Podlatuje do kwiatów i zawisa. "Koliber?" - dziwią się ludzie. Oto nasz "polski koliber"

Przecież to jest niemożliwe - mówią ci, którzy w swym ogrodzie dostrzegli zwierzę zawisające z furkotem skrzydeł nad kwiatami. Piją tak nektar niczym kolibry. No ale przecież w Polsce nie ma kolibrów, one żyją w Ameryce. O co zatem tu chodzi? Ten niezwykły lotnik, którego możemy od późnej wiosny zauważyć w swoich ogrodach zwany jest "polskim kolibrem", ale to owad. Jeden z najlepiej latających owadów świata.

Fruczak gołąbek nazywany jest "polskim kolibrem"
Fruczak gołąbek nazywany jest "polskim kolibrem"Guy Van Langenhove / Biosphoto / Biosphoto via AFP; Present in Gent/FacebookEast News

Nie chodzi przy tym tylko o szybkość, bo tutaj "polski koliber" znalazłby pogromców - ważki i niektóre muchy rozpędzają się do prędkości ponad 100 km/h. Nasz owad lata z szybkością około 50 km/h. To bardzo dużo, a ponadto zwierzę jest bardzo wytrwałe i potrafi zrobić to, co jest niedostępne wielu innym latającym organizmom. Zawisa w powietrzu. To dlatego fruczak gołąbek zaliczany jest do zawisakowatych.

Zawisakowate to grupa nocnych motyli, czyli ciem. Należą do nich owady o niebywałych wręcz właściwościach aerodynamicznych. Uważa się, że wśród motyli to one osiągnęły pod tym względem największe mistrzostwo. Nie wszystkie potrafią zatrzymać się w powietrzu jak śmigłowiec, ale większość lata wyśmienicie - są szybkie, zwrotne i wytrzymałe. To pozwala takich owadom jak fruczak gołąbek odlatywać do ciepłych krajów.

Fruczak gołąbek macha skrzydłami 5 tysięcy razy na minutę
Fruczak gołąbek macha skrzydłami 5 tysięcy razy na minutę De AgostiniGetty Images

To raczej kojarzy się nam z ptakami. To one podejmują długie, wyczerpujące wędrówki do Afryki, by tam spędzić zimę. Wiele z nich przypłaca to życiem, dla innych to wielkie wyzwanie fizjologiczne. fruczak gołąbek także to robi. Z nadejściem chłodów odlatuje na południe Europy i do basenu Morza Śródziemnego. Różnica jest taka, że zdaniem entomologów, motyle już do nas nie wracają, a w każdym razie nie wracają te same. Powraca do Polski nowe, drugie pokolenie tych owadów wylęgłe na południu kontynentu.

Te zawisaki są bowiem wybitnie ciepłolubne. To sprawia, że zobaczymy je u nas dopiero późną wiosną i latem, zresztą na dość krótko. Dotąd pojawiały się głównie na Śląsku, ale zmiany klimatyczne sprawiają, że fruczaki widywane są znacznie częściej w innych fragmentach kraju. Ich obecność w Polsce jest coraz szersza i więcej ludzi melduje o tym, że widziało "polskiego kolibra". Co więcej, badacze motyli uważają, że niektóre fruczaki są w stanie u nas przezimować.

Zawisak borowiec - motyl, którego gąsienice są amatorkami igieł sosnowych; nastrosze takie jak lipowiec czy dębowiec o wspaniale postrzępionych skrzydłach, a także postojak wiesiłkowiec o niesamowitych gąsieniach z mylącymi przeciwnika plamami imitującymi wielkie oczy, wreszcie słynna zmierzchnica trupia główka z barwami podobnymi do szerszenia i rysunkiem czaszki na ciele - jeden z największych polskich motyli. To są przedstawiciele zawisakowatych żyjący w naszym kraju. Fruczaki są jednymi z nich. Poza fruczkiem gołąbkiem w Polsce spotkamy także fruczaka trutniowca, którego skrzydła są przezroczyste jak u błonkówek, więc motyl wygląda bardzo podobnie do pszczoły czy trzmiela. Jest także fruczak bujankowiec, który wytworzył nawet żądło i nim odstrasza napastników jak prawdziwa pszczoła.

Niesamowita gąsienica postojaka wiesiołkowca
Niesamowita gąsienica postojaka wiesiołkowcaWikimediaWikimedia

Wszystkie są ważnymi w ekosystemie zapylaczami. Wszystkie odwiedzają kwiaty, z których spijają nektar za pomocą długiej ssawki. Robią to jednak w sposób odmienny niż pozostałe motyle, bowiem zawisają nad kwiatami tak jak pszczoły, trzmiele czy ważki. Stają się maleńkimi helikopterami, które młócą skrzydłami powietrze 5 tysięcy razy na minutę. To częstotliwość uderzeń skrzydeł kolibra, aczkolwiek trzeba pamiętać, że w wypadku tych najmniejszych ptaków świata rekordzista sylfik zielonoskrzydły potrafi machać skrzydełkami z częstotliwością 12 tysięcy razy na minutę.

Motyle raczej nie mają takich umiejętności, więc fruczak jest tu wyjątkiem. Tak dużym, że wiele osób myli go z kolibrem i jest zaskoczonych obecnością tropikalnego zwierzęcia w swoim ogrodzie. "Polski koliber" jest w gruncie rzeczy przykładem konwergencji, w ramach której niespokrewnione ze sobą zwierzęta zaczynają zachowywać się i wyglądać podobnie pod wpływem zbliżonych czynników. Fruczaki postawiły na ten sam patent odwiedzin na kwiatach co kolibry, w jakimś sensie zajmują u nas ich miejsce.

Tak wygląda gąsienica fruczaka gołąbka żerująca na przytulii pospolitej
Tak wygląda gąsienica fruczaka gołąbka żerująca na przytulii pospolitejA. M. LiosiWikimedia

Fruczak rozgrzewa się wtedy do bardzo wysokich temperatur, przekraczających 38 stopni Celsjusza. A jednak radzi sobie z tą sytuację i z wydatkami energetycznymi związanymi z tak intensywnym wysiłkiem fizycznym, a także z tym, że musiał przestawić się na dzienny tryb życia. Lata w świetle słońca, chociaż jest ćmą. Rekompensuje mu to posiłek. Motyl odwiedza nawet do stu kwiatów dziennie i z każdego wypija sporą dawkę nektaru (zabierając ze sobą pyłek), na co pozwala mu zawiśnięcie w miejscu. Nie jest efemerycznym zapylaczem, ale metodycznym i skutecznym.

Jeżeli będziemy mieli szczęście, dostrzeżemy jakim jest mistrzem lotu, ale musimy być bardzo ostrożni. Fruczak to motyl nie tylko szybki, ale bardzo płochliwy. Od razu odleci, gdy tylko zorientuje się, że ktoś się zbliża. A wtedy szukaj wiatru w polu i jego na innych kwiatach. Te, które najbardziej lubi wytwarzają przytulie, petunie, astry, pelargonie, floksy, maciejki oraz kwiaty z większymi kielichami.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas