Reklama

Deklaracja Brazylii w sprawie wylesiania budzi wielki sceptycyzm

Spośród ponad 100 krajów, które zobowiązały się do zaprzestania wylesiania do 2030 r. na szczycie klimatycznym w Glasgow, deklaracja ze strony jednego państwa została szczególnie radośnie przywitana - mowa tu o Brazylii. Jednak naukowcy i organizacje zajmujące się ochroną środowiska mają wielkie wątpliwości, czy słowa przełożą się na czyny.

Na terenie tego kraju znajduje się 60 proc. największego na świecie lasu deszczowego - Amazonii. Jednocześnie jego destrukcja gwałtownie wzrosła, odkąd skrajnie prawicowy prezydent Jair Bolsonaro objął urząd w styczniu 2019 r.

Jeśli ma istnieć więc jakakolwiek perspektywa osiągnięcia celu deklaracji z COP26 do 2030 r., świat potrzebuje Brazylii na pokładzie porozumienia. Dlatego politycy, tacy jak wysłannik USA John Kerry przyklasnęli Brazylii, gdy tamtejszy minister środowiska ogłosił w poniedziałek na COP26 ambicję zakończenia nielegalnego wylesiania dwa lata przed tym celem sojuszu, czyli do 2028 r.

Reklama

"Nie mogę się doczekać wspólnej pracy!" - napisał Kerry na Twitterze.

Ale naukowcy, organizacje non-profit i grupy rdzennej ludności są sceptyczni.

- W ciągu ostatnich trzech lat, wylesianie tylko rosło - powiedziała Luciana Gatti, naukowczyni z brazylijskiej agencji badań kosmicznych INPE, która bada rolę Amazonii w globalnych zmianach klimatu. - Bez radykalnej zmiany w egzekwowaniu prawa i systemie kar środowiskowych będzie bardzo trudno osiągnąć ten cel - dodała.

Gatti ostrzegła również, że nawet jeśli Brazylia będzie w stanie osiągnąć swój nowy cel, może to być i tak za późno, żeby uratować niektóre części Amazonii, gdzie skala wylesiania jest tak duża, że może powodować masowa obumieranie. 

Chociaż postawa Brazylii na tegorocznym szczycie klimatycznym ONZ oznacza zmianę wcześniejszego tonu Bolsonaro w kwestiach środowiskowych, to wciąż jest ona daleka do dawniejszej pozycji kraju jako jednego z liderów starań w dziedzinie klimatu. 

Brazylia była bowiem gospodarzem szczytu w 1992 r., który ustanowił podstawę wszystkich globalnych negocjacji klimatycznych i zyskała dalszą wiarygodność na początku 2010 r. dzięki radykalnemu ograniczeniu wylesiania, dając przykład całemu światu.

Bolsonaro jednak teraz nie wybrał się do Glasgow, jak większość pozostałych przywódców, którzy podpisali się pod globalnym porozumieniem w sprawie zatrzymania wylesiania.

Przedstawiciele brazylijskich władz nie odpowiedziały na prośbę o komentarz ze strony agencji Reutersa w sprawie krytyki celów Brazylii.

Z pewnością Brazylia jest mocno obecna na tegorocznym szczycie. Rządowe i korporacyjne grupy lobbystyczne z tego kraju mają na COP26 stoisko z gigantycznymi interaktywnymi ekranami pokrytymi liśćmi. Dodatkowo brazylijscy urzędnicy z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Energii i Środowiska regularnie wygłaszają publiczne przemówienia.

Ale program stoiska sygnalizuje niewielką zmianę w stanowisku Brazylii. Urzędnicy z tego kraju opowiadają głównie o polityce biopaliwowej - działaniu silnie wspieranym przez agrobiznes, ale eksperci twierdzą, że należy z niej zrezygnować, aby osiągnąć neutralność węglową.

Dla byłej minister środowiska Izabelli Teixeiry brak szczegółów w propozycji Brazylii dotyczącej wylesiania sprawia, że jest ona nierealistyczna.

- To tylko liczby, nie ma żadnej strategii - stwierdziła.

Potrzeba radykalnych zmian

Brazylia nie jest jedynym krajem, wobec którego działacze mają nadzieję na radykalne zmiany. Na terenie Rosji, czwartego co do wielkości emitenta gazów cieplarnianych na świecie, znajduje się około jednej piątej lasów na Ziemi, ale w ostatnich latach nawiedzały je ogromne pożary.

Rosja twierdzi, że około 50 proc. rocznej zdolności absorpcji węgla przez jej lasy - około 600 mln ton CO2 - jest tracona na skutek pożarów i wyrębu.

Mikhail Kreindlin, ekolog z Greenpeace Rosja, powiedział, że ważne jest, aby Rosja inwestowała więcej w gaszenie pożarów lasów, zapobieganie im oraz monitorowanie pożarów.

- W Rosji najważniejszą rzeczą jest znaczne zmniejszenie liczby pożarów, ponieważ w ciągu ostatnich lat mamy do czynienia z tendencją wzrostową w tej kwestii - powiedział Kreindlin.

W zeszłym roku w Brazylii wylesiony został obszar o wielkości niewiele większej od woj. świętokrzyskiego i chociaż może nastąpić niewielki spadek w tym procesie w 2021 r., wylesianie nadal pozostaje na poziomie niewidzianym od 2008 r.

Farmerzy i ranczerzy czują się ośmieleni pod przywództwem Bolsonaro ze względu na jego głośne poparcie dla przemysłu i krytykę regulacji środowiskowych oraz tych dotyczących rdzennych mieszkańców, które chronią ogromne połacie Amazonii przed zniszczeniem.

Telma Taurepang, członkini rdzennego plemienia Taurepang i koordynatorka Związku Rdzennych Kobiet Brazylijskiej Amazonii, stwierdziła, że nie wierzy w to, że deklaracja Brazylii lub szersze globalne porozumienie zakończy wylesianie lub ograniczy emisje.

- To kłamstwo rządów, ponieważ mówią, że będą zmniejszyć emisje, a jednocześnie dają pieniądze na zwiększenie produkcję soi, agrobiznes, zasilanie górnictwa oraz nie słuchają rdzennych mieszkańców - powiedziała w Glasgow. 

Carlosowi Nobre, jednemu z czołowych klimatologów badających Amazonię, trudno jest zaufać Bolsonaro.

Nie ma sposobu, żeby uwierzyć, że prezydent rzeczywiście zmienił swoje stanowisko - powiedział.

© 2021 Reuters
Dowiedz się więcej na temat: COP26 | wylesianie | Amazonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy