pokazały jednak, że rozwiązały problem inaczej, niż ssaki: neurony w ich mózgach są upakowane o wiele gęściej niż nasze. Okazało się na przykład, że liczba neuronów w przodomózgowiu krukowatych przekracza liczbę neuronów w przedmózgowiach o wiele większych mózgach małp naczelnych.

Tajemnicą pozostaje jednak, dlaczego inteligencja - w tym nasza - w ogóle powstała w toku ewolucji. Duże, zdolne do zaawansowanych działań mózgi są dla zwierząt bardzo kosztowną inwestycją, wymagającą wielkiej ilości energii.

Naukowcy mają kilka hipotez. Jedna z nich, hipoteza "bufora poznawczego" mówi, że większa inteligencja pozwala zwierzętom lepiej dostosowywać się do nieprzewidywalnych zmian w środowisku. Inna, hipoteza "inteligencji machiavellicznej" stwierdza, że czynnikiem napędzającym rozwój inteligencji była rywalizacja między osobnikami należącymi do innego gatunku: zwłaszcza u zwierząt żyjących w dużych grupach o złożonej hierarchii, inteligentniejsze zwierzęta łatwiej zdobywają silniejsze pozycje. Trzecia koncepcja, "inteligencji kulturowej" mówi, że inteligentniejsze zwierzęta oszczędzają energię i działają efektywniej, bo mogą uczyć się na błędach i sukcesach innych zwierząt, nie narażając się na niebezpieczeństwo.

Krzak poznania

- Ludzie chcą być wyjątkowi - mówi Jennifer Vonk, badająca różne gatunki zwierząt psycholog z Uniwersytetu Oakland w Michigan dodając: - Za każdym razem, kiedy badacz odkrywa, że użycie narzędzia albo komunikacja przypominająca język nie jest wyjątkowa dla ludzi, pojawia się ktoś inny, kto stara się stworzyć nową kategorię podnosząc poprzeczkę. 

Prymatolog Frans de Waal, uważany za guru na polu badań możliwości poznawczych zwierząt, już od dawna sugeruje, że powinniśmy wygumkować arystotelesowską scala naturae, która stawia zwierzęta poniżej ludzi. Słynny badacz twierdzi, że nie da się stworzyć prostej skali, na której moglibyśmy umieścić możliwości poznawcze zwierząt. "Bardziej przypomina to krzak" - twierdzi naukowiec. "Krukowate to jedno z rozgałęzień, delfiny inne, a naczelne, w tym my, jeszcze inne. Nie można ich umieścić na jednej prostej skali, ponieważ wszystkie zwierzęta są bardzo mądre, w robieniu tego, co pozwala im przeżyć. 

W każdym przypadku wydaje się, że te same czynniki, które ukształtowały nasze mózgi, musiały też działać w przypadku innych zwierząt. Co oznacza, że nasze poczucie wyższości nigdy nie było uzasadnione. Wszystkie zwierzęta myślą - po prostu nie myślą o tym samym, co my.