Koale jeszcze można ocalić. Szansą jest zamrażanie nasienia
Kilka miesięcy temu australijskie ministerstwo środowiska oficjalnie wpisało koale na listę gatunków zagrożonych wyginięciem. Szacuje się, że endemiczne torbacze mogą zniknąć z naszej planety już do 2050 roku. Naukowcy, chcąc zapobiec takiemu scenariuszowi, proponują następujące rozwiązanie – biobankowanie.

W lutym bieżącego roku australijskie władze ogłosiły, że endemiczne dla wschodniego wybrzeża kraju koale zostały oficjalnie wpisane na listę gatunków zagrożonych wyginięciem. Coraz częstsze susze i pożary spowodowane zmianami klimatu w połączeniu z wszechobecnymi chorobami przyczyniły się do znacznego zmniejszenia populacji gatunku.
W samym stanie Queensland liczba koali zmniejszyła się aż o połowę w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Szacuje się, że łącznie na wolności żyje zaledwie około 50 tysięcy tych torbaczy. Tak drastycznie zmiany mogą doprowadzić do całkowitego wyginięcia gatunku już w 2050 roku. W związku z powyższym potrzebne są zdecydowane działania, a z pewnymi propozycjami wyszła właśnie grupa australijskich badaczy.

Jak uratować koale?
W czasopiśmie naukowym "Animals" pokazali oni korzyści, jakie mogą wynikać z zastosowania w przypadku koali biobankowania i innych podobnych technologii polegających na gromadzeniu i zamrażaniu nasienia pobranego od samców w celu przyszłego wspomagania reprodukcji.
Dzięki użyciu takich metod zdecydowanie zwiększy się różnorodność genetyczną wśród hodowanych zwierząt, co ma olbrzymie znaczenie w sytuacji zagrożonych gatunków i zapobiegania chowu wsobnego. Dodatkowo kilkukrotnie, a nawet kilkunastokrotnie, zmniejszą się wówczas potencjalne koszty, jakie mogłyby się wiązać z zastosowaniem standardowych procedur wymagających stworzenia znacznie większych kolonii do uzyskania podobnego zróżnicowania genetycznego.
Zaoszczędzone pieniądze można zainwestować na przykład w odbudowywanie siedlisk koali, których liczba również znacząco się zmniejszyła w wyniku coraz częstszych pożarów oraz wylesiania.