​Było górnictwo, czas na rolnictwo. Początek debaty o pakcie społecznym

Organizacje pozarządowe rozpoczęły debatę nad paktem społecznym dla rolnictwa. Jej uczestnicy podkreślali: problemów jest wiele, jednak najważniejsze, że zaczyna się mówić o adaptacji polskiego rolnictwa do zmian klimatycznych.

article cover
123RF/PICSEL

- Od kilku lat organizacje pozarządowe mówią, że rolnictwo przestaje być tylko kwestią, którą zajmować powinni się tylko naukowcy czy rolnicy. W coraz większym stopniu jest ono obszarem, który pozostaje w zainteresowaniu nas wszystkich, czyli konsumentów, ale także polityki środowiskowej. Z jednej strony rolnictwo jest ofiarą kryzysu ekologicznego, a z drugiej powinno kontrybuować do ochrony środowiska, ponieważ zmienia się podejście konsumentów - mówił prof. Zbigniew Karaczun, klimatolog, ekspert Koalicji Klimatycznej z SGGW.

Wraz z narastającym kryzysem klimatycznym, to właśnie rolnictwo jest jedną z najbardziej narażonych gałęzi gospodarki. Debata zorganizowana przez Koalicję Żywa Ziemia, Koalicję Klimatyczną, Koalicję Rolnictwo dla Przyrody oraz Koalicję Ratujmy Rzeki, ma zapoczątkować dyskusję. Podpisanie społecznego pakietu, zdaniem inicjatorów, ułatwiłoby wdrożenie unijnego Europejskiego Zielonego Ładu.

Wsparcie Brukseli

Rolnictwu, w którym obecnie dominują monokultury i produkcja przemysłowa, Komisja Europejska proponuje strategię "Od pola do stołu" - plan na rzecz rolnictwa ekstensywnego, którego celem ma być zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego dla mieszkańców UE, ale jednocześnie zmniejszenie negatywnego wpływu całego sektora a środowisko. - Warto przypomnieć, że na rolnictwo przypada około 10 proc. emisji gazów cieplarnianych. Głównym problemem jest metan, pochodzący z hodowli oraz tlenek azotu pochodzący z przenawożenia gleby. Ta strategia zakłada m.in. wzrost produkcji żywności ekologicznej. Tej w Unii jest 10 proc., w Polsce zaledwie 3 proc. - stwierdził Jacek Wasik, dyrektor Przedstawicielstwa Regionalnego Komisji Europejskiej z siedzibą we Wrocławiu.

Eksperci z organizacji pozarządowych wymienili 12 największych wyzwań, jakie stoją przed polskim rolnictwem. To m.in. zagrożenia klimatyczne, wzrost temperatury czy nowe choroby i szkodniki. Zdaniem Justyny Zwolińskiej z Koalicji Żywa Ziemia, ekologia nie musi stać w kontrze do ekonomii. Tym bardziej, że wszelkiego rodzaju opracowania naukowe, dokumenty rządowe i raporty, zwłaszcza z ostatnich dwóch, trzech lat, wskazują, że "powinniśmy iść drogą łączenia ekologii z ekonomią i traktowania ekologii jako podstawy do rozwoju ekonomicznego i społecznego".

To, co według Edyty Jaroszewskiej-Nowak, przewodniczącej zarządu Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi "EKOLAND" jest ważne dla wszystkich, to aby dobrej jakości żywność była wytwarzana bez szkody dla środowiska, zdrowia ludzi ani stanu wód - Jakie rolnictwo powinno być rolnictwem przyszłości jest dla mnie absolutnie jasne. Rolnicy nie muszą być konkurencyjni. Oni muszą współpracować ze sobą i zabezpieczać żywność dla lokalnej społeczności. Jeżeli wrócilibyśmy do zarówno rozproszonej produkcji energii, żywności i dóbr, które zaspakajają potrzeby lokalnej społeczności, nie musielibyśmy konkurować - tłumaczyła Jaroszewska-Nowak.

Działaczka przytacza przykład swojego powiatu. Tam kilku producentów operuje na niewielkim areale. Zdaniem Edyty Jaroszewskiej-Nowak, "jeżeli wytwarzają różnorodną żywność i do tego w domu, to można z tego wyżyć". Rolnicy współpracują z miejscowym sklepem, dzięki czemu dostęp do lokalnej żywności mają mieszkańcy okolicznych gmin. Jednak aktywistka podkreśla, że "potrzebna jest do tego edukacja".

Przede wszystkim retencja

Choć tak, jak na przykładzie wczorajszej nawałnicy w Szczecinie, w mediach dominują zdjęcia podtopień z miast, to problem dotyczy także polskich wsi. Grzegorz Szymoniuk, dyrektor Departamentu Ochrony przed Powodzią i Suszą z Wód Polskich przypomina, że podczas ulew zalewane są wówczas także łąki i pola. - Pół biedy jeśli ta ziemia tak, jak teraz jest wysuszona, natomiast Polska pod względem rolniczym jest bardzo zróżnicowana - tłumaczy.

Wody Polskie pracują nie tylko nad dużymi projektami, które mają wpływ na ogólnopolski system. Niezwykle ważne są zapomniane stare jazy czy zastawki, które przez lata były zaniedbane. Szymoniuk podkreśla, że jego instytucja zdiagnozowała ponad 2,2 tys. takich obiektów. Ponowne ich uruchomienie pozwoliło niewielkim kosztem w zeszłym roku zatrzymać w systemie 313 mln m sześciennych wody.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas