Reklama

 Największe marki odzieżowe wprowadzają na rynek ponad 20 kolekcji nowych ubrań rocznie. Niestety, szacuje się, że tylko kilka procent z nich wyprodukowano na bazie materiałów z recyklingu. Do tego nadal prawie 90 proc. ubrań ląduje na składowiskach odpadów.

Zdjęcia wykonane w miejscach takich jak pustynia Atakama w Chile, przedstawiające wypełnione odzieżą gigantyczne wysypiska śmieci, uświadamiają nam jak ogromnym problemem stała się dla środowiska w ostatnich latach tzw. szybka moda (fast fashion). Tylko na składowiska w pobliżu chilijskiej pustyni trafia rocznie około 60 tys. ton zużytych ubrań, które rozkładają się nawet 200 lat. To obrazuje, z jak wielkim problemem mamy do czynienia.

Zobacz także: Zmienna moda podpala świat

Unia chce rozprawić się z szybką modą

"Wszystkie tekstylia powinny być wytrzymałe, recyklowalne, wykonane na bazie materiałów z recyklingu i wolne od groźnych substancji" - ocenia Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej.

KE zapowiedziała niedawno nowy pakiet w ramach Zielonego Ładu, który ma dotyczyć zrównoważonych produktów, w tym między innymi właśnie ubrań. Komisja proponuje, aby od 2030 roku wprowadzić obowiązek używania do ich produkcji materiałów z recyklingu i zakazać utylizacji niesprzedanych rzeczy. "Jest to odpowiedź na tanią odzież niskiej jakości" - wyjaśnia KE.

Prawie trzy czwarte ze wszystkich ubrań w Unii Europejskiej pochodzi z importu. Tylko w 2019 do państw członkowskich trafiły wyroby tekstylne warte 80 miliardów euro, głównie z Chin, Bangladeszu i Turcji. Średnio każdy Europejczyk co roku wyrzuca do śmieci 11 kilogramów ubrań.  

Producenci ubrań i nowe technologie recyklingu

Mimo tego, że nowe przepisy są wymierzone przede wszystkim w tanie ubrania niskiej jakości, to regulacje mają być powszechne i obowiązywać wszystkich producentów, w tym także marki luksusowe.

"Projektanci i artyści zaczynają zdawać sobie sprawę, że świat się zmienił i musimy zrewidować nasze podejście co do tego jak projektujemy modę" - zauważa Timmermans. Bardziej zrównoważoną politykę pod tym kątem wprowadziły już takie luksusowe marki jak Stella McCartney czy Chloe.

Recyklingowa rewolucja w produkcji odzieży i obuwia dzieje się już jednak, i to na całkiem dużą skalę, także w przypadku odzieży sportowej i codziennej. Marki takie jak Adidas, Nike czy Converse od lat wprowadzają rozwiązania mające na celu zwiększenie wykorzystania materiałów z recyklingu w swoich produktach.

Buty zrobione ze śmieci

Niemiecki gigant odzieży sportowej jeszcze w 2015 roku rozpoczął współpracę z organizacją Parley for the Oceans, dzięki której Adidas produkuje buty i ubrania na bazie wyłowionych z oceanów sieci rybackich i innych plastikowych odpadów. "Chcemy, by nasza współpraca z organizacją Parley for the Oceans inspirowała i motywowała całe pokolenia do walki o przyszłość planety" - deklaruje Adidas.

Innym przykładem na recyklingowe innowacje podczas produkcji modnej odzieży jest kolekcja Space Hippie od Nike. Amerykańska firma do stworzenia butów wykorzystała włókna wykonane niemal w całości z plastikowych butelek, t-shirtów i skrawków pozostałych po produkcji innych artykułów.

Rewolucję kilka lat temu przeszły także klasyczne trampki, które praktycznie nigdy nie wychodzą z mody, czyli Converse All-Star. W kolekcji Renew producent postawił na trzy materiały z recyklingu: tworzywo z przetworzonych butelek, jeans odzyskany ze spodni zalegających na składowiskach i odpady powstałe podczas przetwarzania bawełny.

Zobacz także: Ekoszafa, czyli drugie życie ubrań

Chcesz być eko? Kupuj odzież używaną

Jeśli chcemy, aby na składowiskach zalegało mniej ubrań, powinniśmy nie tylko zadbać o recykling i jakość materiałów, ale także ograniczyć to, ile rzeczy trafia do śmieci. Doskonałym sposobem na przedłużanie życia odzieży jest kupowanie jej z drugiej ręki.

W Polsce używane ubrania radzą sobie całkiem dobrze. Badania wskazują, że połowa konsumentów w naszym kraju zanim kupi nową rzecz, najpierw rozważa jej zakup z drugiej ręki. Wynika to z rosnącej popularności zachowań ekologicznych, ale istotny jest także czynnik ekonomiczny. Używane ubrania są po prostu tańsze od nowych odpowiedników.

Warto również zaznaczyć, że "kupować z drugiej ręki" od dobrych kilku lat nie oznacza już "chodzić do lumpeksu". Jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy internetowe, które specjalizują się właśnie w odzieży używanej i vintage. Jeśli zaś sami chcemy sprzedać niechciane ubrania, możemy skorzystać z szeregu aplikacji i platform, które na to pozwalają.  

Jedną z najpopularniejszych aplikacji służących niemal wyłącznie sprzedaży używanych ubrań jest Vinted, z którego korzysta już 50 milionów użytkowników w 16 krajach. Platforma powstała ponoć dlatego, że jej założycielka chciała się pozbyć swoich ubrań przed przeprowadzką, ale nie chciała ich wyrzucać.

Serwis obecnie przechodzi modernizację, dzięki której ubrania (i nie tylko) będą mogły sprzedawać, kupować i wymieniać między sobą jednocześnie osoby z Polski, Czech, Słowacji i Litwy - w sumie to około siedem milionów użytkowniczek i użytkowników.

Zalety sprzedaży odzieży używanej zaczynają dostrzegać także sklepy, które do tej pory skupiały się wyłącznie na nowych produktach. Wśród nich można wymienić platformę Zalando, która od dwóch lat oferuje używaną odzież sprzedawaną przez użytkowników w ramach usługi Pre-owned.