Reklama

Torfowiska w Polsce. Zagrożone i coraz niebezpieczniejsze

Wraz z nasilaniem się kryzysu klimatycznego torfowiska zaczynają emitować coraz więcej dwutlenku węgla i metanu. W Polsce nie wiemy jednak, jak te emisje wyglądają, bo systemu monitoringu nie ma.

Torfowiska, gdy wysychają, przyczyniają się do przyspieszenia zmian klimatycznych. Jak sytuacja wygląda w Polsce?

Prof. Mariusz Lamentowicz, Wydział Nauk Geograficznych i Geologicznych, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu:  Torfowiska, które od tysięcy lat gromadziły węgiel, składują go długoterminowo kilkukrotnie więcej niż lasy. Właśnie z tego powodu powinniśmy traktować je, jako niezwykle ważny element adaptacji do zmian klimatu. U nas torfowiska zajmują około 4 proc. powierzchni kraju. Mowa o obiektach, których miąższość jest powyżej 30 cm. Wtedy klasyfikujemy teren jako torfowisko.

Kluczowa w całym procesie jest woda. Jeśli będzie jej za mało, rośliny występujące na torfowiskach nie przetrwają i będą umierać. W przypadku, kiedy poziom wody gruntowej będzie opadać, gatunki torfotwórcze będą zanikać. Przy długotrwale niskim poziomie wody, górna, stropowa, część torfowiska zawiera więcej tlenu, wtedy intensywniej rozkłada się materia organiczna, co powoduje, że z torfowiska będzie uwalniać się coraz więcej dwutlenku węgla. Przez tysiące lat te tereny miały szansę normalnego rozwoju. Na skutek globalnego ocieplenia, ale także melioracji i tworzenia kopalni torfu, poziom wody zaczął się obniżać już 200 lat temu i torfowiska zaczęły emitować więcej dwutlenku węgla do atmosfery. Jest też kwestia metanu. W Polsce to mniejszy problem, ale na przykład w północnej Kanadzie lub Syberii, gdzie wytapia się wieloletnia zmarzlina, tego gazu wydostaje się znacznie więcej. Metan ma większy potencjał do ocieplenia atmosfery, niż dwutlenek węgla.

Reklama

A jak to wygląda w Polsce?

Poziom wody w torfowiskach jest zdecydowanie za niski. To jest spowodowane długoterminowym trendem związanym z globalnym ociepleniem: zwiększonym parowaniem i podnoszącą się temperaturą powietrza. Poziom opadów jest podobny, ale ma bardziej nawalny charakter. Jednak, kiedy spadnie bardzo dużo deszczu w krótkim czasie (czego przykłady mamy ostatnio w Europie), woda bardzo szybko odpływa poprzez uregulowane i wybetonowane koryta rzeczne, a także, w przypadku torfowisk woda odprowadzana jest gęstą siecią rowów odwadniających. Jednak zależy nam na tym, żeby tworzyć takie warunki hydrologiczne w torfowiskach, żeby zatrzymywać wodę jak najdłużej i żeby gromadziły jak najwięcej węgla. Do tego potrzebna jest odpowiednia ilość wody, ani za mało, ani za dużo - to ważny cel odtwarzania torfowisk.

Czy wiadomo, ile węgla składują polskie torfowiska?

Tak jak znamy rozmieszczenie roślin rzadkich, które często na nich występują, to już podstawowych informacji związanych z bilansem węgla jest niewiele. W latach 50. przeprowadzono wiercenia, które miały odpowiedzieć na pytanie: ile jest torfu w polskich torfowiskach. Wtedy celem było wydobywanie go bądź osuszenie torfowisk. Obecnie powinniśmy podejść do tej kwestii jeszcze raz i dokonać weryfikacji, która może dać szansę oszacowania objętości węgla.

Czy istnieje jakiś monitoring emisji z torfowisk?

Ogólny choć powierzchowny monitoring stanu torfowisk Polski istnieje, niestety jednak nie posiadamy zintegrowanego systemu obserwacji ekosystemów torfowiskowych, który uwzględniałby hydrologię i wpływ klimatu oraz przepływ gazów cieplarnianych. Brakuje informacji odnośnie tego, jaka jest skala emisji dwutlenku węgla i metanu. Mam nadzieję, że taki ogólnopolski system obserwacji torfowisk w przyszłości powstanie. Dzięki niemu moglibyśmy lepiej reagować na problemy. Zintegrowany system obserwacji torfowisk byłby kluczowy dla ich lepszej ochrony w kontekście globalnego ocieplenia, ale także z punktu widzenia rozwiązań opartych na zasobach przyrody. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: torfowiska | zmiany klimatu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje