Wycinają choinki przy pomocy dynamitu. Internauci nie kryją oburzenia

Plantacja sprzedająca świąteczne choinki w Czapurach pod Poznaniem została skrytykowana przez internautów za swój niecodzienny sposób wycinki bożonarodzeniowych drzewek. Firma zareklamowała w mediach społecznościowych możliwość wysadzenia choinki w powietrze przy pomocy pirotechniki. Sprzedawca argumentuje, że plantacja jest prywatna i starostwo nie może zakazać "wybuchowej wycinki".

Firma "ArkaChoinki.pl" zorganizowała w Czapurach pod Poznaniem nietypowe wydarzenie. Na Facebooku zareklamowano je słowami "zostań drwalem pirotechnikiem - wybuchowa wycinka choinek".

W Czapurach pod Poznaniem wycinają choinki, wysadzając je w powietrze

Materiały zamieszczone na profilu firmy wskazują, że osoby kupujące świąteczne drzewka z tej plantacji będą miały możliwość wysadzenia ich w powietrze z użyciem pirotechniki.

Bartosz Ambrożkiewicz, który jest pomysłodawcą tej akcji w wideo zamieszczonym na Facebooku twierdzi, że "uzyskaliśmy zgodę na zrąb całego lasu", który znajduje się tuż za nim. Dodaje przy tym, że jest specjalistą od pirotechniki, dlatego "postanowił wykonać tę wycinkę zgodnie z wybuchową konwencją".  

Reklama

Plantacja zachęca, aby przyjechać na miejsce i ściąć wybraną choinkę w "najbardziej nietypowy i spektakularny sposób", czyli z użyciem detonatora i dynamitu. "Dynamit, zapalnik i uzbrojenie samego ładunku przez uprawnionego pirotechnika jest gratis do każdej choinki" - informuje Bartosz Ambrożkiewicz. Dodaje jednak, że chętni mogą zakupić dodatkowe ładunki.

Zobacz także: Co zrobić, żeby choinka przyjęła się w ogrodzie?

Internauci krytykują "wybuchową wycinkę"

Choć kilka osób w komentarzach odniosło się pozytywnie do tego pomysłu, to inni komentujący nie zostawili na nim suchej nitki. "Żałosne. Zero poszanowania dla otaczającej przyrody" - napisała na Facebooku firmy pani Anna. Zwróciła uwagę na to, że huk pirotechniki może być groźny dla pobliskich zwierząt, przede wszystkim ptaków.

Firma "ArkaChoinki.pl" wyjaśnia na swojej stronie, że tak naprawdę nie korzysta z dynamitu, tylko prochu czarnego, którego eksplozja generuje hałas na poziomie 90 decybeli. Zaznaczono także, że plantacja jest prywatna, więc starostwo "nie ma instrumentów", żeby zakazać "wybuchowej wycinki".

O komentarz w tej sprawie zapytaliśmy Nadleśnictwo Babki, które nadzoruje tereny leśne w Czapurach. - Nadleśnictwu Babki nie jest znana metoda pozyskania choinek przy pomocy dynamitu i nie będzie jej oceniać - odpowiedział zastępca nadleśniczego Dawid Wójkiewicz.

Pytania o szczegóły "wybuchowej wycinki", takie jak uzyskanie odpowiednich pozwoleń czy emisje zanieczyszczeń, wysłaliśmy do Bartosza Ambrożkiewicza. Do tej pory nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: choinki | Boże Narodzenie | wycinka | Poznań
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy