Skandal pod Warszawą. Ktoś całkowicie zasypał drogę śmieciami
Burmistrz podwarszawskiego Karczewa zaalarmował w mediach społecznościowych na temat sytuacji, która miała miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek. "Skandal. Droga gminna została zamieniona w śmietnik" - przekazał samorządowiec. Na dowód pokazał zdjęcia, na których widać górę odpadów całkowicie blokujących przejazd. W sprawie są już tropy, które być może pomogą w ujęciu sprawców. To... dziecięcy zeszyt oraz wyniki testu na koronawirusa. Obie te rzeczy zawierały cenne dane.

Michał Rudzki, burmistrz Karczewa o nietypowym znalezisku poinformował w poniedziałek. "Ktoś bezczelnie porzucił nielegalne odpady na naszej drodze gminnej" - przekazał samorządowiec. Miejsce znajduje się zaraz przy drodze wojewódzkiej 801 przy jednej z miejscowych restauracji.
Karczew. Droga gminna zasypana odpadami
"Droga w całości jest zablokowana poprzez rozrzucenie sterty odpadów. Góry śmieci leżą tam, gdzie codziennie jeżdżą mieszkańcy, gdzie wszyscy chcemy żyć godnie i bezpiecznie" - podkreślił burmistrz.
"Takie zachowania to nie tylko brak kultury - to przestępstwo wobec ludzi i natury. Każdy, kto wyrzuca śmieci w ten sposób, pokazuje absolutny brak szacunku dla sąsiadów i dla miejsca, w którym żyjemy" - ocenił Michał Rudzki.
Władze gminy już w poniedziałek złożyły na policję zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawcy dano też szansę na samodzielne zgłoszenie się do organów ścigania. Jak stwierdził burmistrz, ustalenie personaliów miało być łatwe ze względu na zainstalowany w pobliżu monitoring.
Kto zostawił odpady? Pomogły dziecięcy zeszyt i test na COVID
Do pomocy ruszyli też sami mieszkańcy gminy. Jak relacjonuje TVN24, jeden z nich znalazł w stercie śmieci dziecięcy zeszyt, a w nim numer telefonu. Dowód trafił na policję. Kobieta, do której należy numer zleciła odbiór odpadów po remoncie, a te następnie wylądowały na drodze - zdradził Michał Rudzki.
Przeszukiwaniem śmieci zajęli się też sami urzędnicy. Znaleźli kolejny dowód - wyniki testu covidowego z imieniem i nazwiskiem. Dane zostały przekazane policji. "Naszym zdaniem są to śmieci z kilku podmiotów, z kilku domów" - powiedział burmistrz Karczewa.