Reklama

Największe katastrofy elektrowni jądrowych

Energetyka jądrowa nie od dziś dzieli ludzi na zagorzałych zwolenników i przeciwników atomu. Bez wątpienia taki sposób dostarczania energii niesie ze sobą całą masę zalet takich jak brak emisji gazów cieplarnianych czy niezależność od warunków pogodowych, jednak wciąż przyćmiewane są one przez największe katastrofy elektrowni jądrowych, które poważnie zagrażają mieszkańcom i mocno zanieczyszczają środowisko.

Na całym świecie działa około 440 energetycznych reaktorów jądrowych, które produkują mniej więcej 10 procent światowej energii elektrycznej. Spośród wszystkich zielonych źródeł energii tylko elektrownie wodne wyprzedzają pod tym względem atom, co pokazuje, jak istotną ma on pozycję.

Elektrownie jądrowe nie emitują żadnych gazów cieplarnianych ani uciążliwego hałasu. Zajmują wyjątkowo mało miejsca i nie są uzależnione od warunków pogodowych, zapewniając stabilne źródło energii. Jednak rozwój tej technologii miał także swoje upadki, które do dziś elektryzują społeczeństwo.

Reklama

Zobacz także: Wyjątkowe turbiny wiatrowe pojawią się na norweskich wodach

Katastrofa kysztymska

29 września 1957 miał miejsce największy ówcześnie wypadek jądrowy w historii, który dzierżył ten niechlubny tytuł aż do pamiętnego zdarzenia w Czarnobylu. Władze ZSRR pracowały wówczas nad raczkującą jeszcze technologią jądrową, która miała pomóc im stać się globalną potęgą.

Niestety wskutek awarii zbiornik radioaktywnych odpadów eksplodował, zanieczyszczając dziesiątki tysięcy kilometrów kwadratowych ziemi. Teren ten automatycznie stał się najbardziej skażonym miejscem na całej naszej planecie.

Olbrzymie ilości odpadów, które pozostały po wybuchu, wrzucono po prostu do lokalnej rzeki, z której wielu mieszkańców czerpało wodę do picia i zażywało w niej kąpiele. Oczywiście, jak to bywało w zwyczaju ZSRR, całą sprawę starano się zatuszować, co tragicznie skończyło się dla wspominanych mieszkańców. Cześć z nich wkrótce zmarła na różnego rodzaju nowotwory, będąc nieświadomym, co do nich doprowadziło.

Co ciekawe, o całym zajściu szybko dowiedzieli się Amerykanie, jednak ze względu na podobne działania odbywające się w ich kraju całą sytuację przemilczeli.

Wypadek w elektrowni jądrowej Three Mile Island

Przeszło dwadzieścia lat po wydarzeniach w ZSRR miał miejsce wypadek jądrowy w Stanach Zjednoczonych na sztucznej wyspie Three Mile Island. Nie był to pierwszy taki incydent w tym kraju, lecz jego skutki na wiele lat wstrzymały rozwój energetyki jądrowej.

Wady techniczne w połączeniu z niekompetencją obsługi doprowadziły do uwolnienia radioaktywnych gazów do atmosfery. Co prawda, podczas incydentu nikt nie zginął, a okoliczni mieszkańcy nie zostali narażeni na żadne negatywne skutki zdrowotne, lecz wypadek doprowadził do negatywnego postrzegania tego typu elektrowni oraz rekordowo drogiego procesu dekontaminacji. Od tego momentu nie otwarto żadnego nowego reaktora na terenie USA.

Zobacz także: Energetyka jądrowa - zalety i wady atomu

Katastrofa w Czarnobylu

Koniec kwietnia 1986 roku z pewnością zapisał się na stałe pamięci starszego pokolenia Polaków, którzy w wielu przypadkach do dzisiaj pamiętają, co robili w tamtym czasie. Bezprecedensowa katastrofa doprowadziła do skażenia niemal całej Europy i śmierci wskutek przewlekłej choroby popromiennej dziesiątek, o ile nie setek, tysięcy osób.

O Czarnobylu powstało już tyle książek, filmów, audycji radiowych i innych materiałów, że ciężko w tym temacie powiedzieć cokolwiek nowego. To była po prostu olbrzymia tragedia. Nawet w 2022 roku skażone tereny doprowadziły do śmierci osób przebywających na tym obszarze.

Fukushima

Gdy wydawało się, że wszelkie poważne wypadki związane z elektrowniami jądrowymi mamy już za sobą, pojawiła się Fukushima. Potężne trzęsienie ziemi doprowadziło do gigantycznego tsunami, które wdarło się na teren zakładu, pozbawiając go wszelkiego zasilania. Nikt nie przewidział, że fale mogą osiągnąć aż tak wielkie rozmiary.

Pozbawione sprawnego układu chłodzenia rdzenie reaktorów jądrowych wkrótce stopiły się, a do atmosfery dostały się duże ilości substancji promieniotwórczych. Po 11 latach od zdarzenia prace likwidacyjne wciąż trwają. Szacuje się, że katastrofa będzie kosztować Japonię nawet 235 miliardów dolarów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL