Reklama

Magiczne sztuczki grzybów. Rozmawiają, leczą i sterują owadami

Grzyby na co dzień kojarzą nam się z jesiennymi wyprawami do lasu po kurki, podgrzybki czy koźlarze. Z kolei w przedszkolach i szkołach uczono nas o trujących muchomorach i sromotnikach. I… to w zasadzie tyle. To jednak zaledwie maleńki fragment olbrzymiego świata grzybów - organizmów, których cechy i umiejętności potrafią być niezwykłe i naprawdę fascynujące.

Czy wiedzieliście, że grzyby mogą pomagać w leczeniu chorób? Organizmy te mają również niesamowitą umiejętność sterowania innymi istotami. Z kolei z niedawnych badań wynika, że grzyby ze sobą... rozmawiają!

Do tej pory opisano aż 150 tys. gatunków grzybów. Ta liczba robi wrażenie, ale z biegiem lat na pewno jeszcze wzrośnie. Niektórzy naukowcy twierdzą bowiem, że na świecie może być aż 5 milionów różnych gatunków grzybów i nie poznaliśmy jeszcze 90 proc. z nich. W Polsce występuje ponad 3 tys. gatunków grzybów. Jednak to, że na świecie są prawdopodobnie miliony gatunków grzybów to dopiero początek ciekawych faktów na ich temat.

Reklama

Grzyby pomagają w leczeniu alkoholizmu

Choć grzyby halucynogenne wielu osobom kojarzą się wyłącznie z psychodeliczną używką, to ostatnie badania wskazują, że "halucynki" mogą wkrótce znaleźć zastosowanie w medycynie. "Cudowne grzyby" zyskały szczególną popularność w latach 60. XX w. w związku z ogromnym zainteresowaniem tą substancją przez ruch hippisowski. W ostatnim czasie trwają jednak badania nad ich zastosowaniem w leczeniu m.in. depresji, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych czy terapii uzależnień.

To właśnie w przypadku ostatniego schorzenia grzyby halucynogenne zaczęły przynosić pierwsze, wymierne efekty. Amerykańscy naukowcy odkryli, że znajdująca się w nich substancja aktywna - psylocybina - w większości przypadków pozwala zmniejszyć liczbę dni, w których osoby uzależnione spożywały nadmierną ilość alkoholu. Z kolei w przypadku aż połowy badanych alkoholików wystarczyła zaledwie jedna dawka "grzybków", aby uzależnieni zupełnie przestali pić.

Grzyby mają swój język i bogaty słownik

Kolejną ciekawostką na temat grzybów jest fakt, że potrafią one przesyłać między sobą impulsy elektryczne, podobne do tych, które ludzki mózg przesyła neuronami w naszych ciałach. Wiadomo było o tym już od jakiegoś czasu, jednak niedawno naukowcy postanowili pójść o krok dalej i sprawdzić, o czym dokładnie rozmawiają grzyby.

Angielski naukowiec Andrew Adamatzky był w stanie stworzyć swojego rodzaju słownik grzybów, identyfikując aż 50 różnych komunikatów, które przesyłają między sobą te organizmy. Pogrupowano je według skoków aktywności elektrycznej. Okazało się, że grzyby tworzą całe "zdania" o długości przypominającej ludzką mowę. Z kolei pojedyncze "słowa" trwały nawet... 21 godzin.  

Pasożytnicze grzyby i owady zombie

Na koniec coś dla ludzi o mocnych nerwach. Niesamowite umiejętności grzybów nie ograniczają się tylko do psychodelicznych wizji czy przesyłania między sobą sygnałów. Jak wiemy, grzyby mogą być też trujące i dużo mniej przyjazne.   

Szczególnie mrożące krew w żyłach są grzyby drapieżne pasożytnicze, a konkretniej - entomopatogeniczne. To specyficzny rodzaj, który żeruje na owadach i zaraża je chorobami. Niektóre grzyby zarażają po to, żeby zabić, ale nie wszystkie.

Są też bowiem gatunki, które po zarażeniu utrzymują owady przy życiu. Takie grzyby pasożytują np. na cykadach, ćmach czy mrówkach. Zarażony owad nie jest ani martwy, ani żywy i zachowuje podstawowe funkcje życiowe. Nie ma jednak kontroli nad organizmem, bo przejmuje ją właśnie pasożytniczy grzyb. Z czasem owad umiera.

Niedawno szerokim echem w internecie odbił się film, na którym widać teoretycznie martwą cykadę. Jednak ta, mimo że została w dużej części zjedzona, nadal się poruszała. Stało się tak za sprawą przebiegłego grzyba z gatunku Massospora cicadina.

Czytaj także: Nalewka z tego grzyba to remedium na wiele dolegliwości

Co ciekawe, grzyby zamieniające swoje ofiary w "zombie" występują także w Polsce. Chodzi o Ophiocordyceps ditmarii, który pasożytuje na błonkówkach - infekuje, rozwija się w ciele ofiary, a po jej śmierci wyrasta (np. z głowy), by uwolnić zarodniki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy