Reklama

Miasta w USA nie są gotowe na zmiany klimatu

Dwie potężne burze - Henri i Ida - w ciągu dwóch tygodni pokazały, jak poważne zniszczenia może powodować kryzys klimatyczny. Amerykańscy eksperci mówią jasno: miasta nie przygotowały się na to.

"Klimatolodzy ostrzegają przez lata, że im większe ludzie powodują ocieplenie planety, tego rodzaju ekstremalne zdarzenia opadowe będą występować z coraz większą częstotliwością i intensywnością. A w wielu częściach kraju istniejąca dziś infrastruktura została zbudowana dla klimatu, który już nie istnieje" - zauważyła w niedzielę telewizja ABC.

Wskazała na śmiercionośne fale upałów, które przyczyniły się w rejonie północno-zachodniego Pacyfiku do pustoszących ten obszar pożarów. Szkody wyrządzone przez Idę na terytorium od Luizjany po Nowy Jork, uznała za najnowszą z serii katastrofalnych wydarzeń.

Reklama

Jak dodała, kiedy pozostałości huraganu Ida zrzuciły około 18 cm deszczu na część Nowego Jorku, władze i meteorolodzy wydawali się być oszołomieni spowodowaną tym niszczycielską powodzią. 

"To jest najmocniejsze ostrzeżenie, jakie może nas spotkać. Musimy teraz dostrzec nagłość, z jaką pojawiają się burze i ich skutki" - mówił burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio.

Klimatolog Kim Cobb, dyrektor Programu Zmian Globalnych w Georgia Institute of Technology, cytowany przez ABC ostrzegł, że Nowy Jork, podobnie jak wiele innych miast, wyraźnie nie jest przygotowany do radzenia sobie z katastrofami klimatycznymi i pogodowymi, jak Ida.

"W południowo-wschodnich Stanach Zjednoczonych - Luizjanie i Missisipi - infrastruktura nie jest przygotowana nawet na nasz obecny klimat, a co dopiero na klimat jutra. Tego rodzaju skutki klimatyczne będą się pogarszać z każdym kolejnym przyrostem ocieplenia" - przewidywał.

Deszcze ogromnym zagrożeniem

Według ostatniego raportu klimatycznego ONZ "częstotliwość i intensywność intensywnych opadów wzrosła od lat 50. na większości obszarów lądowych". Analizy amerykańskich instytucji rządowych wskazują, że w USA jest to bardzo widoczne, a zwłaszcza w północno-wschodnim regionie.

"Ludzie koncentrują się na huraganach, ale prawda jest taka, że ekstremalne opady deszczu, które mogą wystąpić w następstwie huraganu, jak to miało miejsce w przypadku Harvey i Idy, to wydarzenia, na które musimy być przygotowani" - powiedziała CNN Laura Clemons, specjalistka od zagadnień łączących się z powodziami.

Z kolei profesor inżynierii oceanicznej w Stevens Institute of Technology Philip Orton zwracał uwagę w ABC na konieczność wzmocnienia inwestycji w kanalizację, np. rury zdolne do przenoszenia większych ilości wody. Przyznał jednak, że w takim mieście jak Nowy Jork, zastąpienie starzejących się systemów byłoby niezwykle skomplikowanym i kosztownym przedsięwzięciem.

Jak ocenił, przy niepewności co do tego, jak będą wyglądały ulewy za 5, 10 czy nawet 50 lat, projektowanie systemów, które będą w stanie poradzić sobie z burzami przyszłości, jest trudne.

"Podstępny problem zmian klimatycznych polega na tym, że tworzą one bardziej nieprzewidywalny świat, w którym naukowcy mają problem z dokładnym określeniem, o ile więcej opadów należy się spodziewać w miastach" - twierdził Orton.

Po zniszczeniach spowodowanych przez pozostałości Idy prezydent Joe Biden zatwierdził fundusze federalne w ramach ogłoszenia deklaracji o klęsce żywiołowej dla New Jersey oraz Nowego Jorku, gdzie gubernator Kathy Hochul oszacowała wielkość strat na 50 mln dolarów.

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy