Reklama

Nie tylko rysie. Oto 10 najbardziej zagrożonych gatunków w Polsce

W Polsce jest ponad 100 gatunków zwierząt, których populacja jest w jakimś stopniu zagrożona. Wykorzystajmy popularność rysia, by zwrócić uwagę również na inne gatunki, które potrzebują naszej pomocy.

WWF podaje, że w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat populacja dzikich zwierząt na świecie zmniejszyła się o 68 proc. Powodem masowego wymierania jest działalność człowieka - wylesianie i niszczenie siedlisk, przełowienie, kłusownictwo oraz skutki globalnego ocieplenia. Problem w tym, że proces utraty bioróżnorodności nasila się wraz z kryzysem klimatycznym - i jak na razie nie widać perspektyw na zatrzymanie tej negatywnej tendencji.

Najbardziej zagrożone gatunki w Polsce

Pomysłem na to, jak zatrzymać wymieranie gatunków, jest utworzenie przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN) "Czerwonej księgi gatunków zagrożonych", która określa stopień zagrożenia poszczególnych gatunków, ale też wysuwa propozycje działań profilaktycznych i ochronnych. Pierwsze wydanie powstało w 1963 r.

Reklama

Z kolei w 1992 r. naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie przygotowali "Polską czerwoną księgę zwierząt". Podzielono ją na dwa tomy: kręgowce i bezkręgowce. Nie tak dawno, bo w 2020 r., Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, w ramach uzupełnienia dla “Polskiej czerwonej księgi" PAN-u, opublikowało obszerny raport zatytułowany "Czerwona lista ptaków Polski"

Wybraliśmy dziesięć zagrożonych gatunków w Polsce, o których warto wiedzieć.

1. Żubr

(8000 osobników w Polsce)

Na początek pozytywny przykład. Do niedawna żubr był zaliczany przez "Czerwoną księgę" do gatunków "zagrożonych wyginięciem", ale od 2021 r. jego status uległ nieznacznej poprawie - króla Puszczy Białowieskiej przesunięto do grupy "bliskiej zagrożonej wyginięciu".

Sukces ten udało się osiągnąć m.in. dzięki pracy przyrodników, opiekunów, ale też aktywistów i działających na rzecz zakazu polowań. "To, że się udało uratować żubra przed wyginięciem, to cud. Bardzo się cieszę, że WWF miał w tym swój udział, wspierając powstanie w 2004 r. »Planu działań dla żubra«, wyznaczającego na wiele lat cele i kierunki działań. To właśnie jego konsekwentna realizacja, w szczególności w Polsce, przyczyniła się do poprawy stanu ochrony tego gatunku" - mówi Stefan Jakimiuk z WWF.

Nie powinniśmy popadać w hurraoptymizm, bo żubr nadal jest na granicy alarmu i wciąż wymaga długofalowej ochrony.

2. Żółw błotny

(100 osobników w Polsce)

Żółw błotny to jedyny żółw występujący naturalnie w Polsce. Istnieje poważny spór o to, ile lat może przeżyć taki okaz. Niektóre sensacyjne informacje podają, że "ponad 100 lat", jednak przyrodnicy są bliżsi stwierdzeniu, że jest to raczej "kilkadziesiąt lat". Ale czy któryś jest w stanie dotrwać choćby do czterdziestki? Z tym może być problem, bo gatunek ten ma w Polsce (i nie tylko) ogromne kłopoty.

W 2001 r. żółw błotny został umieszczony w polskiej "Czerwonej księdze". Prawidłowo funkcjonująca populacja potrzebuje zarówno zbiorników wodnych, jak i miejsc bardzo suchych, gdzie mogłaby składać jaja. Problem w tym, że masowe osuszanie gruntów i mokradeł w ostatnich dekadach utrudnia tym rzadkim zwierzętom normalną egzystencję. Błota dla żółwi błotnych jest w Polsce coraz mniej.

3. Wąż Eskulapa

(80 - 200 osobników w Polsce)

Wygląda egzotycznie, ale jest nasz - polski. Grzbiet ma brązowy lub oliwkowo-brązowy, z kolei brzuch maluje się w kanarkowo-żółty lub żółto-biały. Mowa o eskulapie, największym krajowym gatunku węża, którego długość może sięgać nawet 170 cm.

Eskulap jest niejadowitym drapieżnikiem, który najczęściej zjada myszy i jaszczurki. Swoje ofiary zabija poprzez duszenie.

Na południu Europy kondycja populacji eskulapa jest przyzwoita i określa się ją w kategoriach "najmniejszej troski". W przypadku polskiej jest dużo gorzej - gatunek ten znajduje się w "Czerwonej księdze zwierząt" i jest objęty statusem ścisłej ochrony.

W ostatnich dekadach warunki do przeżycia tego węża uległy pogorszeniu. Największym zagrożeniem są przekształcenia ziemi, które następowały z modernizacją wsi, w związku z czym dochodziło do uszkodzeń siedlisk.

Projekt "Czynna ochrona węża Eskulapa w Bieszczadach Zachodnich", finansowany przez Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych, regularnie powiększa siedliska, gdzie gad może się schronić lub złożyć jaja.

4. Puchacz

(300 par lęgowych w Polsce)

Populacja puchacza, choć powoli rośnie, wciąż jest zagrożona. Ta największa z istniejących sów jest gatunkiem szczególnie wrażliwym na płoszenie - gdy zwierzę się przestraszy, jest w stanie porzucić swoje gniazdo i jaja. Właśnie dlatego - zdaniem OTOP - czynnikami zmniejszającymi liczebność tej populacji są prace gospodarcze w lasach, niekontrolowany rozwój sieci dróg leśnych oraz intensyfikacja turystyki, np. wspinaczkowej.

Zagrożeniem są również postępujące zmiany klimatyczne, zwiększające ilość ekstremalnych zjawisk pogodowych. Przedłużające się opady w czasie przebywania piskląt w gnieździe zwiększają ich śmiertelność i obniżają produktywność populacji.

5. Morświn

(450 osobników w Bałtyku)

Morświn - kuzyn delfina, który co pewien czas jest widywany się w Zatoce Puckiej - ma status gatunku krytycznie zagrożonego wyginięciem.

Kluczowym zmysłem orientacji morświna jest echolokacja. Problem w tym, że ten "system" jest nieprzystosowany do wychwytywania bałtyckich sieci rybackich, utkanych z bardzo cienkich nitek. W internecie można znaleźć zdjęcia pokazujące morświny, które zaplątały się w pułapkę i ostatecznie umierały w męczarniach.

Polscy naukowcy próbują wymyślić coś, co ocali te zwierzęta. W ramach pilotażowego projektu pomiędzy Helem a Gdynią zainstalowano kilkadziesiąt niewielkich urządzeń akustycznych - pingerów, które miały powstrzymywać morświny przed wpłynięciem do zatoki, gdy na jej wodach będą wystawiane groźne dla nich sieci.

Aktywiści z WWF apelują do UE o ograniczenia połowów z groźnymi dla morświnów sieciami stawnymi oraz obowiązek stosowania akustycznych urządzeń odstraszających (pingerów) na sieciach stawnych w pozostałym zasięgu występowania populacji.

6. Ryś

(200 osobników w Polsce)

11 czerwca obchodzimy dzień największego kota, czyli rysia euroazjatyckiego. To zwierzę, które na własne oczy widziało niewielu, ale prawie każdy darzy ogromną sympatią.

Jednym z elementów prawidłowego funkcjonowania populacji rysi są wędrówki osobników na duże odległości. Samce, które na ogół prowadzą samotniczy tryb życia, mogą poruszać się na obszarze aż do 250 kilometrów kwadratowych. Jednak takich areałów w Polsce ubywa. Coraz gęstsza sieć dróg i infrastruktury uniemożliwiającej migracje, a masowe wycinki i rosnąca presja ze strony człowieka powodują, że tym wrażliwym kotom żyje się coraz trudniej.

W zachowaniu tego gatunku nie pomogła budowa muru na granicy polsko-białoruskiej, która utrudni migracje między subpopulacjami. Przekrojowy artykuł na temat rysi przeczytasz w Zielonej Interii.

7. Foka szara

(20,5 tys. osobników w Bałtyku)

Choć liczebność populacji bałtyckiej populacji na pierwszy rzut oka wydaje się wysoka, to eksperci - w odniesieniu do wskaźników związanych ze stanem odżywienia i rozrodczością - uznają status foki szarej za zły.

Do największych zagrożeń dla tego gatunku zalicza się intensywny przyłów, zanieczyszczenie Bałtyku związkami chlorowcopochodnymi, przez które dochodzi do trudności w zachodzeniu w ciążę oraz brak spokoju w siedliskach.

Istnieje wiele programów, których celem jest ochrona tego gatunku. Wiosną, gdy w Bałtyku przychodzi okres narodzin, morze regularnie wyrzuca osierocone małe foki szare. I w tym momencie pojawiają pracownicy Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego na Helu, którzy zabierają małe zwierzęta do swojej placówki na rehabilitację. Rocznie trafia tam przynajmniej 40 pacjentów. Proces leczenia trwa kilka tygodni. Kiedy foki nabiorą siły i przygotują się do samodzielnego życia, zostają wypuszczone.

8. Rybołów

(26 par lęgowych w Polsce)

Rybołów to jeden z najbardziej zagrożonych wyginięciem ptaków. OTOP podaje, że większość europejskiego zasięgu rybołowów posiada stabilne lub wzrostowe populacje, jedynie w Polsce notuje się regularny spadek liczebności. Jaki jest tego powód? "Sugerować to może istnienie specyficznego dla kraju czynnika ryzyka. Być może jest nim nielegalne zabijanie ptaków dorosłych wychowujących pisklęta, co powoduje obniżenie sukcesu lęgowego" - czytamy.

Innym powodem problemów rybołowa może być fakt, że w Polsce masowo osuszano mokradła, a ptak ten szczególnie upodobał sobie stawy rybne i inne sztuczne zbiorniki wodne.

9. Kraska

(70 par lęgowych w Polsce)

Kraska to przepiękny, kolorowy ptak, jeszcze na początku XX wieku gniazdował na większości obszaru kraju. Teraz to jeden z najszybciej zanikających gatunków z krajową populacją znajdującą się obecnie na krawędzi wymarcia.

Kraska jest wrażliwa na zmiany związane z rozwojem rolnictwa przemysłowego, co prowadzi do kurczenia się siedlisk i zubożenia roślinnej bazy pokarmowej. "Szczególnie negatywny wpływ na populację kraski ma upraszczanie struktury krajobrazu rolniczego, intensyfikacja użytkowania trwałych użytków zielonych lub zanik użytkowania powodujący sukcesję roślinności" - podaje OTOP

Obecnie kraska regularnie występuje tylko na terenie Równiny Kurpiowskiej, a pojedyncze pary przystępują do lęgów na Podkarpaciu.

10. Niedźwiedź brunatny

(110 osobników)

Ochrona przyniosła wymierne skutki w postaci wzrostu populacji niedźwiedzia brunatnego. Jeszcze w latach 70. w naszym kraju żyło tylko około 20 osobników, jednak z każdą dekadą liczba ta rosła co najmniej o kilkanaście sztuk.

Choć populacja niedźwiedzia brunatnego w ostatnich latach wzrosła, to misie wciąż pozostają gatunkiem, któremu należy się bacznie przyglądać. Co zagraża niedźwiedziom brunatnym? WWF podaje, że utrata dostępnych dla niedźwiedzia siedlisk oraz polowania i kłusownictwo spowodowały, że zasięg występowania tego gatunku został ograniczony do obszarów, gdzie zagęszczenie populacji ludzkiej jest bardzo niskie.

Fundacja Dziedzictwo Przyrodniczego (FDP) zwraca uwagę na inny problem - bezsenność niedźwiedzi. W pobliżu miejsca spoczynku coraz częściej prowadzone są prace leśne, które skutkują zniszczeniem gawr.

"Gawry są krytyczne dla przedłużenia ciągłości gatunkowej, jak i zapewnienia tym drapieżnikom warunków do zimowego odpoczynku. O ten spokój jest coraz trudniej, ponieważ nie powstają strefy ochrony wokół gawr, a dodatkowo w ramach prowadzonej gospodarki łowieckiej całorocznie zostawia się pokarm na nęciskach, który sprawia, że niedźwiedzie zamiast gawrować, poruszają się między miejscami, gdzie człowiek przyzwyczaja je do żerowania" - mówi dr Antoni Kostka z FDP.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: zwierzęta | gatunki zagrożone

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy