Badania National Science Foundation pokazujące, jaką rolę w rozwoju lasów odgrywają ssaki, prowadzone były w Penobscot w stanie Maine znajdującym się na północno-wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. To okolica znana chociażby z książek Stephena Kinga, porośnięta sporymi puszczami, lasami szpilkowymi i mieszanymi. Mieszka tu wiele sporych ssaków jak łosie, wapiti, wilki, niedźwiedzie i wiele innych, ale okazuje się, że niezwykle ważne dla istnienia tych ekosystemów są te ssaki najmniejsze. I niebywałe wręcz złodziejstwo, jakie one uprawiają.
O wynikach eksperymentu informuje "Journal of Animal Ecology". Skrytki z nasionami głównie drzew iglastych zostały umieszczone w strategicznie położonych miejscach lasu i tak, aby miały do nich dostęp małe ssaki mieszkające w tej okolicy. I rzeczywiście, w trakcie obserwacji można było zauważyć wiele takich kręgowców pojawiających się przy znalezisku. Wiele z nich zostało wcześniej schwytanych i oznakowanych, więc łatwiej było śledzić ich ruchy i działalność.
Wśród tych małych ssaków było najwięcej gryzoni. Skrytki okradały np. sposnowiórki czerwone, które w Ameryce Północnej są odpowiednikiem naszych rudych wiewiórek pospolitych i bardzo je przypominają. Pojawiały się też pręgowce amerykańskie, czyli pasiaste, nieduże wiewiórki znane chociażby z kreskówek (Chip i Dale), a także skoczomysz leśna, myszak leśny, nornica amerykańska.
Łącznie było to 10 gatunków gryzoni, ale skrytki plądrowały także zwierzęta takie jak szopy pracze. W tym gronie niektóre zwierzęta osiągały większą skuteczność w znajdowaniu ukrytych nasion - do nich należały myszaki leśne. To najlepsi rabusie w lesie.

W lesie zwierzęta kradną na potęgę
Trwające aż siedem lat badania wykazały, że wiele małych ssaków gromadzi takie właśnie zapasy nasion jak te, które naukowcy ukryli w skrytkach. Jednocześnie równolegle ze zbiorami takich zapasów trwa w tym ekosystemie ogromnie rozbudowany proceder kradzieży nasion.
Mało tego, nierzadkie mamy przypadki złodziejstwa znacznie bardziej złożonego, czyli zapasy podprowadzone jednemu z właścicieli przechodzą z rąk do rąk i z pyszczka do pyszczka.
Efekt jest taki, że nasiona bardzo wielu roślin, w tym drzew iglastych, zyskują szansę na rozprzestrzenienie się dużo dalej od macierzystego drzewa niż w wypadku, gdyby zwierzęta ograniczyły się jedynie do ich magazynowania.
Zbiory znajdują się w określonych i niezbyt odległych miejscach, a złodziejstwo pozwala roznieść ziarna na całą okolicę. Zdaniem Uniwersytetu Maine, który odpowiadał za te eksperymenty, to proceder kluczowy dla rozwoju lasu. Zwłaszcza, że skala tego zjawiska jest ogromna.

Jak czytamy w opisie badań, z 436 skrytek z nasionami aż ponad 80 proc. zostało obrabowanych. Przekładając to na życie lasu w warunkach naturalnych, można założyć, że większość zapasów ziaren gromadzonych przez gryzonie jest rozkradana przez konkurencję. Ona przenosi ją do swoich magazynów, które też są plądrowane. W efekcie nasiona trafiają we wciąż nowe miejsca i część z nich kiełkuje bardzo daleko od rośliny wyjściowej. To zapewnia szybki wzrost lasu i świetną różnorodność.
Badania dotyczą Stanów Zjednoczonych, ale i w Polsce występuje wiele małych ssaków zajmujących się gromadzeniem nasion i następnie ich kradzieżą. To chociażby wiewiórki pospolite, myszarki leśne, zielne czy zaroślowe, smużki, orzesznice, popielice i wiele innych.











