Reklama

Nauka na TikToku? To możliwe. Doktor z TikToka ma już miliony widzów

„Dinozaury, planety i zabawa” – tak brzmi opis profilu Konrada Skotnickiego, który w internecie funkcjonuje pod pseudonimem „Doktor z TikToka”. Z jego filmów można dowiedzieć się m.in. tego, że w polskim Bałtyku pływają rekiny oraz że niesporczaki są wyjątkowo wytrzymałymi organizmami.

Konrad Skotnicki na samym TikToku ma ponad 400 tys. obserwujących, a jego filmy w sumie obejrzano już miliony razy. "Doktor z TikToka" nie tańczy ani nie robi żartów - jego materiały to przede wszystkim naukowe ciekawostki. Twórca udowadnia tym samym, że nauka nie musi być nudna i jak najbardziej jest dla niej miejsce w obecnych czasach.

Doktor z TikToka podbija internet

- Nie damy rady jako ludzie się skupić na milionie spraw naukowych, które chcemy poznać, jeżeli one nie będą ciekawe - wyjaśnia swoją filozofię popularny TikToker. Konrad Skotnicki krytykuje polską szkołę, gdzie, jak mówi, treści są przekazywane w "skandalicznie nudny sposób".

Reklama

- Uważam, że w ten sposób nie da się zaszczepić radości do zdobywania wiedzy - mówi "Doktor z TikToka". - Według mnie element zabawy jest absolutnie kluczowy - podkreśla twórca internetowy. - Zwłaszcza na TikToku, który nie jest uniwersytetem, tylko aplikacją stworzoną do zabawy. Więc trzeba tam "przemycać" treści naukowe, ale korzystając z zabawy.

Konrad Skotnicki zaznacza, że jego celem nie jest formalna edukacja, ale "pokazywanie, że nauka może być fajna". - Próbuję odbudować dziecięcą radość do poznawania rzeczy i odkrywania świata, którą często tracimy przez szkołę, życie i wiele innych elementów - mówi "Doktor z TikToka". Podkreśla, że TikTok nikomu nie zastąpi szkoły, ale może pomóc ludziom pokochać naukę na nowo.

Popularyzacja nauki? Nie w Polsce

A jak na twórczość internetową naukowca reaguje środowisko innych badaczy i czy równie chętnie podchodzą do popularyzacji nauki? Konrad Skotnicki zgadza się ze stwierdzeniem, że polski system jest "skostniały" i panują w nim wręcz "stosunki feudalne".

- Uważam, że winę ponosi system (...) W polskim systemie nauki nie ma żadnych zachęt dla naukowców i naukowczyń, żeby popularyzować naukę i żeby opowiadać społeczeństwu w prosty sposób o tym, co tak naprawdę robią w laboratoriach i instytucjach - mówi "Doktor z TikToka". - Tych zachęt jest dosłownie zero - podkreśla. Dlatego mało kto chce popularyzować naukę w Polsce.

Zobacz także inne podcasty Przemysława Białkowskiego:

Skąd się bierze betonoza w Polsce? Samorządy betonują, bo mogą

"Pies to nie człowiek". Behawiorysta tłumaczy, jak dobrze wychować czworonoga

Rysi w Polsce nadal jest jak na lekarstwo. Oni chcą to zmienić

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama