Reklama

Z każdym kęsem zbliżamy się do katastrofy. Ciemna strona mięsa

Mięso uznaje się cały czas za niezbędny element nie tylko diety człowieka, ale wręcz jego kultury. Myślenie o nim w ten sposób podtrzymują mięsne koncerny, które bogacą się na wiele sposobów - także poprzez rządowe wsparcie i nie ponoszenia kosztów destrukcji środowiska, czym pchają świat w kierunku katastrofy.

W sierpniu 2021 roku Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) wydał pierwszą część raportu, który złożenie opisuje zjawisko zmiany klimatu na naszej planecie. Za analizę odpowiada ponad 200 badaczy z całego świata, którzy opracowali wnioski z ponad 14 tys. badań naukowych. Dokument konkluduje, że tylko szybka, głęboka i trwała redukcja emisji dwutlenku węgla, metanu oraz innych gazów cieplarnianych doprowadzi do ograniczenia ocieplenia, co prawdopodobnie pozwoliłoby na dostosowanie się do zmienionych, ale w jakimś stopniu stabilnych warunków klimatycznych. Taka redukcja jest możliwa wyłącznie poprzez zmiany we wszystkich sektorach w tym w gospodarowaniu ziemią i produkcji żywności - rolnictwo i leśnictwo odpowiadają za około 23 proc. emisji gazów cieplarnianych, do czego zalicza się metan, który ma 86-krotnie silniejszy efekt cieplarniany niż CO2 w perspektywie 20 lat. Poziom metanu w atmosferze osiągnął w 2020 r. rekordowe 1892,3 ppb (części na miliard).

Reklama

Ale co to w ogóle ma wspólnego z mięsem?

Wołowina nie rośnie na drzewach, ale zamiast nich

Jak wynika z ostatnich badań, produkcja żywności pochodzenia zwierzęcego (i pasz dla zwierząt hodowlanych) odpowiada za 19 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych. Głównym źródłem emisji gazów cieplarnianych wynikających z rolnictwa jest wylesianie - drzewa wraz ze wzrostem pochłaniają dwutlenek węgla i wbudowują go w siebie, natomiast podczas ich spalania i rozkładania się, zmagazynowany w nich węgiel trafia znów do atmosfery.  

40 proc. terenów, które pozyskuje się poprzez wylesianie, zagospodarowywanych jest jako pastwiska lub pola uprawne. Łącznie aż 80 proc. wszystkich gruntów rolnych przeznacza się na produkcje żywności odzwierzęcej - mięsa, nabiału itd. W samej Amazonii, największym tropikalnym lesie deszczowym na świecie, 70 proc. wylesianych terenów, wykorzystywanych jest jako pastwiska dla bydła. Produkcja wołowiny to największe pojedyncze źródło karczowania lasów tropikalnych na świecie, pięciokrotnie większe niż jakikolwiek inny sektor (druga jest uprawa soi, ale ok. 70 proc. plonów tej rośliny przeznacza się... na paszę dla zwierząt hodowlanych). Łącznie hodowla bydła odpowiada za 36 proc. wylesiania związanego z rolnictwem. 

Bydło jest zresztą ogromnym problemem także z innego powodu - w żołądkach przeżuwaczy, takich jak krowy, podczas rozkładu trawy niektóre z obecnych tam drobnoustrojów wytwarzają metan, który krowy następnie wyrzucają w formie beknięć. Wspomniany już metan jest bardzo silnym gazem cieplarnianym.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), każdego roku do atmosfery trafia 570 mln ton metanu, z czego 60 proc. to efekt działalności człowieka. Jedna trzecia z tego pochodzi z rolnictwa, przede wszystkim właśnie z hodowli krów.

Wylesianie to nie tylko wielki problem dla klimatu, ale także dla różnorodności biologicznej - lasy, szczególnie tak unikatowe jak Puszcza Amazońska - są domem  wielkiej liczby gatunków roślin i zwierząt. Tymczasem ludzkość już teraz poprzez destrukcję środowiska naturalnego doprowadziła do szóstego masowego wymierania gatunków na Ziemi - tylko między 1970 a 2016 r. populacja ssaków, ptaków, ryb, płazów i gadów spadła o 68 proc. W tym momencie milionowi gatunków zwierząt i roślin grozi całkowite wyginięcie. Tylko od 2000 r. zostały zniszczone naturalne siedliska o wielkości 1,9 mln km2, co stanowi około ośmiokrotności obszaru Wielkiej Brytanii. Według analizy The Economics of Ecosystems and Biodiversity (TEEB), której głównym autorem jest ekonomista Deutsche Bank Pavan Sukhdev, związane z utratą lasów straty ekonomiczne mają wartość od 2 do 5 bilionów (tysięcy miliardów) dolarów rocznie, czyli 7 proc. światowego PKB. To wycena usług, które zapewniają lasy, jak m.in. dostarczanie żywności, drewna, zapewnianie retencji, oczyszczanie powietrza, produkcja tlenu. 

Mięso jest tanie, bo finansujemy je wszyscy

Czy wyobrażamy sobie, żeby państwo dotowało produkcje tytoniu, czyli czegoś skrajnie szkodliwego dla zdrowia? Cóż... Nie musimy sobie wyobrażać, bo tak właśnie cały czas jest. Więc skoro rządy nadal wkładają pieniądze do kieszeni producentów czegoś, czego szkodliwość jest dzisiaj oczywista i o czym wie każdy, to dlaczego miałyby nie subsydiować mięsa, o którego złożonej szkodliwości wie stosunkowo niewielka część społeczeństwa? 

Okazuje się, że tylko rząd Stanów Zjednoczonych w sektor produkcji tego rodzaju żywności pompuje rocznie 38 mld dolarów. A ile subsydiów ląduje u producentów warzyw i owoców? 17... milionów dolarów, czyli zaledwie 0,04 proc. kwoty zasilającej branżę mięsną.

Nieinaczej jest w przypadku Unii Europejskiej, gdzie prawie jedna piąta budżetu - około 28 mld euro - jest co roku przeznaczona na wsparcie hodowli zwierząt. Dodatkowo UE corocznie przeznacza 200 mln euro dotacji na "promocję produktów rolnych", z czego około 60 mln euro w ciągu ostatnich trzech lat zostało wydane na 21 kampanii marketingowych mięsa. A te próbują przedstawić przemysł w jak najlepszym świetle. 

Malowanie mięsa na zielono i biało-czerwono


Pokazuje to najnowszy raport Greenpeace'u, który ujawnił praktyki i manipulacje marketingowe ogromnych koncernów mięsnych. To pierwszy taki raport w historii, który demaskuje triki wielkich mięsnych korporacji. Powstał na podstawie analizy reklam mięsa w Polsce, Hiszpanii, Francji, Danii, Niemczech i Szwajcarii.

W raporcie opisano mity, jakie tworzą producenci mięsa, by wykorzystywać do marketingu ludzkie pragnienia, takie jak potrzeba akceptacji, sukcesu, miłości, szacunku i dobrego samopoczucia, i zachęcać do zakupu swoich produktów. Koncerny według raportu dążą do przedstawiania przemysłu mięsnego jako rozwiązania kryzysu klimatycznego i przyrodniczego, a nie jako jednej z jego przyczyn (to tzw. greenwashing). Dodatkowo za cel swojej manipulacji obierają dzieci i młodzież, aby wpajać przyszłym pokoleniom, że jedzenie mięsa jest pożądaną praktyką. Łączą także mięso z tożsamością narodową, czyniąc z jego jedzenia patriotyczny akt poparcia dla kraju, kultury, rolników i gospodarki. W końcu wzmacniają stereotypy dotyczące płci poprzez sugerowanie, że jedzenie mięsa czyni bardziej męskim, a karmienie rodziny mięsem czyni lepszą żoną lub matką.

Smaker poleca: Młodzi Polacy jedzą coraz mniej mięsa. Czy w przyszłości będzie ono jeszcze potrzebne?

Roślinna przyszłość

Jednak jeśli chcemy uratować naszą przyszłość, nie możemy przyjmować narracji narzuconej przez producentów żywności odzwierzęcej - podkreślają to badacze zajmujący się zmianami klimatu. Po zakończeniu szczytu COP26 w Glasgow 40 naukowców z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) opublikowało list otwarty.

"W kilku recenzowanych badaniach podkreślono, że jeśli światowe spożycie mięsa będzie się utrzymywać na przewidywanym poziomie, do 2050 roku emisje rolnicze pochłoną cały światowy budżet emisji dwutlenku węgla, przy czym rolnictwo zwierzęce będzie miało w tym swój główny udział" - piszą badacze i dodają, że "nawet gdyby wszystkie globalne emisje z paliw kopalnych zostały natychmiast wstrzymane, emisje pochodzące z naszych systemów żywnościowych i tak przekroczyłyby 1,5 st. Celsjusza do 2050 roku".

Jakie jest więc rozwiązanie? Dieta roślinna.

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama