Biden w zdewastowanym New Jersey i nowojorskim Queens zapowiadał inwestycje w infrastrukturę, tak by była bardziej odporna na skutki zmian klimatycznych. - Możemy tylko starać się, by nie było gorzej - przekonywał.
Była to już jego druga podróż do obszarów dotkniętych niszczycielskimi skutkami Idy.
Walka ze zmianami klimatycznymi była jednym z kluczowych elementów zeszłorocznej kampanii wyborczej Joe Bidena, a teraz jest jednym z priorytetów jego administracji.
Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku
Plany wielu reform, ustawy kierujące miliardy dolarów na inwestycje związane dekarbonizacją czy na zapobieganie zmianom klimatycznym zależą jednak od Kongresu. Biden ma jednak nadzieję, że uda się je przeforsować. - Ocalimy w ten sposób cholernie wielu ludzi i oszczędzimy cholernie dużo pieniędzy - przekonywał Biden.
Prezydent USA podkreślał, że potężne pożary, huragany i powodzie, które tego lata uderzały w niemal wszystkie regiony Stanów Zjednoczonych, bezpośrednio dotknęły ponad 100 mln Amerykanów. - To się będzie tylko nasilać - mówił amerykański prezydent, dodając: - Ludzie, musimy słuchać naukowców, ekonomistów i ekspertów do spraw bezpieczeństwa narodowego. Oni wszyscy mówią, że to czerwony alarm. Nasz naród i świat są w niebezpieczeństwie. To nie jest przesada. To jest fakt.
Ida zdewastowała część wybrzeża Zatoki Meksykańskiej i wywołała groźne powodzie na północnym wschodzie USA. Gubernator New Jersey Phil Murphy twierdzi, że odbudowa po przejściu żywiołu "zajmie raczej miesiące, a nie tygodnie".









